e-biznes-w-365-dni-min-1
Obrazek

E-biznes w 365 dni

Czy można założyć i rozkręcić e-biznes w 365 dni? To na pewno byłoby wyzwanie. Biorąc pod uwagę dane przedstawione przez Forbes najtrudniejszy w biznesie jest pierwszy rok. Aż 25 – 30% nowo powstałych przedsiębiorstw kończy swoją działalność właśnie w ciągu pierwszych 365 dni swojego istnienia.

Z biegiem czasu nie jest dużo lepiej – statystycznie po pięciu latach działalności na rynku potrafi utrzymać się zaledwie co trzecie mikroprzedsiębiorstwo. Po co ktoś miałby ryzykować i myśleć o założeniu własnej firmy wiedząc, że zasadniczo ma małe szanse powodzenia? Pewnie dlatego, że niektórym jednak się udaje, a w historii zapisało się wiele przypadków genialnych przedsiębiorców i biznesów, które wyrosły z niczego, a teraz są potentatami na rynku. Nawet Apple zaczynało od garażu. Jak zresztą wielu innych :)

Mamy też dane, mówiące o tym, że 87% właścicieli e-sklepów w Polsce ocenia jego prowadzenie jako opłacalne (badanie PBS dla Eniro Polska). Ponad połowa z ankietowanych określiła sklep internetowy jako swoje jedyne źródło dochodów. To pokazuje, że można na poważnie podchodzić do e-biznesu i oczekiwać, że przyniesie zysk.

W e-commerce wciąż wiele się dzieje, rynek jest niezwykle atrakcyjny i nieustannie rośnie. Codziennie powstają nowe pomysły na biznes w internecie, zakładane są sklepy internetowe – konkurencja jest ogromna. Wystarczy drobiazg, by klient uciekł z jednego e-sklepu do innego. Tylko jedno klikniecie dzieli go przecież od tego, by zapoznać się z ofertą innej firmy.

Myśląc o tym wszystkim patrzę na dwie kobiety. Chyba są trochę szalone biorąc pod uwagę, że planują powalczyć w tych warunkach o rozkręcenie własnego biznesu. Są jak bohaterki serialu „Two broke girls”, które prowadząc prosty biznes chcą zawojować świat. Do tego nie mają na start żadnych pieniędzy. Mają siebie nawzajem, kompetencje potrzebne do zrealizowania planu, mnóstwo pozytywnej energii i sporo kreatywności. Tylko, czy to wystarczy? Nie – potrzeba czegoś jeszcze. „Kreatywność wymaga odwagi” jak twierdził Henri Matisse.

Czy uda im się rozkręcić biznes w 365 dni? Czas to zweryfikuje. Ja zacznę odliczanie i postaram się rozwiązać problemy, które staną im na drodze. To będzie ciekawy rok bez względu na to jak ta przygoda się zakończy. Często przebyta droga jest tak samo cenna jak dojście do celu.

e-bizes w 365 dni

e-biznes-kontra-rzeczywistosc
Obrazek

e-Biznes kontra rzeczywistość – podsumowanie 2016 roku.

Pisanie bloga to przywilej

Kończy się rok, w którym okazało się, że pisanie bloga to przywilej, na który nie każdy może sobie pozwolić. Tym razem padło na mnie. Zmagałam się ze światem realnym i całym ładunkiem emocji, różnorodnością zdarzeń oraz ciągów przyczynowo-skutkowych z nim związanych. Nie starczyło sił i czasu na opisywanie pasji związanych z tym, co internetowe.

Tak osobiście jeszcze nie było

Ten blog nie miał być aż tak osobisty, żeby wykraczał poza zagadnienia związane z e-biznesem. Ale cóż… życie napisało w tym roku inny scenariusz. Bardzo mocno czułam, że żyję w świecie, który mnie otacza – tym namacalnym, który przynosi wiele radości, ale też cierpienia. Czułam, że jestem 100% człowiekiem, który ma słabości, nie ma siły czasem wstać, walczy do upadłego a potem wątpi w to, czy było warto się tak szarpać. Przez to wszystko co przeżyłam, ja się zmieniłam a ze mną zmieniać się będzie ten blog. Czas pokaże jak dalej potoczy się nasza wspólna historia.

Nie sądziłam, że można obudzić się pewnego dnia i dowiedzieć się, że zaginął ktoś kto jest ci bliski. Po prostu zniknął bez śladu. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki rozpłynął się w powietrzu. Bezsilność. To mnie najbardziej zabija – zawsze. Nigdy wcześniej aż tak bardzo nie czułam jakby moje życie zamieniło się w film. Bo przecież takie rzeczy przytrafiają się tylko na filmach… albo po prostu komuś. Bliżej nieokreślonej, nieznanej osobie, o której ktoś mówi w TV czy pisze na FB. Takie rzeczy nie przytrafiają się moim bliskim! A jednak – przytrafiło się.

Niby tłumaczyłam ludziom, że ktoś mi zaginął, że to ważne i że muszę działać, muszę coś zrobić. Miałam jednak wrażenie, że oni słuchali ale nie rozumieli do końca o czym ja mówię. I nie rozumieją do dziś. Bo tego się nie da pojąć – ktoś znika z dnia na dzień, nie masz pojęcia gdzie szukać, od czego zacząć, jesteś przerażony, że już możesz nigdy tej osoby nie zobaczyć. Odtwarzasz w głowie wszystkie chwile, które z nią przeżyłeś i wiesz, że twoje mętne wspomnienia długo nie będą w stanie odwzorowywać Ci dokładnie twarzy tej bliskiej osoby. Boisz się, że nawet to zniknie, rozmaże się i nie zostanie już nic.

Każda mijająca godzina rodziła większe przerażenie. I rozwiewała tę pierwszą nadzieję i przekonanie, że przecież ludzie tak po prostu nie mogą zniknąć. Wszystko miało się szybko wyjaśnić – mieliśmy się z tego śmiać po latach. Ale kolejne dni pokazywały, że ta wizja oddala się. Samotne przeżywanie dramatu. Bezsilność i strach.

Prawie „Happy End”

Nie wiem jak to się stało, że moja desperacja, samozaparcie, modlitwy, logiczne myślenie i błyskawicznie podejmowane decyzje w momentach krytycznych doprowadziły do tego, że osobiście go odnalazłam. To było jeszcze bardziej surrealistyczne niż jego zaginięcie. I jest – wreszcie mój filmowy happy end, którego się nie spodziewałam. Bo życie to nie film i o happy endy dużo trudniej….ale jest.

Niestety szczęśliwe zakończenie nie wygląda na szczęśliwe kiedy teraz patrzę na to, co przechodzimy. Walczymy o powrót do normalnego życia, a to trwa już miesiącami. Chwilami wydaje się, że to tylko przesunięta w czasie agonia. Ale czasem jest dobrze i wiem, że warto było walczyć o to wszystko i przejść tą ciężką i długą drogę. Walczyć zawsze warto – każda walka przecież czegoś uczy.

Czy ten rok mi umknął?

Na blogu wygląda to tak, jakby ten rok mi jakoś umknął mimo, że tak dużo się działo. W pracy rozwinęłam skrzydła, uczę się nieustannie i prę do przodu. Daje mi to wiele radości, a fakt, że mogę kreować w jakim kierunku chcę iść w życiu zawodowym daje mi niesamowitą satysfakcję i chęć do działania. W tym roku postawiłam na rozwój osobisty co było ważnym elementem równoważącym cały chaos, który mnie otaczał.

Mocno skupiłam się też na mojej ukochanej córeczce, która jak każde trzyletnie dziecko potrzebuje wiele uwagi, miłości i czasu. Starałam się wspierać mojego cudownego męża w jego równie intensywnym rozwoju zawodowym. Wiele się zmieniło na lepsze, a ciężka praca przyniosła efekty.

Ten rok to również wiele nieprzespanych nocy spędzonych przy łóżeczku dziecka, wizyt u lekarzy, kombinacji jak wywiązać się ze wszystkich obowiązków i w tym wszystkim nie zatracić siebie. Myślę, że udało nam się to wszystko przejść najlepiej jak można było. Może zabrakło mi czasu na pisanie bloga a mężowi na uprawianie sportu. Może nie byliśmy na tylu spotkaniach z przyjaciółmi, na ilu chcielibyśmy być – ale zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby było dobrze.

Przełomowy rok

Zawsze bujałam w chmurach, dziś też głowę mam wiecznie zajętą wizjami i pomysłami. Ale nogi twardo stąpają po ziemi. Wiem kim jestem, wiem co jest dla mnie najważniejsze. Mam priorytety. Wiem co robię, dokąd zmierzam i wiem, że spełniam się we wszystkim, co uznam za warte zaangażowania. Ten rok pokazał to bardzo dobrze. Dla mnie był przełomowy na wielu płaszczyznach.

Nierozwiązana zagadka 2016 roku

Pozostała mi jednak jedna zagadka, której nie udało mi się rozwiązać – jak wy to robicie? Jak można w tym pędzącym i nieprzewidywalnym świecie prowadzić własny biznes? Ja sobie poradziłam, choć było ciężko. Ale ja nie mam firmy – mam ten komfort, że jak coś się stanie to są ludzie, którzy będą dbać o to, aby firma, w której pracuję prężnie działała. Wiem, że mogę na nich liczyć kiedy moje dziecko zachoruje, albo gdy dzieje się coś tak nieprzewidywalnego jak zaginięcie członka rodziny. Nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś taki jak ja, w 2016 roku byłaby w stanie jeszcze prowadzić swój biznes (np. jednoosobową działalność gospodarczą!). Ja się szybko nie poddaję, walczę do końca, ja zawsze dam radę – ale wiem, że w tym roku z dodatkowym bagażem w postaci własnej firmy nie podołałabym. Naprawdę nie miałam siły na nic więcej niż to, co przeżyłam.

Jak wy to robicie? Jak sobie z tym wszystkim radzicie kiedy świat się nagle wali, choroby przechodzą z dziecka na was i z was na dziecko (i tak w kółko), przyjaciel potrzebuje pomocy, psuje się lodówka, kot szaleje, wszyscy mają pretensje, że poświęcacie im za mało czasu a do tego – codziennie mobilizujecie się do prowadzenia własnej firmy. Bez względu na wszystko. Często bez chorobowego, bez prawdziwego urlopu. Wielki szacun. Jesteście najlepsi.
optymalizacja konwersji w sklepie internetowym
Obrazek

7 sposobów na zwiększenie konwersji w sklepie intenetowym

Poradnik do pobrania

Firma Trusted Shops przygotowała dla Was poradnik o 7 sposobach na zwiększenie konwersji w sklepie internetowym, które mogą skutkować nawet 10-cio procentowym wzrostem współczynnika konwersji. Zalecenia zostały oparte o badania przeprowadzone przez firmę technologiczną trbo z Monachium z 2014 roku oraz ibi Research na Uniwersytecie w Regensburgu jesienią 2015 roku. Kluczem do rozważań jest optymalizacja procesu zakupu, który powinien być prosty, przejrzysty i możliwie krótki. Jednocześnie musi być bogaty w różnorodne formy płatności oraz dostawy. Każde opuszczenie koszyka powinno być monitorowane i analizowane, aby znaleźć odpowiedź na problemy pojawiające się zwłaszcza na ostatnim etapie procesu – tuż przed finalizacją transakcji.

Ankietowani wskazali wśród głównych przyczyn przerwania składania zamówienia i porzucenia koszyka:
  • zbyt wysokie koszty przesyłki (57%),
  • brak odpowiedniej metody płatności (53%),
  • tańszą ofertę w innym sklepie (33%),
  • zbyt długi czas dostawy (24%),
  • problemy techniczne (20%).
Więcej o tym, jak szybko i łatwo zoptymalizować proces zakupowy w Twoim sklepie internetowym, zmniejszyć wskaźnik porzuceń strony i zwiększyć sprzedaż, dowiesz się z poradnika Trusted Shops dostępnego pod kliknięciu w poniższy baner:

lepsza konwersja w sklepie internetowym - darmowy poradnik

Podziel się swoją opinią na temat tego poradnika!
jak-rozruszać-e-biznes-zaangażowanie-na-facebooku
Obrazek

Zagadka 23: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 2: Zaangażowanie na Facebooku.

Właśnie zaparzyła się aromatyczna kawa. Jej zapach powoli rozchodził się po pokoju, a kubek przyjemnie ogrzewał dłonie. Ania lubiła te chwile o poranku, kiedy mogła spokojnie napić się kawy i powoli rozpocząć pracę. O tej porze telefon milczał, skrzynka mailowa zdawała się jeszcze drzemać. Na około było cicho i można było zaczytać się w ciekawych i inspirujących artykułach, jakie znalazła w Internecie.

Dziś jej uwagę przykuły nagłówki mówiące o social mediach. Jest to temat niezwykle nośny, wszyscy o nim piszą i rozmawiają. Każdy musi być na Facebooku, każda firma musi mieć swój fanpage. A Facebook to dopiero początek… przecież można jeszcze stworzyć konta na Twitterze, Instagramie itd. Mimo tego, że Ania interesowała się tematem social mediów, sporo o nich czytała i z ciekawością podpatrywała działania swojej konkurencji – nie czuła się najpewniej próbując pozyskać nowych fanów czy zaangażować ich do jakichkolwiek działań.

Swoją przygodę z mediami społecznościowymi zaczęła od Facebooka ponieważ prywatnie spędzała na nim dużo czasu i wydawał się jej najbardziej przyjaznym portalem, na jakim mogła spróbować swoich sił. Stworzenie fanpage’a sklepu internetowego było bardzo proste – potem były już tylko schody. Fanpage permanentnie zdawał się być martwy. Każdy post ulatywał w przestrzeń, a Ania czekała na jakikolwiek odzew. Czekała i czekała…i nic. Im dłużej czekała tym więcej czasu zajmowało jej wymyślenie nowego posta. Potem poprawiała go jeszcze kilkukrotnie, żeby na końcu i tak go nie opublikować, bo po tych wszystkich zabiegach wydawał się jej mało interesujący. Nie miała już pomysłów co zrobić, by wreszcie ktoś zareagował na jej starania. Wiedziała za to, że na Facebooku drzemał duży potencjał, którego nie potrafi dobrze wykorzystać.

Wypiła ostatni łyk kawy. Po kilku chwilach dzień nabrał rozpędu. Lista zadań do wykonania szybko się zapełniła, a w głowie kotłowało się coraz to więcej myśli. Telefon rozdzwonił się, skrzynka mailowa zaczęła pękać w szwach od nieprzeczytanych wiadomości. Kolejny dzień w pracy można było uznać za rozpoczęty.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Jeśli, podobnie jak Ania, borykasz się z problemem zaangażowania na Facebooku – zapraszam Cię do przeczytania wskazówek przygotowanych przez ekspertów z branży. Myślę, że po lekturze w Twojej głowie pojawią się nowe pomysły, a po ich wdrożeniu poczujesz, że był to kolejny, ważny, biznesowy krok w przód!

facebook - przygotowanie do e-biznesowej rozgrzewki

Część 2: Fanpage sklepu internetowego – 15 sposobów na zaangażowanie fanów.

To już 2 artykuł z cyklu „porannych rozgrzewek biznesowych”. Są one pisane z myślą o właścicielach sklepów internetowych, którzy chcą pracować nad rozwojem swojego e-biznesu, a nie tylko zajmować się realizowaniem bieżących zamówień. Artykuły zawierają wskazówki i zadania, które pomogą osiągnąć ten cel.

Zobacz 1 część cyklu – Persony.
W przypadku fanpage’a prowadzonego dla marki czy społeczności, podstawowym zadaniem jest zwiększenie zaangażowania, które przerodzi się w zbudowanie lojalnej społeczności i zwiększenie świadomości marki. W przypadku działań dla sklepu internetowego trzeba pójść krok dalej i pamiętać o tym, że podstawowym celem obecności na Facebooku jest po prostu sprzedaż.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#1 Poznaj swoich odbiorców

Jeśli udało Ci się „wejść w buty” swoich klientów, czytelników, fanów (wykonałeś/aś zadania z 1 części cyklu Porannej rozgrzewki biznesowej) – to masz już większe pojęcie o tym jakie treści mogą ich zainteresować oraz co może im się spodobać. W mediach społecznościowych kluczem do sukcesu są właśnie ludzie – jeśli dobrze ich znasz, przyjrzałeś się im, spojrzałeś z ich perspektywy na świat – masz duże szanse na to, że usłyszą Twój głos, będą na niego odpowiadać i stworzą zaangażowaną społeczność Twojej marki.

Jeśli jeszcze nie próbowałeś/aś wejść w buty swoich klientów – spróbuj! Tu przeczytasz o tym po co i jak stworzyć Persony.

Zaangażowanie można uzyskać oferując treści interesujące dla naszych odbiorców – niekoniecznie to zawsze są materiały, które marka chce przekazać. Dodatkowo zawsze warto zadawać pytania czy dawać przestrzeń do dyskusji. Zaangażowanie nie generuje się, jeśli to marka po prostu informuje fanów o czymś. Właściciele sklepu powinni porozmawiać ze swoimi klientami co dla nich byłoby ciekawe, żeby chcieli obserwować i o tym rozmawiać. Może edukacja dookoła produktów? Może ciekawostki? Doświadczenie z użytkowania? Testy konsumenckie? Najważniejsze jest podejście klientocentryczne, czyli takie, gdzie to klient jest dla nas ważny i patrzymy na swoją firmę z jego perspektywy.​
Monika Czaplicka, czaplicka.eu
Przede wszystkim należy zacząć od uniwersalnej zasady skoncentrowania się na perspektywie naszego odbiorcy. Po pierwsze zadajmy sobie pytanie: „Po co odbiorca przychodzi na stronę internetową naszego sklepu internetowego?”
Odpowiedź brzmi: Ponieważ jest mniej lub bardziej zainteresowany zakupem produktów, które znajdują się w ofercie.
A po co miałby chcieć być fanem naszego fanpage’a na Facebooku?
Powodów może być kilka:

  • chce być na bieżąco z nowymi produktami
  • chce być na bieżąco z nowymi promocjami i ofertami specjalnymi,
  • interesują go informacje i aktualności z branży,
  • interesują go korzyści z używania oferowanych produktów i potencjalne sposoby ich wykorzystania,
  • fanpage oferuje praktyczne porady i ciekawostki,
  • fanpage publikuje czasem coś zabawnego, kontrowersyjnego, intrygującego, coś, czym warto się podzielić z innymi.
  • Teraz pozostaje ułożyć plan publikacji nowych postów na fanpage z uwzględnieniem powyższych motywacji odbiorców. Warto mieszać tematy i zachować ich rozsądne proporcje, aby zwiększać szansę na to, że „każdy znajdzie coś dla siebie”.

    Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl
Sklep internetowy sklepowi internetowemu nierówny. Przede wszystkim należy zacząć od tego, jakie cele stoją za wywołaniem zaangażowania na Facebooku. Czyli na czym nam zależy: czy na budowaniu świadomości istnienia marki (przez polubienia, udostępnienia), czy może jednak na przekierowaniu ruchu z fanpage’a na stronę. Nie mniej ważne, co powinno zostać przeprowadzone na samym początku, to poznanie swojej grupy docelowej. Ale nie tylko z uwagi na demografię i wiek, ale także z uwagi na zainteresowania i zachowania (np. polubione strony).

W tym zakresie bardzo dobrze sprawdza się narzędzie Audience Insights (moduł ,,statystyki grupy odbiorców” w Menedżerze Reklam). Co ciekawe, pozwala ono także sprawdzić, jaką formą zaangażowania charakteryzują się nasi potencjalni odbiorcy: jak często komentują, dzielą się wpisami czy też jak często klikają w reklamy na Facebooku. Ten element idealnie może przydać się do porównywania założeń celów do ich faktycznej realizacji.

Generalnie, nie ma takiego czegoś, jak uniwersalne rozwiązania w zakresie zaangażowania na Facebooku dla właścicieli e-sklepów. Oczywiście należy mówić o tym, że istotne są takie kwestie, jak: godziny publikacji wpisów, cykle tematyczne postów czy też ich różnorodność (zdjęcia, galerie, wideo, wpisy z linkiem zewnętrznym), a także posiadanie budżetu na działania płatne (reklama). Ogólnie spisany plan – strategię. Jednakże zanim się do tego dojdzie, należy skrupulatnie poznać, z kim chcemy budować te dwustronne relacje.

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#2 Dbaj o wizerunek

Każda marka go ma, nie każda wie jak pokazać go na swoim profilu. A to błąd. Daj pokochać się swoim fanom! Od oprawy graficznej (dobre cover photo i avatar, uzupełnienie informacji o stronie, spójna grafika do postów) po treści (angażujące, ciekawe, pozycjonujące Twoją markę). Nie bój się mówić o swoich mocnych stronach i osiągnięciach, podkreślaj swoje zalety, ale nie bój się wad i krytyki. (Patrz: obsługa klienta). Obecność w mediach społecznościowych to najlepszy sposób na zbudowanie i utrzymanie pozytywnego wizerunku firmy.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#3 Co już się sprawdziło? – inspiruj się najlepszymi

Obserwuj swoją konkurencję oraz znajdź benchmarki w swojej branży (czyli tych, którzy budują zaangażowane społeczności skupione wokół ich marek). Zwróć szczególną uwagę na to, jakie treści publikują, oraz które z nich skutkują największym zaangażowaniem. Ucz się od tych, którzy już znaleźli najlepszy sposób na dotarcie do grupy odbiorców podobnej do Twojej.

Warto korzystać również z raportów udostępnianych przez firmę Sotrender. Prezentują one istotne dane w odniesieniu do poszczegóknych branż, zawsze można się zainspirować i dowiedzieć kto najlepiej sobie radzi na Facebooku.

#4 Bądź na bieżąco

Facebook ciągle się zmienia. Wymaga on od nas ciągłej adaptacji do swoich reguł. Ostatnie zmiany w zakresie wideo są tego dobrym przykładem. Ale reguły nie ustanawia tylko Facebook, ale również jego użytkownicy. Dla przykładu: 50% użytkowników korzysta z Facebooka z uwagi na komunikator Messenger. Jeszcze większy odsetek (aż 75%) korzysta z grup tematycznych (facebookowy odpowiednik for internetowych).

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#5 Pokaż Fanom co sprzedajesz!

Fani nie mogą domyślać się, co sprzedaje Twoja firma. Ważne aby pokazywać swoje produkty i przede wszystkim swoje produkty! Śmieszne obrazki z Internetu albo zdjęcia z Pinteresta co prawda zbiorą dużo lajków, być może wpłyną na przyrost zaangażowania, ale nie wpłyną na przywiązanie do brandu i sprzedaż. Pokaż nowości ze swojego sklepu, sesje zdjęciowe, aktualne promocje i swoją firmę od kuchni. W atrakcyjny i dopracowany sposób, wykorzystując różne typy postów: graficzne, albumy, video, linki z grafiką czy kolaże. Nie zapominaj o spójnym brandingu, jeżeli posiadasz księgę znaku stosuj się do niej! Dbaj o kolory, zawsze dodawaj swoje logo i nie stosuj więcej niż jednej, góra dwóch czcionek. Dasz się zapamiętać, zbudujesz skojarzenia z marką i wzbudzisz zainteresowanie swoich odbiorców. Nie zapominaj o zachęcie do dyskusji, stosuj wezwania do działania.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

posty produktowe na facebooku
Pokazuj produkty w kontekście – nie wrzucaj samych packshotów, ale zdjęcia, które pokazują produkty w ciekawy sposób, np. w taki jak powinny być używane. Nie zawsze muszą to być profesjonalne sesje zdjęciowe. Przy niskim budżecie do przygotowania i obróbki zdjęć możesz wykorzystać darmowe programy, które są bardzo proste w użyciu. Pamiętaj też, żeby nie odbiegać za bardzo z treścią od profilu działalności, np. jeśli publikujesz cytaty, wykorzystaj takie, które można odnieść do profilu sklepu.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

przykład zastosowania produktu w poście na facebooku

#6 Pisz krótko i treściwie

Krótkie posty (do 80 znaków) cieszą się większym zaangażowaniem niż dłuższe wiadomości. Użytkownicy codziennie zalewani są ogromną ilością informacji – im zwięźlej sformułujesz komunikat, tym większa szansa, że uda im się go przeczytać.

#7 Testuj

Warto przetestować np. różne rodzaje linków, jakie zamieszczasz w postach. Ich postać może przełożyć się na większe lub mniejsze zaangażowanie. Są różne teorie na temat tego, które rozwiązanie jest lepsze – skracanie linków czy używanie pełnego adresu URL.

Skracanie linków niekoniecznie wychodzi na dobre. Biorąc pod uwagę fakt, że użytkownicy lubią wiedzieć, gdzie się ich kieruje. Warto przemyśleć użycie pełnego adresu URL niż zastępować je skróconymi linkami (np. korzystając z bittly, tiny URL itp.). Taki pełny adres często przekłada się na większe zaangażowanie w social media. Nie zawsze jednak dodawanie pełnego adresu URL się sprawdza. Przykładowo linki do konkretnych produktów w sklepie internetowym mogą być zbyt długie, a ich struktura może nie być na tyle przyjazna dla użytkownika, żeby warto było ją eksponować. Spróbuj przetestować, które z tych rozwiązań najlepiej sprawdza się w przypadku Twojego fanpage’a.

#8 Publikuj rano, w czwartki i piątki

Wiele źródeł podaje, że fani bardziej angażują się, jeżeli dotrzemy do nich z naszymi postami w godzinach porannych. Może to wynikać z tego, że wiele osób zaczyna dzień od kawy i prasówki (do której zalicza kanały społecznościowe). Może to być również spowodowane faktem, że rano jest mniej opublikowanych postów i tym samym większe prawdopodobieństwo, że nasz nie zniknie w gąszczu pozostałych.

Sotrender z kolei wskazuje w swoich analizach, że wielu użytkowników jest aktywnych około godziny 16.00/17.00 czyli zaraz po pracy, kiedy mają okazję przeglądać Facebooka np. podróżując komunikacją miejską. Ponadto, najlepiej publikować posty w czwartki i piątki, bo wtedy właśnie rośnie zaangażowanie fanów. Możliwe, że wraz ze zbliżającym się weekendem są oni bardziej skłonni zaglądać na Facebooka.

Trzeba jednak pamiętać, że każda społeczność jest unikalna więc warto w pierwszej kolejności sugerować się tymi danymi, które dotyczą bezpośrednio Twojego fanpage’a. Należy też uwzględnić, że tendencje jakie można zaobserwować nie są stałe – zmieniają się w czasie i trzeba mieć rękę na pulsie. To co sprawdzało się dotychczas niekoniecznie sprawdzi się w przyszłości. Facebook udostępnia możliwość podejrzenia kiedy Twoi fani są najbardziej aktywni na tym portalu. Skorzystaj z tego! Na podstawie tych danych określ kiedy warto publikować swoje treści.

#9 Dbaj o oprawę graficzną

Obraz mówi więcej niż 1000 słów – wszyscy powtarzają to jak mantrę. Warto dodawać zdjęcia, grafiki, kolaże, rysunki do publikowanych treści. Przykuwają one uwagę, dobrze oddają to, co chcemy przekazać czytelnikom, są szybko „pochłaniane” przez fanów i ich użycie niejednokrotnie przekłada się na większe zaangażowanie związane z publikowanym postem.

#10 Zachęcaj do aktywności

Możesz zadawać pytania, które są jasnym komunikatem dla fanów, że czekasz na ich reakcję. Największą skuteczność mają pytania, na które można krótko i szybko odpowiedzieć (wg HubSpot). Trzeba oczywiście wiedzieć o  co pytać. Musisz uważać, aby pytanie nie okazało się zupełnie niedopasowane do branży w której działasz, czy marki, którą reprezentujesz. Pytania „co robicie w weekend?” nie zawsze są dobrym sposobem na uzyskanie zaangażowania. Możesz również bezpośrednio w treści posta poprosić o jego polubienie czy udostępnienie. Ważne, by robić to z rozwagą, nie za często i niezbyt natarczywie, aby nie zostać w oczach fanów spamerem.

Jeśli zaś chodzi o samą „konstrukcję” wpisów na fanpage to warto stosować tu podstawowe zasady psychologii społecznej:

  • kończenie wpisu pytaniem otwartym do odbiorców np. „Jakiego produktu brakuje Wam w naszym sklepie internetowym?”
  • docenianie aktywności fanów np. odpisywanie na każdy komentarz lub nagradzanie najaktywniejszych fanów specjalnymi rabatami lub gadżetami firmowymi
  • prezentowanie tematów, które automatycznie pobudzają emocje odbiorców np. poprzez kontrowersje, szok, wzruszenie, empatię
  • publikację materiałów wirusowych, takich, które już odniosły sukces w internecie i wiadomo, że będą „chwytliwe”

Powyższe techniki powinny być jednak stosowane rozsądnie, a podstawowym kryterium wyboru do publikacji powinna być cały czas pozytywna odpowiedź na pytanie:
„Czy ten materiał będzie ciekawy/przydatny/interesujący/zabawny dla naszych fanów?”

Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl

#11 Dodawaj emotikony

Emotikony mogą mieć duży wpływ na zaangażowanie Twoich fanów. Posty z ich wykorzystaniem uzyskują więcej komentarzy i udostępnień. Tu znajdziesz bogate źródło emotikonek do postów.
Emotikony są nieodłącznym elementem budowania relacji w Internecie. Posługują się nimi wszyscy – niektórzy nawet w nadmiarze. Naukowcy potwierdzili, że kiedy widzimy konkretną “buźkę”, aktywowane są dokładnie te same części mózgu, gdy patrzymy na prawdziwą ludzką twarz. Stosowanie emotikon wpływa więc na zaangażowanie i odbiór treści. Jest to też sposób na wyróżnienie wiadomości z potoku innych informacji na Facebooku. Z perspektywy marki przede wszystkim trzeba wiedzieć, co oznaczają poszczególne emotikony, żeby stosować je prawidłowo i nie zaliczyć wpadki.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#12 Postaw na obsługę klienta

Dlaczego obsługa Klienta jest niezwykle ważna na Facebooku? Bo 1 niezadowolony klient w social media może wywołać lawinę negatywnych komentarzy! A większość osób znajdujących Twój fanpage szuka go po to, by dać upust swojej frustracji lub prosić o pomoc czy też zgłosić reklamację. W takich sytuacjach należy pamiętać o tym, że Klient jest najważniejszy. Nie warto lekceważyć pytań i opinii, warto natomiast wchodzić w interakcję i być zawsze do dyspozycji swoich fanów. Odpowiadaj na wiadomości prywatne, dyskutuj, moderuj swoją społeczność i angażuj wartościowym Klientem. Facebook to świetne miejsce do bezpośredniego kontaktu z Klientami. Wykorzystaj to! Wyciągaj wnioski z sugestii i uwag. Nie lekceważ i nie okłamuj swoich fanów – to zawsze obróci się przeciwko Tobie.

Warto wspomagać się narzędziami do monitorowania sieci , do wyboru masz kilka: Monitori, Sentione, Brand24 czy Newspoint – każde z tych narzędzi możesz przetestować za darmo podczas okresu próbnego.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

monitoring i analiza na facebooku
Wyróżnikiem fanpage’a e-sklepu może być np. mocne postawienie na obsługę klienta. W innym przypadku – skupienie się na upowszechnianiu pewnych wartości, które są wspólne dla grup odbiorców stanowiących tzw. target. Świetnym tego przykładem jest fanpage sklepu internetowego Surge Polonia (https://www.facebook.com/surgepolonia). Trzeba po prostu znaleźć pomysł na siebie nie zapominając, że w tym wszystkim chodzi o dostarczenie określonej wartości dodanej.
Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#13 Wykorzystaj to, co mówią o Tobie inni

Wykorzystaj user generated content. Warto monitorować wzmianki o sklepie nie tylko po to, żeby wyłapywać ewentualne kryzysy, ale też po to, żeby znaleźć treści, które w sposób naturalny tworzą klienci, np. chwaląc się zakupionymi produktami na swoich profilach. Po pierwsze, pozwoli Ci to dołączyć do dyskusji. Po drugie, będzie to dla Ciebie źródło inspiracji do tworzenia nowych treści. Pamiętaj, że jeśli chciałbyś wykorzystać zdjęcia zrobione przez Twoich fanów musisz ich zapytać o zgodę. Żeby zdobyć dobry content stworzony przez klientów możesz też przygotować konkurs, gdzie zadaniem będzie, np. wykonanie zdjęć z konkretnym produktem w ciekawej aranżacji.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#14 Pokaż kulisy pracy w Twojej firmie!

Dobrym pomysłem na zwiększenie zaangażowania fanów jest publikowanie zdjęć, na których można podpatrzeć działalność sklepu zza kulis. Zaprezentuj osoby, które pracują w firmie lub proces pakowania paczek. W taki sposób pokażesz “ludzką twarz” swojego biznesu i wzbudzisz sympatię fanów. Inspirujące przykłady możesz podpatrzeć na fanpage’ach małych sklepów i manufaktur, np. Ministerstwo Dobrego Mydła.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl
post z życia firmy

#15 Prowadź kampanię reklamową

Facebook już od dawna nie jest darmowym narzędziem. Nowe algorytmy Facebooka (Edgerank) sprawiają, że Twoje posty docierają do bardzo małej liczby osób, dlatego ich promocja jest niezbędna. To ważniejsze, niż sama promocja profilu. Nie chcesz przecież mieć po prostu fanów, chcesz mieć fanów, którzy widzą Twoje posty i wchodzą w nimi interakcje, a następnie stają się Twoimi Klientami.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

Podsumowując

Zapisz wszystko, co teraz przychodzi Ci do głowy. To nowe inspiracje i pomysły na Twój fanpage! Postaraj się je wdrożyć i pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!

Jeśli masz jakiś problem, zagadkę związaną z e-biznesem, kliknij w baner poniżej i opisz mi swój problem! Na łamach bloga postaram się odpowiedzieć na najciekawsze pytania.

masz dla mnie zagadkę?

rezygnacja z subskrybcji
Obrazek

Zagadka czytelnika: Rezygnacja z subskrybcji newslettera – aspekty prawne.

Co jakiś czas kierujecie do mnie swoje zagadki, które staram się rozwikłać. Dziś odpowiem na jedną z nich – zagadka dotyczy obowiązku zamieszczania opcji do rezygnacji z subskrybcji w newsletterach. Czytelniczka jest ciekawa czy prawo, które reguluje tę kwestię w Polsce w podobny sposób odnosi się do niej za granicą (np. w krajach UE). Poprosiłam o wypowiedź w tej sprawie firmę Trusted Shops:
Postanowienia przeciwdziałające wysyłaniu niezamówionych wiadomości (spamu) na szczeblu unijnym opisuje Dyrektywa 2002/58/WE parlamentu europejskiego i rady dotycząca przetwarzania danych osobowych i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej (dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej).

Zgodnie z art. 13 ust. 1 powyższej dyrektywy, dozwolone jest stosowanie e-mail marketingu jedynie wobec abonentów, którzy uprzednio wyrazili na to zgodę. W kontekście ust. 2 tego artykułu, abonenci muszą zostać również „jasno i wyraźnie” poinformowani o możliwości sprzeciwienia się (w sposób wolny od opłat i prosty) wykorzystywaniu elektronicznych danych kontaktowych. Informacji tej należy udzielić zarówno w chwili zbierania danych elektronicznych (moment zapisywania się do newslettera/ biuletynu), jak również przy każdym otrzymaniu wiadomości w przypadku abonentów, którzy początkowo nie sprzeciwili się wykorzystaniu swoich danych osobowych do wysyłki newslettera. Szczegółowe przepisy dotyczące przestrzegania opisanej zasady, mogą się nieco różnić w poszczególnych krajach członkowskich.

Odpowiednie zapisy znajdują się również w polskich regulacjach prawnych, tj. w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ustawie o prawie telekomunikacyjnym oraz ustawie o ochronie danych osobowych. Przykładowo zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę. Ponadto zgodnie z art. 32 tejże ustawy, każdej osobie przysługuje prawo do kontroli przetwarzania danych, które jej dotyczą, a zwłaszcza prawo do m.in. żądania czasowego lub stałego wstrzymania przetwarzania danych lub ich usunięcia. Także art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, regulujący kwestie związane z informacjami handlowymi (reklamami) nakazuje wyrażenie zgody przez odbiorcę na otrzymywanie takich informacji. Zgoda ta może zostać odwołana w dowolnym momencie (art. 4 ust. 1 pkt. 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną).

Aby spełnić wymogi prawne w zakresie umożliwienia odwołania zgody na otrzymywanie newslettera, sklepy internetowe, które wysyłają newsletter, powinny umieścić w nim odpowiedni link umożliwiający rezygnację z dalszej subskrypcji.

Marcin Jędrzejak, Ekspert ds. Prawa w Trusted Shops.
Obowiązek umieszczenia opcji wypisania się z newslettera wynika nie tylko z zapisów prawa, ale również z dobrych praktyk e-mail marketingu. W tym temacie wypowiedziała się również firma FreshMail:
Zgodnie z naszą Polityką Antyspamową link rezygnacji jest nieodzowną częścią każdej wiadomości wysyłanej za pośrednictwem systemu FreshMail. Odbiorca musi mieć zagwarantowaną możliwość szybkiego wypisania się z listy mailingowej. Jest to bardzo dobra praktyka e-mail marketingowa (więcej informacji na temat dobrych praktyk można znaleźć tutaj), chroniąca przez zgłoszeniami SPAMU czy permanentną utratą kontaktu z Klientem. Przede wszystkim jest to jednak wymóg prawny, który reguluje ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Aleksandra Rodzajewska, Account Manager, FreshMail
e-biznes - poranna rozgrzewka
Obrazek

Zagadka 22: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 1: Persony.


Tym postem rozpoczynam serię artykułów, które mają na celu pomóc Ci walczyć z monotonią i dodać skrzydeł. Mają dać Ci poczucie, że robisz „coś ponad” dla swojego e-biznesu. Ale najpierw… opowiem Ci historię pewnej kobiety. Jak to się stanie, że właśnie ona pomoże rozruszać Twój e-biznes? Wszystko zaraz się wyjaśni.

Ania i jej e-biznes

Przestawiam Ci Annę. Anna prowadzi sklep internetowy z rękodziełem. Podobnie jak Ty jest przedsiębiorcą i jest dumna z tego co robi. Jasne – nie jest łatwo. Są chwile kiedy ma ochotę zostawić wszystko co dotąd osiągnęła i zamienić się w zwykłego pracownika, który jest w firmie od 8 do 16 a potem – może mieć wszystko w nosie. Mimo tych chwilowych załamań Ania nie robi tego. Nadal wierzy, że jej biznes to coś więcej niż praca. To jej pasja – nie odda tego za żadne skarby. To też niezależność. Wolność. W głębi duszy wie, że nie zamieniłaby tego na etat.

Ania, która z natury jest osobą ambitną, chciałaby robić wszystko w swoim życiu dobrze i mieć na wszystko czas. Prowadzić firmę i rozwijać się, dbać o swoją rodzinę, spędzać czas z przyjaciółmi, mieć czas na bieganie, na zabawę z kotem. W domu chciałaby mieć zawsze nienagannie czysto. Wszystko wyprane, wyprasowane, poukładane. Żadnego kurzu – zwłaszcza na książkach! Przecież lada moment ma przeczytać tę stertę, która leży koło łóżka, a osadzający się na nich kurz tylko jej przypomina, że ten moment trwa już ponad 3 miesiące.

Sklep z rękodziełem prowadzi od ponad roku. Z jednej strony jest dumna z tego, że najgorszy okres ma już za sobą. Słyszała, że większość sklepów internetowych przestaje istnieć po roku działalności. Czuje, że już jest „ogarnięta” z tematem posiadania własnej firmy. Wie już jakie są plusy i minusy tej sytuacji. Z drugiej strony ma poczucie, że pracuje dużo (mąż mówi, że za dużo). Na pewno pracuje więcej niż jej wszystkie koleżanki (może nawet razem wzięte?). Z kolei one mogą sobie pozwolić na wakacje na Wyspach Kanaryjskich, a ona – cóż… może jeszcze nie w tym roku. Zresztą… kto by się zajął realizacją zamówień jak jej nie będzie?!

Ania lubi pracować, nie przeszkadza jej to, że poświęca dużo czasu na pracę. Problem leży gdzie indziej. Od jakiegoś czasu czuje, że wykonuje tylko bieżące zadania. Zamieniła się z bizneswomen w „realizatorkę zamówień”. Brakuje jej tego entuzjazmu z jakim wybierała swoją platformę sklepową – kiedy mimo, że wszystko było nowe i trudne, to dawało wiele radości i satysfakcji. Nigdy nie zapomni dnia kiedy sklep ruszył i każdy po wpisaniu adresu w przeglądarce mógł zobaczyć jej hand made! Mógł je również kupić! To było coś niesamowitego.

Teraz jej e-biznes jakoś sobie hula. Ania na pewno chciałaby, aby jej sklep mógł w przyszłości konkurować z dużymi portalami w branży – DaWandą czy Etsy, Jasne – to marzenie na miarę osiedlenia się na Marsie ale…czy na pewno niewykonalne? W każdym razie dobrze by było, by jej marka była coraz lepiej rozpoznawalna, a co miesiąc przybywało jej klientów. Przecież nie od razu Kraków zbudowano…No pytanie tylko jak? Jak rozwinąć swój e-biznes, wznieść go na nowy poziom, jak przełamać monotonię wykonywania codziennej „bieżączki”. Potrzebna jest strategia, a potem plan jej realizacji. Ania o tym wiedziała. Tylko jak to zrobić i jak znaleźć na to czas?

No i tu pojawiają się Zagadki e-biznesu

Nie wiem, czy czujesz się podobnie jak Ania. Może ten opis nie do końca odzwierciedla Twoją sytuację, ale…. może coś w tym jest? Masz podobny problem? Jeśli tak to cieszę się, że właśnie czytasz mój blog. Mam nadzieję, że będzie pomocny przy przełamywaniu monotonii samotnego walczenia o swój e-biznes na oceanie Internetu, gdzie miliony sklepów konkurują własnie z Tobą.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Będę publikowała artykuły, które pomogą Ci wykonywać ćwiczenia praktyczne/zadania związane z prowadzeniem i rozwojem sklepu internetowego. Każdy będzie opisywał ile czasu potrzebujesz na wykonanie zadania, co osiągniesz po jego wykonaniu, co potrzebujesz aby je wykonać.

Część 1: Persony w Twoim e-biznesie

persony

Kim są persony?

Persony to Twoi klienci – najprościej mówiąc. Na pewno pamiętasz z marketingu, że zaleca się prowadzić segmentacje klientów. W sytuacji idealnej najlepiej podchodzić do każdego zupełnie indywidualnie, aby osiągnąć najlepsze wyniki ale…. na początek zróbmy coś prostszego. Spróbujmy podzielić Twoich klientów na różne grupy, a dla każdej z tych grup stworzymy tzw. Personę czyli wymyśloną postać, która będzie reprezentowała Twojego klienta.

Po co tworzyć Persony?

To bardzo proste – chodzi o to, aby wczuć się w swojego klienta, bo tylko wtedy możesz najlepiej zaspokoić jego potrzeby i sprawić, aby chciał coś u Ciebie kupić, a po dokonanym zakupie był zadowolony i polecił Cię swoim znajomym. Mimo, że o tworzeniu person dużo się mówi, mam wrażenie, że wiele firm nie wdraża tej idei. Niby mamy świat biznesu skupiony na kliencie. Od wielu lat słyszymy, że „klient nasz Pan”. Jak to się jednak przekłada na nasze działania biznesowe? Czy kiedykolwiek naprawdę zastanawialiśmy się, dla kogo codziennie wykonujemy nasza pracę? Kim jest osoba, która właśnie złożyła zamówienie w naszym sklepie? Kim jest, jak żyje, co lubi a czego nie znosi?

Własnie po to tworzymy Persony. Po pierwsze – musimy zastanowić się nad podanymi wcześniej pytaniami. Po drugie – tworzymy uosobienie naszego idealnego klienta, który otrzyma imię, nazwisko, wizerunek (zdjęcie) oraz opis jego osoby i stylu życia. Po trzecie – wieszamy opis persony w widocznym miejscu w firmie, tak aby w przypadku wszelkich decyzji biznesowych jakie podejmujemy mieć szansę skonfrontować je z naszymi wzorcowymi klientami. Bo jeśli mamy Personę taką jak Ania to wiemy, że chcąc jej sprzedać super żelazko musimy jej pokazać ile czasu zaoszczędzi używając go, a nie będziemy skupiać się na tym, ile oszczędzi na prądzie. Jest to dosyć uproszczony przykład, ale mam nadzieję, że złapiesz ideę.

W biznesie możesz się spotkać z różnym podejściem do zagadnienia Persony. Dla części osób nie jest to narzędzie oparte o dane rzeczywiste, często jest tylko subiektywnym odczuciem na temat naszych klientów. Osobiście uważam, że każda próba postawienia się na miejscu klienta jest potrzebna i może przynieść pozytywne skutki. Przecież jesteśmy ludźmi, znamy się na ludziach. Znamy naszych klientów. Nawet, jeśli nasza Persona będzie w dużej mierze efektem wyobraźni, to myślę, że będzie miała wystarczająco dużo prawdziwych, ludzkich cech, aby stać się użytecznym narzędziem biznesowym. Ponadto proponuję, aby wykorzystać autentyczne dane o klientach zgromadzone np. w Google Analytics lub na Facebooku jako punkt wyjścia do rozważań. Dzięki temu Persony nabiorą bardziej rzeczywistego charakteru.

Tworzenie Person to zabawa

Naprawdę! Poczuj się jak dziecko, rusz wyobraźnię i stwórz swoje persony. Im bardziej szczegółowo opiszesz swój idealny profil klienta, tym lepiej. Kim jest? Ile ma lat? Gdzie mieszka? Te informacje możesz w dużej mierze oprzeć o autentyczne dane. Zaangażuj do zabawy więcej osób: współpracowników, znajomych którzy robią u Ciebie czasem zakupy. Co dwie głowy to nie jedna! Zadanie wykonasz szybciej, sesja będzie kreatywna i może przynieść lepsze rezultaty.

Krok 1 – Profil persony oparty o Google Analytics

Wiek i płeć

Raport, z którego uzyskasz informacje o tym jak wygląda rozkład na grupy wiekowe oraz strukturę płci użytkowników Twojej witryny firmowej czy sklepu internetowego wyświetlisz po zalogowaniu się do konta Analytics.

Pamiętaj, że dane pokazywane w raportach będą odnosiły się do wybranego zakresu czasowego. Upewnij się, że jest on odpowiednio określony zanim zaczniesz je generować. Zakres dat ustawia się w prawym górnym rogu ekranu.

zakres dat w google analytics
W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim opcję Dane demograficzne.
wiek i płeć użytkowników w google analytics


Klikając w opcję „Ogółem”, po prawej stronie ekranu pojawią się wykresy mówiące o strukturze wiekowej i procentowym udziale poszczególnych płci wszystkich użytkowników.
statystyki analytics

Raporty danych demograficznych i zainteresowań są dostępne tylko wtedy, kiedy samodzielnie włączysz tę funkcję na koncie Analytics. Zrobisz to wybierając w menu po lewej stronie moduł Dane demograficzne i klikniesz w przycisk Włącz po prawej stronie.

włączenie zbierania danych demograficznych w Analytics

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zobaczysz poniższy komunikat:

uruchomione raporty demograficzne w analytics

Lokalizacja

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim znajduje się opcja Dane geograficzne.

Klikając w opcję „Lokalizacja”, po prawej stronie ekranu pojawią się mapy, na których zaznaczone są obszary, z których łączą się z Internetem Twoi użytkownicy strony lub sklepu. Domyślnie pokazany jest podział na kraje, ale można uzyskać również bardziej szczegółowe informacje np. na poziomie Miejscowości. Kierując się do czytelników znających język polski dlatego tworząc persony przyglądałam się z jakich miast pochodzą moi czytelnicy.
lokalizacja użytkowników w google analytics
Jeśli Twój sklep lub strona posiadają wiele wersji językowych to polecam również analizę raportów na poziomie kraju pochodzenia użytkownika oraz raporty ukryte pod opcją Język.

Przeglądarka

Ważną informacją dla Ciebie będzie to, z jakich przeglądarek korzystają użytkownicy sklepu. Ta wiedza będzie przydatna np. przy testach sklepu internetowego. Wiadomym jest, że trzeba testować sklep na możliwie wszystkich przeglądarkach. Wiemy również, że możesz nie mieć czasu, aby je wykonywać w takim szerokim zakresie. Możliwe, że nie masz komu tego zlecić do wykonania. W tej sytuacji priorytetowo przetestuj sklep na przeglądarkach, z których faktycznie korzysta najwięcej użytkowników Twojego sklepu. Resztę przeglądarek przetestujesz w „mitycznej wolnej chwili”.

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Technologia, a w jest opcja Przeglądarka i system. Wybierając ją dotrzesz do ciekawych informacji na temat tego, jakie systemy operacyjne mają zainstalowane Twoi użytkownicy, na jakich przeglądarkach oglądają sklep, na jakich rozdzielczościach ekranów itd.
technologia, przeglądarka i system w google analytics

Urządzenie

Powoli zagłębiamy się w naszych analizach i zastanawiamy się nad zachowaniami użytkowników. W jaki sposób korzystają z  nternetu? Czy preferuje pracę na laptopie czy może korzystają ze smartfonów? Te dane również możesz uzyskać z Google Analytics.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Zainteresowania

Wypływamy na szerokie wody! Zastanawiamy się czym nasi użytkownicy zajmują się zawodowo? Jakie są ich nawyki i rytuały? Czy Twój klient dojeżdża do pracy autem czy autobusem? A może rowerem? Często pracuje po godzinach czy o 16.00 już zbiera się kurz na jego laptopie? Je na mieście? Je mięso? Oglądają filmy w kinie czy w domu? Ma jeszcze telewizor, czy już z niego nie korzysta? Czym się interesuje? Woli psa czy kota? Staramy się opisać ich maksymalnie szczegółowo. Tu przydatne będzie Google Analytics, Facebook (lub inne portale społecznościowe) i nasza intuicja oraz wiedza o klientach.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Wykorzystanie danych przy tworzeniu Person

Na podstawie tych danych stworzyłam Anię, którą poznałeś wcześniej. Ma 30 lat. W związku z tym, że w grupie czytelników mam prawie tyle samo mężczyzn co kobiet, wybrałam tę płeć, którą łatwiej mi zrozumieć :). Mieszka w Warszawie, bo własnie tam skupia się największa grupa moich czytelników. Ania przegląda internet głównie za pomocą przeglądarki Chrome (co pozwoli zapamiętać mi, że każdą zmianę na blogu muszę na pewno przetestować pod tą przeglądarką, gdyż jest ona najbardziej popularna wśród moich czytelników). Ania wprawdzie najczęściej odwiedza mojego bloga z komputera stacjonarnego sprawdzając czy pojawiło się coś nowego, ale najchętniej czyta moje posty na komórce wykorzystując wolne chwile, kiedy czeka w kolejce u lekarza czy w urzędzie. Korzysta z iPhona.

Zwieńczenie Twojej pracy

Dobrze by było, aby podsumować wszystkie rozważania oraz przedstawić zebrane dane w arkuszach opisujących Twoje Persony. Możesz to zrobić po swojemu, kreatywnie, tak jak chcesz. Możesz też skorzystać np. z arkusza jaki przygotowała firma UXbite:

przykładowy szablon persony źródło: uxbite.com
Źródło: http://uxbite.com/2010/08/tworzenie-person/

Podsumowując

Poświęć chwilę na to, aby postarać się lepiej zrozumieć swoich klientów. To zawsze procentuje. Pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!

Narodziny e-biznesu -Wywiad z Agnieszką Siołek Cichocką
Obrazek

Zagadka 21 – Jak rodzi się e-biznes? Wywiad z Agnieszką Siołek-Cichocką – projektantką zawodowej zmiany.

Jedną z najważniejszych zagadek e-biznesu jest moment jego narodzin. Jak to się dzieje, że z pomysłu na swój e-biznes przechodzimy do działania i zakładamy własną firmę? Czego potrzeba by zamienić marzenia w rzeczywistość?

W ostatnich latach wielu ludzi odważyło się i zamieniło pracę na etacie na własny biznes. Sklepy internetowe rosną jak grzyby po deszczu. Mimo ogromnej konkurencji kolejne osoby decydują się na spróbowanie własnych sił w e-commerce. Jeśli czujesz, że potrzebujesz zmiany i gdzieś w głębi duszy wiesz, że e-biznes to Twoja bajka, ale ciągle nie potrafisz podjąć ostatecznej decyzji czy założyć własny sklep internetowy i stać się swoim własnym szefem – przeczytaj ten wywiad. Na moje pytania odpowie Agnieszka Siołek-Cichocka – pedagog, logopeda, specjalista terapii pedagogicznej oraz projektant zawodowej zmiany. Agnieszka to również autorka cyklu „Uwierz w życie pozaetatowe”, opisując historie ludzi, którzy przeszli swoją metamorfozę zawodową i z pracowników stali się przedsiębiorcami.

narodziny e-biznesu czyli jak założyć sklep internetowy

Wiele osób zgłasza się do Ciebie z potrzebą przeprowadzenia zawodowej zmiany – przejścia z etatu na własny biznes. Czy wszystkie te osoby naprawdę nadają się do założenia własnego biznesu? Skąd pewność, że to dobra decyzja?

Nie wszyscy, którzy się do mnie zgłaszają chcą założyć własną firmę. Sporo osób chce zmienić pracę z etatowej na etatową, tylko przejść do innej branży. I nie każdy nadaje się do prowadzenia własnej firmy, tak jak nie każdy nadaje się do bycia na etacie. To kwestia indywidualna. Z resztą, nie wszyscy chcą mieć własny biznes. Zdecydowanie częściej mam do czynienia z osobami, które chcą zostać na etacie, a świetnie nadawałyby się do otworzenia własnej działalności. Natomiast ci, którzy chcą założyć firmę, powinni to zrobić, po to, aby spróbować swoich sił i przekonać się, jak im w życiu pozaetatowym jest. Oczywiście wdrażając w życie wcześniej zaplanowaną strategię. Nie polecam nikomu rzucania się na głęboką wodę i porywania się z motyką na słońce. Choć znam i takie osoby, którym taki krok wyszedł na dobre.

Wybór między etatem a firmą nie jest kwestią chcenia, ale indywidualnych preferencji, na które składają się predyspozycje osobowościowe, warunki pracy, które rozwijają konkretną osobę oraz jej wartości i mocne strony. To od konfiguracji tych czynników najwięcej zależy. Są osoby, które świetnie sprawdzają się w pracy na etacie i ani myślą to zmieniać. I dobrze. Bo etat nie jest gorszy od firmy. Jest nieodpowiedni, tylko wtedy, kiedy nie jest do nas dopasowany.

A co do pewności, że to dobra decyzja. Mam złą wiadomość. Takiej pewności nie da się osiągnąć przed założeniem firmy, a dopiero wtedy, kiedy zrobi się kilka kroków do przodu. Poza tym szanse powodzenia wzrastają, kiedy jesteśmy dobrze przygotowani. Jeżeli czujemy, że chcemy założyć firmę i mamy opracowaną strategię, warto działać. Mnie to wyszło na dobre ;)

Na stronie piszesz, że najmocniej kibicujesz wszystkim kobietom, które szukają swojej pasji i tworzą własne firmy. Kobieca solidarność?

Najmocniej kibicuję kobietom, ponieważ to nadal im najtrudniej przebić się na rynku pracy. Nie tylko z powodu ekonomiczno-­prawnych schodów, ale i społeczno-­kulturowych stereotypów. Dlatego uważam, że kobiety potrzebują większego wsparcia, najlepiej innych kobiet. Energia płynąca od innych kobiet oraz dobry przykład np. z biznesowo­-kobiecych kręgów wsparcia (przychodzi mi tutaj na myśl Latająca Szkoła Agaty Dutkowskiej ­czy Kreatywny Marketing Urszuli Phelep), projektów dla kobiet (np. projekt Kreatorka Kasi Żbikowskiej), które wspierają przedsiębiorczość, gdzie mogą zasięgnąć rad i poobserwować, w jaki sposób spełniać swoje marzenia i stawiać pierwsze kroki we własnej firmie są czymś niezastąpionym i niezwykle cennym. Co nie znaczy, że nie kibicuję mężczyznom. Dopinguję wszystkim przedsiębiorczym duszom, bez względu na płeć ;)

Z drugiej strony, tym dopingiem sama wyświadczam sobie przysługę, ponieważ chciałabym żyć w kraju kobiet pewnych siebie i świadomych swojej wartości. Przedsiębiorczość, choć nie tylko ona, ma z tym wiele wspólnego. Zawodowa zmiana wiąże się nie tylko ze spełnieniem marzeń, ale także z wyrzeczeniami. Bycie szefem to nie tylko zalety, ale również wady.

Z jakimi wadami tej zmiany najtrudniej się pogodzić? Masz doświadczenie i pracowałaś z wieloma osobami – jesteś w stanie określić na tej podstawie taką listę?

Wady są również kwestią indywidualną. Np. często z wymienianych wad posiadania jednoosobowej firmy jest praca w domu i w samotności. Dla mnie zaś to ogromny plus. Więc i tutaj wiele zależy od charakteru i osobowości. Z tego względu, jestem wyczulona, aby te kwestie rozważyć już przed założeniem firmy i stworzyć profil warunków pracy. W takim profilu należy wyszczególnić, jakie warunki nas rozwijają, a jakie nam szkodzą. W ten sposób można wyeliminować czynniki, które dokładają punktów na szalę minusów własnej działalności. To jednocześnie metoda na zmniejszenie stopnia ryzyka poniesienia porażki.

Ale jeśli już miałabym wymienić jakąś wadę posiadania własnej firmy to są nią niewątpliwie opłaty. Ten temat dotyczy każdego przedsiębiorcy. ZUS, podatki i inne koszta miesięczne utrzymania działalności. Reszta wad jest rzeczą względną i zależy od konkretnej osoby. Bo to, co dla jednego jest minusem, dla kogoś innego może być plusem i na odwrót. Z tego względu jestem wyczulona, aby takie kwestie rozważać tylko i wyłącznie z indywidualnej perspektywy. Z minusami i plusami własnej działalności jest jak z warunkami pracy. Każdy ma swoje. Dlatego nie polecam sugerowania się tym, jak na własnej działalności pracuje się innym. (O plusach i minusach własnej działalności pisałam tutaj.) Dobrym przykładem na to jest projekt „Uwierz w życie pozaetatowe” i sylwetki przedsiębiorczych kobiet, które w nim przedstawiam. Każda z historii pokazuje, że wady i zalety zależą m.in. od charakteru/osobowości, umiejętności i branży, w jakiej działamy.

Poza tym istnieje wiele mitów na temat posiadania własnej firmy i bycia szefem. To przekonania typu: „pracując z pasją, już nigdy nie przepracujesz ani minuty”, „jeśli jesteś dla siebie szefem to możesz wszystko i nic cię nie ogranicza”, „twoja motywacja będzie trwać wiecznie i będziesz ciągle zadowolony i szczęśliwy”, „będziesz pracować mniej”. Takiego myślenia radziłabym się wystrzegać przy planowaniu własnej działalności. Bo absolutnie tak nie jest.

To strach hamuje nas w działaniu. W swoich artykułach określasz bariery na jakie napotykamy w procesie decydowania o założeniu biznesu jako potwory. Jakie potwory najczęściej zabijają w nas odwagę i chęć do zmiany swojego życia? Jak z nimi walczyć?

Lubię bawić się metaforą i porównaniami, dlatego potwory tak bardzo pasują mi do strachów i lęków, jakie hamują nas przed podjęciem działalności. A jest ich naprawdę sporo i jest to temat rzeka.
Te najczęstsze to:

  • brak poczucia własnej wartości i wiary w siebie,
  • przekonanie, że etat jest najlepszą i najbezpieczniejsza formą zarabiania pieniędzy
  • strach przed porażką i przed tym, co powiedzą o nas inni
  • perfekcjonizm
A jak sobie z nimi radzić? Najlepszą formą jest działanie. Małymi kroczkami, po omacku i z błędami, ale działanie. To właśnie w działaniu przekonujemy się o swoich możliwościach i o sile rażenia naszych pomysłów. Działanie uczy nas również, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Pierwszy krok jest najgorszy i budzi największy strach. Warto jednak podjąć to ryzyko, aby zobaczyć co stoi za rogiem i przekonać się, że oprócz naszych czarnych myśli nie ma tak wielu przeszkód. Jeden krok, a później następny – po czasie okazuje się, że przeszliśmy niezły dystans ;) Poza tym działanie umożliwia rozwój i wychodzenie ze strefy własnego komfortu. Z nimi łatwiej pokonać największe strachy.

Czy to możliwe, żeby po założeniu własnego e-biznesu utrzymać „work-life balance”? Jak oddzielić pracę od życia osobistego, rodzinnego? Jak uchronić się przed pracoholizmem i nie zaniedbać rodziny?

To niemożliwe ;)

A tak serio to uważam, że aby osiągnąć w życiu/w pracy równowagę to trzeba ją najpierw zachwiać. Pamiętam pierwszy okres prowadzenia własnej firmy. To był dla mnie ciężki czas. Pracowałam sporo, do ogarnięcia była masa rzeczy a czasu wolnego niewiele. Byłam przemęczona, a moje samopoczucie leciało w dół. Jednak ten etap, teraz z perspektywy czasu, uważam za konieczny. To naturalne, że początki wyglądają właśnie tak. Są po to, aby nauczyć się, jak poruszać się między zadaniami i w jaki sposób nimi zarządzać oraz po to by wyciągnąć z tego właściwe wnioski. Najważniejsze jest to, aby w tym intensywnym czasie dbać o siebie i dawać sobie regularne zastrzyki energii w chwilach zaburzonej równowagi. Bo nie oszukujmy się, takich chwil będzie na początku bardzo dużo.

Ostatnio rodzi się we mnie takie poczucie, że work-life balance zaczyna przybierać formę kolejnego szkodliwego trendu. Ok, zgadzam się z tym, że trzeba dbać o energetyczny balans, ale w życiu i w pracy nie ma jednostajnej harmonii. Nie ma tak, że poziom jest ciągle taki sam. Za to są wzloty i upadki, góry i doliny, chwile mocy i słabości, radości i zwątpienia. Ciągła sinusoida. I dobrze, ponieważ te gorsze momenty również są nam do czegoś potrzebne, chociażby do tego, aby nauczyć się czegoś nowego i rozwijać się. Dlatego myślę, że nie da się osiągnąć permanentnego stanu work-life balanace. Jedyne co ważne, w mojej opinii, to nie siedzieć zbyt długo w dołku, w który zdarza się każdemu z nas od czasu do czasu wpaść.

Z Agnieszką Siołek-Cichocką rozmawiała Aleksandra Błaszczak.

Agnieszka Siołek-Cichocka
Agnieszka Siołek-­Cichocka
Poszukiwacz mocnych stron. Projektant zawodowej zmiany. Logopeda. Autor. Twórca. Wierzy w życie pozaetatowe. Pasjonatka rozwijania potencjału i wydobywania mocnych stron innych. Mieszka w Poznaniu i tutaj prowadzi swoją firmę. Pisze, bo bez pisania czuje się, jak bez ręki. Po godzinach żongluje słowami, bo ma do nich słabość.
inwestycja w markę wywiad z pauliną potyrą kaczerowską
Obrazek

„Bez inwestowania w markę nie wyobrażam sobie sprzedaży w internecie” – Wywiad z Pauliną Potyrą-Kaczerowską

Tym razem chcę podzielić się z Tobą niezwykłą historią osoby, która jak za dotknięciem magicznej różczki, zmienia blachę w niezwykłą biżuterię. W podobnie magiczny sposób zmieniła swoją pasję w biznes, który dziś daje jej wiele satysfakcji i wolności. Jak sobie radzi prowadząc swój sklep internetowy? Co uważa za podstawę prowadzenia biznesu? Jak rozwija swoją działalność? Zapraszam do inspirującej lektury.

Tradycyjne metody złotnicze to niecodzienne hobby. Skąd taka pasja i pomysł na biznes?

Wszystko zaczęło się od moich zainteresowań. Później zrodziła się pasja do tworzenia biżuterii, a dopiero na końcu pomysł na biznes. Projektowanie, tworzenie różnych form, zabawa materiałami towarzyszy mi od dziecka. Moją ulubioną zabawką był zestaw małego stolarza, w którym była m.in. piła! Potrzeba była we mnie zawsze i przejawiała się w formie różnych pomysłów – rysowanie, rzeźbienie z gliny, zabawa z drewnem, szkłem, malowanie itp. Bawiłam się różnymi materiałami, aż koleżanka któregoś dnia wyciągnęła mnie na weekendowe zajęcia z robienia biżuterii technikami złotniczymi. Wtedy okazało się, że metal jest niezwykle wdzięcznym materiałem i można z niego zrobić cuda. Zafascynowało mnie to, że z tak surowego materiału jak kawał blachy, za pomocą ciężkich i ostrych narzędzi można stworzyć małe, piękne przedmioty, które podkreślają urodę.

Rozbieżność procesu tworzenia od finalnego produktu jest nieprawdopodobna. Żeby to pokazać nakręciłam klip z pracowni, na którym widać jak powstaje piękny, błyszczący pierścionek Princess, który stał się moim flagowym produktem i jest głównym bohaterem w moim logo.

Po jakimś czasie poszłam do szkoły złotniczej, w której spędziłam kilka lat ucząc się złotnictwa. Wybrałam warszawską, prywatną szkołę złotniczą – Wytwórnia Antidotum. To był doskonały wybór. Trafiłam w pełne pasji miejsce, w którym stawia się na rzetelną naukę od podstaw krok po kroku, ale też od początku inicjuje się kreatywność i niezależność projektanta. Przy każdym zadaniu, każdej nowej technice, konsekwentnie wymyślałam w jakim produkcie ją zastosuję. Przez to zaczął mi się klarować konkretny styl. Zamiast odtwarzać i powielać, mogłam ucząc się realizować już spójne, zgodne z moją wizją projekty.

W którymś momencie okazało się, że mam pełne szuflady biżuterii, z których dało się stworzyć lub zbudować kilka kolekcji, a rodzina i znajomi byli już hojnie obdarowani. Do tego w międzyczasie zostałam przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych. Coś trzeba było zdecydować – albo się z tym tematem pożegnać i ciągnąć, co najwyżej, jako hobby albo założyć własną pracownię i zacząć intensywnie pracować nad własną marką. Wybrałam to drugie.

Kiedy podjęłaś decyzję o uruchomieniu sklepu internetowego i dlaczego?

Tak naprawdę właśnie wtedy, kiedy postanowiłam zająć się swoją biżuterią na poważnie. Miałam na celu dwie, a właściwie trzy rzeczy – znaleźć pracownię żeby nie pracować w domu, zacząć budować swoją markę i dotrzeć z nią do klientów. To był trudny czas kiedy równolegle pracowałam w korporacji. Każdy krok musiał być dokładnie przemyślany, bo własna firma pochłaniała mi wieczory, weekendy i urlopy, z czego dużo czasu zajmowało samo wykonywanie biżuterii. Nieocenione w tym czasie było wsparcie ze strony męża, który konsekwentnie popierał moje decyzje, znosił mój permanentny brak czasu, motywował do działania i cieszył się ze mną z pierwszych sukcesów. Wbrew pozorom podjęcie decyzji o porzuceniu kariery w dużej firmie na rzecz własnej, niepewnej działalności wymaga dużo odwagi, wielopłaszczyznowej analizy różnych scenariuszy i mentalnego wsparcia otoczenia.

Zajęło mi to trochę ponad rok. Sklep internetowy był pierwszym pomysłem. Chciałam połączyć miejsce, gdzie można zobaczyć moje portfolio, gdzie mogę odesłać zainteresowanego klienta, który będzie mógł od razu moje produkty kupić i pokazać się światu. Biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości sklep prowadzić można nawet używając telefonu w autobusie. Nadal układam swoją pracę i dobieram narzędzia tak, aby móc pracować z każdego miejsca na ziemi. To mi bardzo ułatwia życie.

Jak wyglądały początki Twojej przygody z e-­biznesem i jak czujesz się w internecie teraz?

Początki były trudne. Nie jest to zdecydowanie biznes bezobsługowy. Prowadzenie sklepu internetowego wymaga wielu dodatkowych aktywności – robienie zdjęć (tego trzeba się nauczyć albo outsource’ować), regularne wrzucanie produktów, aktualizacje, zmienianie ofert i promocji, tworzenie opisów do produktów, budowanie całej koncepcji no i do tego promowanie strony. Prowadzenie sklepu wymagało i wymaga nadal wielu równoległych działań w internecie – obecność w popularnych galeriach internetowych oraz w mediach społecznościowych. Rozkręcanie tego zajęło mi wiele czasu i nadal mam ogromne pole do działania i usprawniania. Wybrałam sobie specyficzną branżę, gdzie ważne jest zaprzyjaźnienie się z klientem. Najlepiej wychodzi to w bezpośrednim kontakcie więc na efekty działań online trzeba zapracować i chwilę poczekać. Nie dzieje się to od razu.

Potyra Design istnieje nie tylko w internecie. Jak powstaje Twoja sieć dystrybucji? Współpracujesz z showroomem w Londynie, Twoją biżuterię można również znaleźć w Lublinie i Warszawie.

To jest to, o czym właśnie mówiłam. Biżuteria, robiona często na zamówienie, nie może istnieć tylko w internecie. Trzeba z nią wyjść do klienta, pokazać mu ją i o niej opowiedzieć. To są rzeczy robione ręcznie, za którymi kryją się konkretne historie. Można je dopasować, zrobić według życzenia, zmienić. Nie jest to produkt powtarzalny i masowy, który sprzedaje się hurtem. Dlatego drugą, ważną odnogą sprzedaży jest dotarcie do miejsc, gdzie ten klient jest i gdzie takich rzeczy poszukuje.

Współpracujące sklepy dobieram bardzo starannie. Sprawdzam do jakiego klienta są skierowane, jakie inne produkty oferują, czy moje produkty będą odpowiednio wyeksponowane i czy obsługa jest odpowiednio przygotowana. Często po czasie weryfikuję realia z moimi oczekiwaniami i jeśli zajdzie taka potrzeba, zmieniam miejsca na nowe.

Zależy mi na tym, żeby moi klienci otrzymywali najwyższą jakość obsługi. Dlatego też m.in. otworzyłam w swojej pracowni showroom, w którym klienci mogą obejrzeć i zmierzyć moją biżuterię, poradzić się, porozmawiać o tym czego szukają. Na miejscu mogę ją modyfikować, zaprojektować, a przy tym, co dla mnie ważne – widzą jak ta biżuteria powstaje. Inaczej jest kupować produkt bezosobowy, a inaczej kiedy jest on dokładnie dopasowany do danej osoby. Bardzo lubię kontakt z moimi klientami. Chętnie się z nimi spotykam. Mam na bieżąco feedback odnośnie produktów i ich potrzeb. Często właśnie po takich rozmowach powstają nowe produkty i kolekcje. Zresztą klientki też lubią do mnie przychodzić. Co może być przyjemniejszego niż parę chwil w przyjemnym, kameralnym, babskim miejscu, gdzie można się napić pysznej herbaty lub kawy przywiezionej z różnych zakątków świata, poplotkować i pomierzyć błyskotki, a przy tym mieć obsługę nakierowaną tylko na siebie? Nic z tym nie może konkurować.

Masz kanał na Facebooku i konto na Pinterest. Czy social media są ważnym elementem promowania Twojej marki?

Social media odgrywają ogromną rolę. Budują wizerunek marki, wiarygodność, tworzą historię, opowiadają z detalami o produkcie i kierują do punktów sprzedaży oraz na stronę. Wielu klientów z offline „pozostaje w kontakcie” z marką poprzez media społecznościowe, a równolegle pojawiają się w ten sposób nowi, którzy szukają tego typu rzeczy. Obecność w social media ma bezpośrednie przełożenie na sprzedaż.

Często bierzesz udział w targach związanych z designem. Czy zainteresowanie osób uczestniczących w tych wydarzeniach przekłada się na liczbę lojalnych klientów Twojej marki?

Targi to trzecia, bardzo istotna, a nie wiem czy nie najważniejsza odnoga sprzedaży w moim biznesie. Tu nie czekam na klienta, a wychodzę bezpośrednio tam, gdzie on jest i tam, gdzie mogę z nim porozmawiać. Dzięki temu nawiązuję najlepszy kontakt z ludźmi, bo widzą, że za tymi błyskotkami stoi żywa osoba, która się pod tą pracą podpisuje. To ma ogromny wpływ na zainteresowanie marką. Osoby, które kupują moje produkty na targach bardzo często do mnie wracają na innych eventach, przychodzą do mnie do pracowni lub po prostu dzwonią kiedy czegoś nowego potrzebują. Często odzywają się do mnie panie i panowie i mówią „Pani Paulino, potrzebuję coś na prezent na imieniny/urodziny/święta dla żony/przyjaciółki/mamy/córki. Będę u Pani za godzinę.” Wtedy siadamy razem i rozmawiamy o tym jaki ta osoba ma typ urody, jaką biżuterię nosi, jak się ubiera i razem coś wybieramy. Czasem już wiem, że córka Pani X lubi długie, etniczne kolczyki, a żona Pana Y delikatną biżuterię i pod tym kątem staram się coś przygotować. Tacy klienci wracają do mnie i wychodzą na każde święta z zestawami dla całej rodziny i dla siebie oczywiście.

W Twoim sklepie internetowym możemy podziwiać galerię z pięknymi zdjęciami wykonanymi na profesjonalnej sesji. Możemy również poznać bliżej Ciebie oraz Twoją pasję dzięki filmowi zamieszczonemu w dziale „O mnie”. Są to interesujące i dobrej jakości materiały. Takie podejście do biznesu na pewno świetnie kształtuje wizerunek, czy ma też przełożenie na sprzedaż? Jakie jest Twoje podejście do inwestowania w swoją markę?

Tak jak już wcześniej mówiłam, sprzedaję produkt, który nie jest masowy, o którym trzeba opowiadać. Film pokazuje co stoi za tymi produktami, kto je wykonuje, jak powstają. Widzimy, że nie robi ich maszyna i mają duszę. Poza tym widzimy, że możemy np. zmienić kolor oczka w pierścionku, rozmiar albo szerokość. Pokazuję w ten sposób też to, że jeśli dana pani marzy od lat o jakiejś kolii, ale nie może jej nigdzie znaleźć, to może właśnie do mnie przyjść bo razem tą kolię stworzymy. Opowiadam o tym zapraszając do mojej pracowni, przez którą trzeba przejść odwiedzając showroom. Klientów z internetu też chciałam do tej pracowni zaprosić w postaci filmu. Ponadto uważam, że dziś określenie „handmade” jest mocno nadużywane. W sieci znaleźć można na to hasło masę różnego rodzaju produktów – od bardzo prostych, typu nawlekane na żyłkę koraliki, które może wykonać w domu każdy (tych jest cała masa, a ich ceny są bardzo niskie) przez biżuterię, w której ktoś zawiesił gotową zawieszkę na gotowy łańcuszek i na tym polegała „ręczna robota”, aż po naprawdę skomplikowane projekty wymagające warsztatu. Muszę się z tego wyróżnić, dlatego też powstał ten klip.

Jeśli chodzi o zdjęcia – bez nich nie mogłabym zaistnieć w internecie. Kupując biżuterię najlepiej ją zmierzyć. Dużo pań i panów ogląda biżuterię na targach, a później zamawia ją w internecie. Jeśli trafi do mnie klient z internetu, który nigdy nie widział tych produktów na żywo, musi dostać dobre, dokładne zdjęcie biżuterii, pokazujące co otrzyma. Najlepiej jak są to zdjęcia wykonane na modelce albo manekinie. Widać wtedy dokładnie długość, rozmiar i łatwiej sobie wyobrazić czy nam lub komuś będzie w tym ładnie. Dlatego jeśli chodzi o przedstawienie marki, to bezwzględnie wyznaję zasadę, że oczywiście z umiarem i odpowiednio do skali biznesu, ale należy w nią inwestować. Bez tego nie wyobrażam sobie sprzedaży w internecie.

Z Pauliną Potyrą-Kaczerowską rozmawiała Aleksandra Błaszczak

paulina potyra
Paulina Potyra-Kaczerowska

Markę Paulina Potyra Design stworzyłam dla kobiet, które cenią sobie indywidualność i wyznają ideę slow fashion. W projektach staram się łączyć nowoczesne wzornictwo z ponadczasową klasyką. Każdy z nich jest unikalny i powstaje według tradycyjnych metod złotniczych w mojej pracowni na warszawskim Mokotowie. Od 2013 roku jestem członkiem Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych. Prowadzę sklep internetowy potyra.com
narzędzia w e-biznesie
Obrazek

Darmowe narzędzia, które pokochasz! Niezbędnik dla właścicieli sklepów internetowych.

Właściciele sklepów internetowych muszą mieć interdyscyplinarną wiedzę i być wielozadaniowi. Mają wiele na głowie i często nikogo do pomocy. Właśnie dlatego postanowiłam zrobić listę narzędzi, które pomogą w codziennej pracy, zaoszczędzą sporo czasu i Cię zainspirują. Na początek kilka przydatnych i darmowych narzędzi, które pokochasz. Z biegiem czasu postaram się tę listę poszerzać :). Znajdziesz tu zarówno zaawansowane narzędzia, jak i te proste, ogólnodostępne i popularne. Są na tej liście dlatego, że zdarza się, że właściciele sklepów z nich nie korzystają i czasem nawet o nich nie słyszeli. Biorę to pod uwagę i opisuję wszystko, co się przydaje w codziennej pracy. Może znajdzie się tu kilka narzędzi, które znasz, a może i takie, które Cię zaskoczą :)

#1 EVERNOTE – wszystko co istotne zapisane w jednym miejscu

evernote
Prowadząc sklep internetowy często trzeba rozpisywać plany, tworzyć listy zadań do wykonania, zapisywać pomysły i inspiracje związane z rozwojem swojego e-biznesu czy gromadzić ważne informacje, które wpływają na Twoje działania biznesowe. Evernote to niezastąpiony notatnik, w którym zgromadzisz wszystko co dla Ciebie ważne, stworzysz listy zadań, pomysły oraz strategie.

Evernote to narzędzie, które sprawdza się w każdym biznesie i jest dostępne z każdego urządzenia. Zawsze, gdy tylko wpadnie Ci do głowy jakiś przełomowy pomysł, a nie jesteś w pobliżu komputera, możesz zapisać go w Evernote na swojej komórce czy tablecie. Gdziekolwiek jesteś, na jakimkolwiek urządzeniu pracujesz (może gościnnie na czyimś komputerze) – masz dostęp do wszystkich notatek, planów, list, zdjęć i filmów.

Dla mnie to narzędzie świetnie się sprawdza – wszystko co istotne mam w jednym miejscu. Przestałam zapisywać w różnych miejscach ważne informacje, nie muszę otwierać kilku programów lub plików, aby znaleźć potrzebne mi dane, nie muszę logować się na kilka serwisów i pamiętać kilku haseł. Wszystko teraz jest prostsze, a swobodny dostęp do mojej osobistej bazy wiedzy jest nieocenioną zaletą.

#2 CANVA – Twój darmowy grafik

canva - narzędzie dla właścicieli sklepów internetowych
Właściciele sklepów internetowych dali by wiele, za dobrego grafika, który odciążyłby ich w codziennej pracy! Gdyby mieli na niego fundusze, na pewno nie zastanawiali by się długo. Jeśli jednak nie mogą sobie jeszcze pozwolić na zatrudnienie dodatkowej osoby – Canva przychodzi im z pomocą.

Nie musisz być grafikiem by szybko i łatwo tworzyć wszystkie elementy graficzne potrzebne przy prowadzeniu e-biznesu. Dzięki gotowym propozycjom banerów, plakatów, wizytówek, coverów na kanały social media, zainspirujesz się i w mgnieniu oka stworzysz własne projekty. Przygotowanie grafiki nigdy nie było tak proste! Z gotowych list z powycinanymi elementami, układasz jak z klocków grafikę do postów, reklam, maili itp.

Jedyny minus to konieczność ponoszenia opłaty wysokości 1$ za zdjęcia udostępniane przez Canva i wykorzystane w projektach. Biorąc jednak pod uwagę ich jakość i fakt, że są dostępne pod ręką, nie wydaje się to wygórowaną ceną. Większe koszty można ponieść szukając odpowiednich zdjęć godzinami na stockach czy portalach z darmowymi zdjęciami. Sam czas poszukiwań może nas sporo kosztować, nie mówiąc o tym, że nie ma pewności, że zdjęcie, które znajdziemy w sieci będzie tańsze niż 1$. No chyba, że zdjęcia robimy sami – to wtedy problem z głowy :).

#3 PEXELS i inne portale z darmowymi zdjęciami dobrej jakości

pexels
Wspaniałym wsparciem dla pracy z Canvą są portale z darmowymi zdjęciami. Wiele z tych portali posiada wyszukiwarkę oraz swego rodzaju tagi, które tematycznie grupują zdjęcia, co znacznie ułatwia poszukiwania fotografii, której potrzebujemy. Oferują one również opcję subskrybcji, dzięki której możesz otrzymywać najnowsze zdjęcia bezpośrednio do swojej skrzynki email. Znajdziesz je na:
Wiele zdjęć z tych portali możesz wykorzystać do użytku komercyjnego, ale za każdym razem upewnij się jakie są warunki wykorzystania danej fotografii – przeczytaj licencję.

#4 BROWSERSTACK – wygodne testowanie sklepu na różnych przeglądarkach

browserstack
Sprawdzanie, czy sklep internetowy dobrze się prezentuje na najpopularniejszych przeglądarkach to sporo pracy. Zwłaszcza, że obecnie trzeba uwzględniać również przeglądarki na urządzeniach mobilnych. Z pomocą przyjdzie Browserstack – narzędzie, które za darmo, w krótkim czasie wygeneruje screeny Twojego sklepu i oznaczy, na jakich przeglądarkach dany screen był wykonany. Tym sposobem szybko wyłapiesz problemy z prezentacją sklepu na konkretnych przeglądarkach. Wystarczy wpisać adres strony i już! Praca wykonana! Jeśli zauważysz, że na jakiejś przeglądarce są problemy, przetestuj na niej wnikliwie cały sklep.

#5 GOOGLE ANALYTICS – codzienne wsparcie przy podejmowaniu decyzji biznesowych

google analytics
Prawdopodobnie pracujesz już z Google Analytics – ale jeśli jednak nie – to czas najwyższy przekonać się do tego narzędzia! Analityka internetowa jest kluczowa przy prowadzeniu e-biznesu, pozwala podejmować decyzje biznesowe oparte o zebrane dane na temat użytkowników Twojego sklepu oraz prowadzić działania optymalizujące. Możliwości tego narzędzia są ogromne. Trzeba by poświęcić temu zagadnieniu pewnie całą serię artykułów, czy napisać książkę. Na potrzeby tej listy apeluję – jeśli nadal nie korzystasz z systemów analitycznych – zacznij!. Jeśli nie chcesz pracować z Google Analytics, wybierz inne narzędzie, ale pracuj z danymi, analizuj i wyciągaj wnioski!

#6 SERPmojo i Webpozycja – Twój sklep w wyszukiwarkach

seromojo
SERPmojo to przydatna i darmowa aplikacja na telefon, która pozwala śledzić pozycje strony w wyszukiwarkach. W każdej chwili i w każdym miejscu możesz być na bieżąco i obserwować jak radzi sobie Twój sklep.

Jedyny minus to dość wolne ustalanie pozycji dla poszczególnych fraz. Mimo to SERPmojo to tak poręczna aplikacja, że często sprawdzam na telefonie czy przypadkiem nie dzieje się coś niepokojącego dla kluczowych dla mnie fraz. Traktuję ją jednak jako dodatek ponieważ poza SERPmojo będzie Ci potrzebne jest jeszcze inne, bardziej zaawansowane narzędzie do śledzenia pozycji. Może to być np. Webpozycja.

webpozycja

Jeśli chodzi o Webpozycję, to na darmowym koncie jest możliwość ustawienia 15 wyszukań. To niewiele, ale płatne konto jest niedrogie, a praca z Webpozycją wygodna. Narzędzie to pozwala na szybką weryfikację osiągnięć witryny na określone słowa kluczowe w wyznaczonym okresie czasu. Generuje również raporty. Ostatnio dodano możliwość śledzenia wyników stron w wyszukiwaniu mobilnym, co po aktualizacji algorytmów Googla będzie kolejnym plusem.

#7 Feedly

feedly
Ważne informacje z branży, interesujące artykuły – wszystko w jednym miejscu! Konto na Feedly pozwoli Ci na bieżąco śledzić portale z istotnymi dla Ciebie informacjami. Poranna prasówka nigdy nie była tak prosta i przyjemna!

#8 Google Trends – badaj potencjał i wykorzystuj szanse biznesowe!

google trends
Google Trends to kolejne narzędzie, które jest ogólnodostępne i niezwykle przydatne. Zastosowań może mieć naprawdę wiele – wszystko zależy od Twojej pomysłowości. Idea jest taka – możesz zobaczyć jak kształtowała się, kształtuje się i będzie się kształtować popularność poszczególnych haseł wpisywanych w wyszukiwarkę przez użytkowników. Możesz te dane analizować w ujęciu czasowym, tematycznym (kategorie), regionalnym i w powiązaniu z podobnymi zapytaniami. Co Ci to daje? Zapytania odzwierciedlają zainteresowanie ludzi danymi tematami, przedmiotami, firmami itd. Jest to zatem niezwykła baza wiedzy o konsumentach.

Jeśli chcesz być bieżąco z trendami – wystarczy skorzystać z opcji subskrybcji i otrzymywać informacje o trendach na maila.

subskrypcja google trends

Jak to działa w praktyce?

  • Możesz określić konkretny obszar, na którym chcesz zbadać trendy – może to być cały świat, a może to być Polska lub inny kraj. W zależności od tego na jakich rynkach prowadzisz działalność, jesteś w stanie badać trendy i wnioskować na przyszłość na temat produktów jakie sprzedajesz.
  • Możesz określić zakres czasowy, w którym planujesz analizować trendy.Może to być ostatni tydzień, miesiąc, zeszły rok, a może chcesz zobaczyć wszystkie dane zebrane od 2004?
  • Możesz badać zapytania w kontekście medium – popularność haseł może być analizowana w standardowej wyszukiwarce Google (dane dostępne od 2004 roku), wyszukiwarce grafik, wyszukiwarce wiadomości, zakupów Google, czy wyszukiwarce w You Tube (dane dostępne od 2008 roku).
  • Możesz wziąć pod uwagę Trendy Google kiedy chcesz wprowadzić nowy produkt do swojej oferty. Sprawdź czy na rynkach, na których sprzedajesz, rośnie zainteresowanie tym produktem. Podobnie gdy zaobserwujesz spadek obrotów przy sprzedaży danego towaru. Może problem nie leży po stronie sklepu? Może to coś więcej – zmiana trendów na rynku. Sprawdź, czy ludzie jeszcze interesują się produktem zanim zainwestujesz w jego promocję. Może okaże się, że czas go wycofać z oferty?
  • Możesz przeanalizować kiedy warto robić akcje promocyjne na konkretne produkty. Zbadaj sezonowość zainteresowania danym produktem – może okaże się, że zawsze promocje robiłeś zbyt późno nie wykorzystując całego potencjału rynku? Być może ludzie zaczynają interesować się produktem szybciej niż zakładałeś? Sprawdź również czy te trendy powtarzają się co roku. Da Ci to jeszcze większą pewność, że z dużym prawdopodobieństwem w tym roku będzie podobnie.
  • Możesz sprawdzić, czy pomysł na serię filmików o danej tematyce czy produkcie ma szansę na osiągnięcie sukcesu. Czy warto poświęcać czas na przygotowywanie filmów o tematach i produktach, które tracą popularność (zwłaszcza w kanale You Tube)? A może trafiłeś z pomysłem w dziesiątkę i masz kolejny argument za tym, aby zaangażować środki w to przedsięwzięcie?
  • Możesz sprawdzić, jakie produkty z Twojej oferty mają rosnące trendy zainteresowania w usłudze Zakupy Google. Może warto przygotować kampanię korzystając z pozytywnego trendu?
  • Chcesz prowadzić działania z zakresu PR dla swojego sklepu internetowego? Możesz sprawdzić jakich informacji szukają internauci w wyszukiwarce newsów. Masz szansę znaleźć tzw. haczyk, który zapewni, że materiały prasowe jakie przygotujesz będą cieszyły się dużym zainteresowaniem.
  • Możesz sprawdzić jakie tematy są najbardziej gorące (hot). Dzięki temu możesz dostosować swoje działania w social media, tak aby dotrzeć do dużego kręgu zainteresowanych tematem osób.

  • #9 Google Alerts – ręka na pulsie!

    google alerts
    Prowadzenie biznesu w Internecie wymaga analizy informacji, jakie pojawiają się na temat Twojego sklepu na blogach, forach, portalach itd. Jest to trudne, gdyż nie mamy czasu na osobiste przeszukiwanie Internetu. Najlepszym sposobem na posiadanie kontroli nad tym, co o Tobie mówią czy piszą w Internecie, jest posiadanie narzędzia, które zasygnalizuje Ci, że pojawiły się nowe informacje na Twój temat w danym miejscu w sieci lub takie, które odfiltruje z masy nieistotnych informacji te, które są dla Ciebie ważne i poda Ci je w przyjaznej formie na tzw.tacy np. raz dziennie.

    Takie narzędzia oczywiście kosztują (np. Brand 24), ale są i takie, z których możesz korzystać za darmo. Tu z pomocą przychodzi sam wujek Google i jego Google Alerts. Narzędzie to przyśle Ci na maila zagregowaną listę materiałów, jakie pojawiły się w indeksie na Twój temat. Możesz ten mechanizm wykorzystać również do odfiltrowania informacji kluczowych dla Twojej branży czy o Twojej konkurencji. Możliwości jest wiele, a ustawienie tzw. alertów jest niezwykle proste. Wejdź na stronę https://www.google.pl/alerts i wpisz interesujące Cię słowa kluczowe, które dobrze zaprezentują zbiór informacji jaki chcesz otrzymać na maila.

    Warto na pewno ustawić alert na nazwę firmy, imiona i nazwiska kluczowych osób w firmie, istotne hasła związane z Twoją branżą, nawy firm Twoich kluczowych konkurentów. Nie ma ograniczeń w tworzeniu alertów, możesz ich ustawić tyle, ile potrzebujesz.

    #10 Mailchimp – Twój email marketing na poziomie

    mailchimp
    Startując ze swoim e-biznesem możesz nie mieć pieniędzy na zakup zaawansowanych narzędzi do prowadzenia email-marketingu, który jest nieodzowną częścią prowadzenia działalności w Internecie (i nie tylko). Możliwe, że nie masz też zdolności lub umiejętności do tego, by tworzyć atrakcyjne graficznie maile. Mailchimp jest zatem narzędziem, którego szukasz! Oferuje wiele gotowych szablonów maili, które w bardzo intuicyjny sposób możesz modyfikować, dodawać do nich swoje logotypy i grafiki czy zmieniać treści.

    mailchimp szablony maili
    Za pomocą Mailchimp możesz bez ponoszenia opłat wysyłać do 12 000 wiadomości email miesięcznie do 2 000 użytkowników. Jeśli masz też na ten moment dosyć małą bazę adresów email, do których mógłbyś rozsyłać np. wiadomości o promocjach czy nowościach w Twoim sklepie internetowym to Mailchimp przychodzi Ci z pomocą!

    Podsumowując…

    Praca z dobrymi narzędziami to przyjemność. Pomagają podołać codziennym obowiązkom, usprawniają procesy, przyspieszają działania i często wpływają na lepszą jakość wykonywanych zadań. Wynoszą biznes na nowy poziom, dodają nam skrzydeł.

    Za każdym razem kiedy poznaję nowe, przydatne narzędzie żałuję, że nie wiedziałam o nim wcześniej :). Mimo, że często słyszysz, że narzędzia są trudne do opanowania i jest ich zbyt wiele – nie poddawaj się tej retoryce. Warto się przełamywać, spróbować czegoś nowego, poświęcić chwilę na oswojenie się z obsługą. To w szerszej perspektywie szansa na rozwój własny i swojego e-biznesu – a ponadto, w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że nie możemy sobie już wyobrazić życia bez niego, a nasza praca jest szybsza i prostsza. Tobie nie muszę tłumaczyć jak bardzo ważne jest, by ułatwiać sobie pracę :).

    Jeśli znasz narzędzia, które sprawdzają się w Twojej pracy – podziel się tym w komentarzu!

Prawo w e-biznesie: Klauzule niedozwolone – wpis 6033

klauzule niedozwolone- wpis 6033

Wciąż pojawiają się nowe klauzule niedozwolone w rejestrze UOKIK. Tylko 10 kwietnia 2015 roku zostało do niego dodanych 15 wpisów. Jeden z nich postanowiłam opisać w kolejnym odcinku serii „akcja-eliminacja”. Tym razem przyglądamy się klauzuli o numerze 6033. Jest w niej mowa o procedurze zwrotu towaru oraz kosztach, jakie się z nią wiążą. Określenie „koszty obciążające klienta” są dosyć ogólnym stwierdzeniem dlatego poprosiłam o komentarz specjalistę z firmy Trusted Shops.

Jakie koszty ponosi klient przy procedurze zwrotu towaru zgodnie z nową ustawą?

„Zgodnie z art. 34 ust. 2 nowej ustawy o prawach konsumenta, w sytuacji odstąpienia od umowy, konsument ponosi bezpośrednie koszty odesłania przesyłki do sklepu. Warunkiem jest, aby kupujący został odpowiednio wcześniej poinformowany o tym fakcie przez przedsiębiorcę (np. poprzez zamieszczenie stosownej informacji w regulaminie sklepu). Natomiast przedsiębiorca powinien zwrócić konsumentowi poniesione przy zakupie koszty: w tym koszt zakupu towaru, płatności i dostawy. Przy czym zwrot kosztów doręczenia towaru do konsumenta jest równy kosztom standardowej opcji przesyłki, która jest dostępna w sklepie internetowym.

Jeżeli zakupiony produkt, ze względu na swój charakter, nie może zostać odesłany pocztą (np. towar został dostarczony na palecie lub jest to produkt o niestandardowych wymiarach) to wówczas przedsiębiorca powinien poinformować konsumenta o kosztach odesłania towaru. Brak stosownej informacji na stronie sklepu sprawi, że koszty odesłania towaru poniesie przedsiębiorca.”
Natasza Kozłowska, Specjalistka ds. Certyfikacji, Trusted Shops

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o klauzulach niedozwolonych lub o cotygodniowej akcji ich eliminacji z regulaminów sklepów internetowychprzeczytaj ten artykuł.