Business Model Canvas tworzymy model biznesowy poranna rozgrzewka biznesowa
Obrazek

Poranna rozgrzewka biznesowa – Business Model Canvas!

W tym roku Ani udało się wreszcie wyjechać na wakacje. Mimo, że zaglądała codziennie na maila sprawdzając czy nie dzieje się coś ważnego, starała się jednak nie pracować. Zamieściła na sklepie internetowym informację o tym, że zamówienia będą realizowane po urlopie. Musiała wreszcie odpocząć i po powrocie czuła się jak nowo narodzona. Miała mnóstwo energii do pracy i cieszyła się na myśl o tym, że znów będzie tworzyć swoje rękodzieło, Zamówienia już czekały na nią w skrzynce e-mail. Podczas odpoczynku, który jej się naprawdę należał, oczyściła myśli i teraz mogła z dystansem spojrzeć na swój e-biznes. Zapragnęła zrobić coś więcej po powrocie do pracy, niż tylko realizacja zamówień. Chciała podnieść swój biznes na nowy poziom. Przede wszystkim znów poczuć, że to ona kieruje nim, a nie płynie z prądem wydarzeń. Codziennie robiła swoje, ale nie było czasu na wyznaczanie nowych ścieżek rozwoju czy nowe przedsięwzięcia.

Robiąc pierwszą „prasówkę” po powrocie do pracy natknęła się na strategyzer.com i Business Model Canvas. To było to, czego teraz potrzebowała! Nigdy nie opisała w żaden sposób swojego modelu biznesowego – firmę prowadziła intuicyjnie. Business Model Canvas był nie tylko ciekawym narzędziem do uporządkowania informacji o prowadzonej działalności. Dawał też możliwość szerszego spojrzenia, wyjścia poza aktualne schematy działania i szukania nowych pomysłów na jego rozwój.

Business Model Canvas

Jeśli chcecie podobnie jak Ania podjąć po urlopie nowe wyzwanie to zapraszam! W kolejnej części porannej rozgrzewki biznesowej chciałam się z Wami podzielić sposobem na tworzenie modeli biznesowych, który jest jednocześnie kreatywny oraz prosty w realizacji.

Kiedy pierwszy raz natrafiłam na Business Model Canvas czułam olśnienie i podekscytowanie. Naprawdę byłam zafascynowana i gotowa rzucić wszystko co właśnie robiłam żeby zagłębić się w ten temat i od razu przećwiczyć jak to działa!

Jeśli ktoś mnie dobrze zna to wie, że takie fale ekscytacji zdarzają mi się dosyć często, choć nie każda taka fala skutkuje poznaniem czegoś, co naprawdę przedstawia istotną wartość. To trochę jak miłość od pierwszego wejrzenia – nie zawsze po poznaniu kogoś bliżej fascynacja będzie się utrzymywała na tym samym poziomie :). Czasem wybrany temat na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, ale z czasem okazuje się, że nie jest godny uwagi. Z Business Model Canvas tak nie było – mimo zagłębiania się w tę ideę nadal czuję to samo podekscytowanie (albo i większe!) i wewnętrzne, mocne przekonanie, że to co robię/czytam/analizuję na temat BMC jest dobre, uzasadnione i genialne.

Co będzie wam potrzebne?

Świetnie nada się tutaj tablica i kreda, tablica z mazakami, czy nawet duży brystol i stół, wokół którego usiądziecie i będziecie rozmyślać nad swoim biznesem. Przydadzą się kolorowe, samoprzylepne karteczki oraz aparat/telefon do fotografowania swoich „wersji” modelu biznesowego (bo w pracy z BMC staramy się stworzyć ich co najmniej kilka).

model biznesowy

Wprowadzenie do Business Model Canvas

Business Model Canvas to model biznesowy, który jest wykorzystywany głównie przez start’upy na całym świecie. Jego autor – Alexander Osterwalder podszed do tematu zupełnie inaczej niż to, z czym dotychczas się spotykałam. Zwykle modele biznesowe były prezentowane w opasłych księgach, a tworząc swój model trzeba było wygenerować tak samo opasły dokument gdzie opisalibyśmy wszystko co powinno zostać przemyślane i ustalone zanim padnie decyzja o wejściu na rynek z nowym pomysłem. BMC tak naprawdę odnosi się do tych samych prawd i zasad ale….Sposób w jaki pracuje się nad nowym pomysłem na biznes jest genialny w swej prostocie i wspiera kreatywność. Dlaczego tak uważam opiszę za chwilę, ale najpierw przedstawię co dokładniej co to jest i jak to działa.

Każdy pomysł na biznes potrzebuje dobrego modelu biznesowego, aby przetrwać na rynku i odnieść sukces. Wczujmy się zatem w osobę, która ma pomysł i chce się sprawdzić jako przedsiębiorca.


Jeśli prowadzisz już swój biznes – nie ma przeszkód by popracować nad swoim modelem biznesowym i odkryć nowe możliwości czy dokonać przełomu w aktualnie realizowanej strategii.

Wizualizacja modelu biznesowego

Jak możemy opracować swój model biznesowy?

Jak się dowiedziliście z filmów, wszystko sprowadza się do tabelki, którą trzeba sobie narysować/wydrukować :)

Business Model Canvas - tworzymy model biznesowy
Źródło: https://cdn.strategyzer.com/

Składają się na nią kluczowe aspekty prowadzenia biznesu, które należy przemyśleć, określić i najlepiej przetestować zanim zaczniemy oficjalnie działać na rynku.

W tabelę wpisujemy:
1. Customer segments – Segmenty klientów, jakie chcemy obsługiwać w ramach prowadzonej przez nas działalności.
2. Value Propositions – Wartość jaką biznes ma przynosić każdemu z wymienionych segmentów.
3. Channels – Kanały czyli punkty styku z klientem.
4. Customer Relationships – Sposoby na utrzymywanie relacji z klientami.
5. Key Resources – Kluczowe zasoby potrzebne do wygenerowania wartości dla klienta.
6. Key Activities – Kluczowe zadania, które będziemy wykonywać, aby dostarczyć wartość dla klienta.
7. Key Partners – Kluczowi partnerzy, którzy pomogą nam odnieść sukces.
8. Cost Structure – Struktura kosztów.
9. Revenue Strims – Strumień przychodów.

Każdy z tych obszarów musi ze sobą współdziałać i się wspierać. Jeśli choć jeden element kuleje, to istnieje duże ryzyko, że nasze przedsięwzięcie się nie powiedzie. Dla tych, który śledzą bloga, chciałabym nawiązać tu do artykułów z serii E-biznes w 365 dni. Tam dziewczyny potrzebowały właśnie kreatywnego podejścia do opisania swojej wizji biznesu. Tradycyjny dokument z opisanym biznesplanem stał się dla nich demotywatorem do założenia biznesu. Tam też sprawdził się BMC, jednak podczas pracy tabelami okazało się, że jeden aspekt całości zablokował rozwój przedsięwzięcia. Dopóki dziewczyny sobie z nim nie poradzą, nie ruszą z biznesem.

Podsumowanie

Na koniec chciałam przedstawić kilka powodów, dla których poleciłabym zastosowanie Business Model Canvas dla kogoś kto chce założyć firmę:

  • wykorzystuje graficzną wizualizację całego zakresu zagadnień, które trzeba przemyśleć, w postaci prostej tabelki mieszczącej się na kartce papieru,
  • prezentuje całościowy obraz biznesu – pracując nad modelem biznesowym widzimy wszystkie jego aspekty. Tylko szerokie spojrzenie na każdy element wprowadzany do planu daje szansę na wyłapanie potencjalnych zagrożeń i zareagowanie zanim jeszcze nastąpią,
  • zachęca do działania i kreatywnego myślenia – po narysowaniu tabelki od razu można przejść do burzy mózgów i np. przyklejania swoich pomysłów w poszczególnych obszarach,
  • sprzyja wspólnej pracy nad rozwojem pomysłu/biznesu – tabelka jest czytelna dla wszystkich, sposób wprowadzania informacji intuicyjny. Tego typu notatki są naprawdę współdzielone, nie tylko z definicji, ale faktycznie jako realne odzwierciedlenie wspólnej pracy koncepcyjnej nad modelem,
  • możliwość obserwacji jak model zmienia się w czasie i wyciągania wniosków (np. dzięki fotografowaniu modelu po każdych wprowadzonych zmianach i archiwizowanie tych zdjęć),
  • idealnie odzwierciedla klimat start-upów, które są pełne zaangażowania, pasji i chęci do działania. Żmudne spisywanie standardowych notatek z tego co i jak powinno być zrobione, aby wprowadzić dany pomysł na rynek, jest o wiele bardziej oderwane od takiego klimatu i może działać demotywująco.

Uważam również, że to podejście świetnie sprawdzi się dla biznesów, które już funkcjonują. Można spróbować odwzorować swój biznes w tabelce BMC i jeszcze raz na niego spojrzeć. Możliwe, że zauważymy nowe drogi rozwoju albo coś, co można by poprawić. Podobnie BMC sprawdzi się przy prowadzaniu nowego produktu czy usługi na rynek, przez firmę która już na nim działa. Zachęcam do spróbowania i opisania w komentarzach czy Business Model Canvas Wam się spodobał, czy pomógł Wam i co udało się dzięki niemu osiągnąć.

e-biznes w 365 dni od pomysłu do biznesu
Obrazek

E-biznes w 365 dni – od pomysłu do biznesu

Jeśli komuś powiemy, że chcemy założyć firmę to często pierwsze pytanie jakie prawdopodobnie padnie będzie dotyczyć biznesplanu. Tak…Dobrze jest mieć opracowany biznesplan. To podstawa każdego biznesu, baza do wszystkich działań i punkt startowy w drodze do ubiegania się o jakikolwiek wsparcie finansowe dla naszego pomysłu.

Biznesplan w praktyce

Dziewczyny również miały zamiar przygotować biznesplan. Dowiedziały się dokładnie jak ma wyglądać i co zawierać. Sporo poczytały. Miały dwa podejścia do jego stworzenia. Za pierwszym razem spotkały się w kawiarni, na spokojnie zaczęły spisywać swoje spostrzeżenia, pomysły.Starały się określić wizję i drogę do jej realizacji. Oczywiście trudno wypracować tak obszerny dokument w jedno popołudnie. Umówiły się zatem ponownie, tym razem w domu, na spokojnie – wino, muzyka i komputer. Praca do późnych godzin nocnych. Wynik – mocno niekompletny dokument i poczucie znużenia. Brak chęci do działania. Życie pokazało, że teoria na temat biznesplanu w tym przypadku daleka jest od praktyki. Trzeba było zrobić coś inaczej. Nieszablonowo, nie według tego, o czym piszą w książkach, uczą na uczelniach.

Zrobić to tak, żeby było dobrze

Jesteśmy ludźmi i każdy z nas jest inny. Trudno dziwić się, że osoby kreatywne mają problem z wielogodzinnym siedzeniem i spisywaniem wielostronicowego dokumentu, który w dodatku odnosi się w wielu elementach do treści zupełnie przyziemnych i nudnych takich jak: koszty, ocena rentowności przedsięwzięcia, prognozy finansowe na kilka lat do przodu, analiza ryzyka. Może nawet nie tylko dla ludzi kreatywnych to jest problem – może po prostu dla wszystkich. Skupiając się na tych aspektach entuzjazm szybko zamienia się w niechęć i obawy o to, czy w ogóle jest sens porywać się na własny biznes.

Natrafiliśmy zatem na pierwszy martwy punkt. Rezygnując ze spisania szablonowego biznesplanu dziewczyny prawdopodobnie skazywały się na brak możliwości walki o zewnętrzne finansowanie (konkursy na własną firmę, dotacje, inwestor). Wybrały pogodzenie się z zerowym budżetem na tym etapie przedsięwzięcia – ale to dało im siłę, żeby zrobić kolejny krok w stronę swojej firmy.

Krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu

Z drugiej strony miały swój pomysł na motywowanie się do działania – 365 dni na podjęcie walki o swój biznes. Postanowiły spisać zadania, które pozwolą na szacowanie postępów jakie robią w czasie. Zupełnie spontanicznie powstała poniższa lista:

  • Wymyślenie nazwy firmy
  • Zaprojektowanie logotypu
  • Wymyślenie ogólnej koncepcji, wokół której będzie rozwijał się biznes
  • Zakup domeny www
  • Zakup hostingu
  • Uruchomienie kanału na Facebooku
  • Uruchomienie strony www/sklepu
  • Określenie głównych produktów i usług
  • Znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia produktu
  • Wymyślenie opakowań i znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia opakowań
  • Określenie sposobów wysyłki/dostarczania produktów do klientów
  • Określenie grup docelowych
  • Strategia sprzedaży
  • Przygotowanie niezbędnych treści na stronę/sklep
  • Określenie polityki cenowej
  • Znalezienie swoich mocnych stron i wyróżników oferty, aby o nie oprzeć budowanie przewagi konkurencyjnej
  • Analiza konkurencji
  • Strategia dla kanału Facebook
  • Określenie podmiotów, z którymi warto by było rozpocząć współpracę
  • Ocena rentowności przedsięwzięcia

Powyższe cele nie są ułożone wg jakiejkolwiek hierarchii. Nie ma tu jeszcze wskazanych priorytetów. Każdemu z tych działań dziewczyny przypisały określony udział procentowy w realizacji planu. Było to intuicyjne – im więcej czasu mogło im zająć wykonanie zadania, tym większy udział procentowy został przypisany w ramach całości przedsięwzięcia.

Możliwe, że są lepsze sposoby na start z własnym biznesem, ale ten okazał się na tyle skuteczny, by ruszyć z miejsca. Część zadań pokrywa się z kwestiami, które na etapie biznesplanu również trzeba analizować, co przybliży je w dłuższej perspektywie do tego, aby się przełamać i wrócić do tematu biznesplanu.

Nie wszystko na raz

Dobrze jest dawkować sobie ilość celów do osiągnięcia i mierzyć siły na zamiary. Przykładem takiego podejścia jest uwzględnienie na powyższej liście jedynie Facebooka. Pracy na początku będzie bardzo dużo i lepiej przyłożyć się do jednego kanału społecznościowego niż uruchomić wiele kanałów robiąc to bez pomysłu, rozeznania oraz z ograniczonym czasem (są tylko we dwie i każdy dodatkowy portal to czas, jaki będzie potrzebny do zarządzania nim i umieszczania na nim materiałów, wpisów, zdjęć itd).

Powoli do celu

Dzięki stworzonej liście udało się określić stopień realizacji planu. Przechodząc od pomysłu do działania pojawiły sie też pierwsze koszty. Zobaczymy co będzie dalej :)

e-biznes w 365 dni - od pomysłu do biznesu

e-biznes-w-365-dni-min-1
Obrazek

E-biznes w 365 dni

Czy można założyć i rozkręcić e-biznes w 365 dni? To na pewno byłoby wyzwanie. Biorąc pod uwagę dane przedstawione przez Forbes najtrudniejszy w biznesie jest pierwszy rok. Aż 25 – 30% nowo powstałych przedsiębiorstw kończy swoją działalność właśnie w ciągu pierwszych 365 dni swojego istnienia.

Z biegiem czasu nie jest dużo lepiej – statystycznie po pięciu latach działalności na rynku potrafi utrzymać się zaledwie co trzecie mikroprzedsiębiorstwo. Po co ktoś miałby ryzykować i myśleć o założeniu własnej firmy wiedząc, że zasadniczo ma małe szanse powodzenia? Pewnie dlatego, że niektórym jednak się udaje, a w historii zapisało się wiele przypadków genialnych przedsiębiorców i biznesów, które wyrosły z niczego, a teraz są potentatami na rynku. Nawet Apple zaczynało od garażu. Jak zresztą wielu innych :)

Mamy też dane, mówiące o tym, że 87% właścicieli e-sklepów w Polsce ocenia jego prowadzenie jako opłacalne (badanie PBS dla Eniro Polska). Ponad połowa z ankietowanych określiła sklep internetowy jako swoje jedyne źródło dochodów. To pokazuje, że można na poważnie podchodzić do e-biznesu i oczekiwać, że przyniesie zysk.

W e-commerce wciąż wiele się dzieje, rynek jest niezwykle atrakcyjny i nieustannie rośnie. Codziennie powstają nowe pomysły na biznes w internecie, zakładane są sklepy internetowe – konkurencja jest ogromna. Wystarczy drobiazg, by klient uciekł z jednego e-sklepu do innego. Tylko jedno klikniecie dzieli go przecież od tego, by zapoznać się z ofertą innej firmy.

Myśląc o tym wszystkim patrzę na dwie kobiety. Chyba są trochę szalone biorąc pod uwagę, że planują powalczyć w tych warunkach o rozkręcenie własnego biznesu. Są jak bohaterki serialu „Two broke girls”, które prowadząc prosty biznes chcą zawojować świat. Do tego nie mają na start żadnych pieniędzy. Mają siebie nawzajem, kompetencje potrzebne do zrealizowania planu, mnóstwo pozytywnej energii i sporo kreatywności. Tylko, czy to wystarczy? Nie – potrzeba czegoś jeszcze. „Kreatywność wymaga odwagi” jak twierdził Henri Matisse.

Czy uda im się rozkręcić biznes w 365 dni? Czas to zweryfikuje. Ja zacznę odliczanie i postaram się rozwiązać problemy, które staną im na drodze. To będzie ciekawy rok bez względu na to jak ta przygoda się zakończy. Często przebyta droga jest tak samo cenna jak dojście do celu.

e-bizes w 365 dni

e-biznes-kontra-rzeczywistosc
Obrazek

e-Biznes kontra rzeczywistość – podsumowanie 2016 roku.

Pisanie bloga to przywilej

Kończy się rok, w którym okazało się, że pisanie bloga to przywilej, na który nie każdy może sobie pozwolić. Tym razem padło na mnie. Zmagałam się ze światem realnym i całym ładunkiem emocji, różnorodnością zdarzeń oraz ciągów przyczynowo-skutkowych z nim związanych. Nie starczyło sił i czasu na opisywanie pasji związanych z tym, co internetowe.

Tak osobiście jeszcze nie było

Ten blog nie miał być aż tak osobisty, żeby wykraczał poza zagadnienia związane z e-biznesem. Ale cóż… życie napisało w tym roku inny scenariusz. Bardzo mocno czułam, że żyję w świecie, który mnie otacza – tym namacalnym, który przynosi wiele radości, ale też cierpienia. Czułam, że jestem 100% człowiekiem, który ma słabości, nie ma siły czasem wstać, walczy do upadłego a potem wątpi w to, czy było warto się tak szarpać. Przez to wszystko co przeżyłam, ja się zmieniłam a ze mną zmieniać się będzie ten blog. Czas pokaże jak dalej potoczy się nasza wspólna historia.

Nie sądziłam, że można obudzić się pewnego dnia i dowiedzieć się, że zaginął ktoś kto jest ci bliski. Po prostu zniknął bez śladu. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki rozpłynął się w powietrzu. Bezsilność. To mnie najbardziej zabija – zawsze. Nigdy wcześniej aż tak bardzo nie czułam jakby moje życie zamieniło się w film. Bo przecież takie rzeczy przytrafiają się tylko na filmach… albo po prostu komuś. Bliżej nieokreślonej, nieznanej osobie, o której ktoś mówi w TV czy pisze na FB. Takie rzeczy nie przytrafiają się moim bliskim! A jednak – przytrafiło się.

Niby tłumaczyłam ludziom, że ktoś mi zaginął, że to ważne i że muszę działać, muszę coś zrobić. Miałam jednak wrażenie, że oni słuchali ale nie rozumieli do końca o czym ja mówię. I nie rozumieją do dziś. Bo tego się nie da pojąć – ktoś znika z dnia na dzień, nie masz pojęcia gdzie szukać, od czego zacząć, jesteś przerażony, że już możesz nigdy tej osoby nie zobaczyć. Odtwarzasz w głowie wszystkie chwile, które z nią przeżyłeś i wiesz, że twoje mętne wspomnienia długo nie będą w stanie odwzorowywać Ci dokładnie twarzy tej bliskiej osoby. Boisz się, że nawet to zniknie, rozmaże się i nie zostanie już nic.

Każda mijająca godzina rodziła większe przerażenie. I rozwiewała tę pierwszą nadzieję i przekonanie, że przecież ludzie tak po prostu nie mogą zniknąć. Wszystko miało się szybko wyjaśnić – mieliśmy się z tego śmiać po latach. Ale kolejne dni pokazywały, że ta wizja oddala się. Samotne przeżywanie dramatu. Bezsilność i strach.

Prawie „Happy End”

Nie wiem jak to się stało, że moja desperacja, samozaparcie, modlitwy, logiczne myślenie i błyskawicznie podejmowane decyzje w momentach krytycznych doprowadziły do tego, że osobiście go odnalazłam. To było jeszcze bardziej surrealistyczne niż jego zaginięcie. I jest – wreszcie mój filmowy happy end, którego się nie spodziewałam. Bo życie to nie film i o happy endy dużo trudniej….ale jest.

Niestety szczęśliwe zakończenie nie wygląda na szczęśliwe kiedy teraz patrzę na to, co przechodzimy. Walczymy o powrót do normalnego życia, a to trwa już miesiącami. Chwilami wydaje się, że to tylko przesunięta w czasie agonia. Ale czasem jest dobrze i wiem, że warto było walczyć o to wszystko i przejść tą ciężką i długą drogę. Walczyć zawsze warto – każda walka przecież czegoś uczy.

Czy ten rok mi umknął?

Na blogu wygląda to tak, jakby ten rok mi jakoś umknął mimo, że tak dużo się działo. W pracy rozwinęłam skrzydła, uczę się nieustannie i prę do przodu. Daje mi to wiele radości, a fakt, że mogę kreować w jakim kierunku chcę iść w życiu zawodowym daje mi niesamowitą satysfakcję i chęć do działania. W tym roku postawiłam na rozwój osobisty co było ważnym elementem równoważącym cały chaos, który mnie otaczał.

Mocno skupiłam się też na mojej ukochanej córeczce, która jak każde trzyletnie dziecko potrzebuje wiele uwagi, miłości i czasu. Starałam się wspierać mojego cudownego męża w jego równie intensywnym rozwoju zawodowym. Wiele się zmieniło na lepsze, a ciężka praca przyniosła efekty.

Ten rok to również wiele nieprzespanych nocy spędzonych przy łóżeczku dziecka, wizyt u lekarzy, kombinacji jak wywiązać się ze wszystkich obowiązków i w tym wszystkim nie zatracić siebie. Myślę, że udało nam się to wszystko przejść najlepiej jak można było. Może zabrakło mi czasu na pisanie bloga a mężowi na uprawianie sportu. Może nie byliśmy na tylu spotkaniach z przyjaciółmi, na ilu chcielibyśmy być – ale zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby było dobrze.

Przełomowy rok

Zawsze bujałam w chmurach, dziś też głowę mam wiecznie zajętą wizjami i pomysłami. Ale nogi twardo stąpają po ziemi. Wiem kim jestem, wiem co jest dla mnie najważniejsze. Mam priorytety. Wiem co robię, dokąd zmierzam i wiem, że spełniam się we wszystkim, co uznam za warte zaangażowania. Ten rok pokazał to bardzo dobrze. Dla mnie był przełomowy na wielu płaszczyznach.

Nierozwiązana zagadka 2016 roku

Pozostała mi jednak jedna zagadka, której nie udało mi się rozwiązać – jak wy to robicie? Jak można w tym pędzącym i nieprzewidywalnym świecie prowadzić własny biznes? Ja sobie poradziłam, choć było ciężko. Ale ja nie mam firmy – mam ten komfort, że jak coś się stanie to są ludzie, którzy będą dbać o to, aby firma, w której pracuję prężnie działała. Wiem, że mogę na nich liczyć kiedy moje dziecko zachoruje, albo gdy dzieje się coś tak nieprzewidywalnego jak zaginięcie członka rodziny. Nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś taki jak ja, w 2016 roku byłaby w stanie jeszcze prowadzić swój biznes (np. jednoosobową działalność gospodarczą!). Ja się szybko nie poddaję, walczę do końca, ja zawsze dam radę – ale wiem, że w tym roku z dodatkowym bagażem w postaci własnej firmy nie podołałabym. Naprawdę nie miałam siły na nic więcej niż to, co przeżyłam.

Jak wy to robicie? Jak sobie z tym wszystkim radzicie kiedy świat się nagle wali, choroby przechodzą z dziecka na was i z was na dziecko (i tak w kółko), przyjaciel potrzebuje pomocy, psuje się lodówka, kot szaleje, wszyscy mają pretensje, że poświęcacie im za mało czasu a do tego – codziennie mobilizujecie się do prowadzenia własnej firmy. Bez względu na wszystko. Często bez chorobowego, bez prawdziwego urlopu. Wielki szacun. Jesteście najlepsi.
optymalizacja konwersji w sklepie internetowym
Obrazek

7 sposobów na zwiększenie konwersji w sklepie intenetowym

Poradnik do pobrania

Firma Trusted Shops przygotowała dla Was poradnik o 7 sposobach na zwiększenie konwersji w sklepie internetowym, które mogą skutkować nawet 10-cio procentowym wzrostem współczynnika konwersji. Zalecenia zostały oparte o badania przeprowadzone przez firmę technologiczną trbo z Monachium z 2014 roku oraz ibi Research na Uniwersytecie w Regensburgu jesienią 2015 roku. Kluczem do rozważań jest optymalizacja procesu zakupu, który powinien być prosty, przejrzysty i możliwie krótki. Jednocześnie musi być bogaty w różnorodne formy płatności oraz dostawy. Każde opuszczenie koszyka powinno być monitorowane i analizowane, aby znaleźć odpowiedź na problemy pojawiające się zwłaszcza na ostatnim etapie procesu – tuż przed finalizacją transakcji.

Ankietowani wskazali wśród głównych przyczyn przerwania składania zamówienia i porzucenia koszyka:
  • zbyt wysokie koszty przesyłki (57%),
  • brak odpowiedniej metody płatności (53%),
  • tańszą ofertę w innym sklepie (33%),
  • zbyt długi czas dostawy (24%),
  • problemy techniczne (20%).
Więcej o tym, jak szybko i łatwo zoptymalizować proces zakupowy w Twoim sklepie internetowym, zmniejszyć wskaźnik porzuceń strony i zwiększyć sprzedaż, dowiesz się z poradnika Trusted Shops dostępnego pod kliknięciu w poniższy baner:

lepsza konwersja w sklepie internetowym - darmowy poradnik

Podziel się swoją opinią na temat tego poradnika!
jak-rozruszać-e-biznes-zaangażowanie-na-facebooku
Obrazek

Zagadka 23: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 2: Zaangażowanie na Facebooku.

Właśnie zaparzyła się aromatyczna kawa. Jej zapach powoli rozchodził się po pokoju, a kubek przyjemnie ogrzewał dłonie. Ania lubiła te chwile o poranku, kiedy mogła spokojnie napić się kawy i powoli rozpocząć pracę. O tej porze telefon milczał, skrzynka mailowa zdawała się jeszcze drzemać. Na około było cicho i można było zaczytać się w ciekawych i inspirujących artykułach, jakie znalazła w Internecie.

Dziś jej uwagę przykuły nagłówki mówiące o social mediach. Jest to temat niezwykle nośny, wszyscy o nim piszą i rozmawiają. Każdy musi być na Facebooku, każda firma musi mieć swój fanpage. A Facebook to dopiero początek… przecież można jeszcze stworzyć konta na Twitterze, Instagramie itd. Mimo tego, że Ania interesowała się tematem social mediów, sporo o nich czytała i z ciekawością podpatrywała działania swojej konkurencji – nie czuła się najpewniej próbując pozyskać nowych fanów czy zaangażować ich do jakichkolwiek działań.

Swoją przygodę z mediami społecznościowymi zaczęła od Facebooka ponieważ prywatnie spędzała na nim dużo czasu i wydawał się jej najbardziej przyjaznym portalem, na jakim mogła spróbować swoich sił. Stworzenie fanpage’a sklepu internetowego było bardzo proste – potem były już tylko schody. Fanpage permanentnie zdawał się być martwy. Każdy post ulatywał w przestrzeń, a Ania czekała na jakikolwiek odzew. Czekała i czekała…i nic. Im dłużej czekała tym więcej czasu zajmowało jej wymyślenie nowego posta. Potem poprawiała go jeszcze kilkukrotnie, żeby na końcu i tak go nie opublikować, bo po tych wszystkich zabiegach wydawał się jej mało interesujący. Nie miała już pomysłów co zrobić, by wreszcie ktoś zareagował na jej starania. Wiedziała za to, że na Facebooku drzemał duży potencjał, którego nie potrafi dobrze wykorzystać.

Wypiła ostatni łyk kawy. Po kilku chwilach dzień nabrał rozpędu. Lista zadań do wykonania szybko się zapełniła, a w głowie kotłowało się coraz to więcej myśli. Telefon rozdzwonił się, skrzynka mailowa zaczęła pękać w szwach od nieprzeczytanych wiadomości. Kolejny dzień w pracy można było uznać za rozpoczęty.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Jeśli, podobnie jak Ania, borykasz się z problemem zaangażowania na Facebooku – zapraszam Cię do przeczytania wskazówek przygotowanych przez ekspertów z branży. Myślę, że po lekturze w Twojej głowie pojawią się nowe pomysły, a po ich wdrożeniu poczujesz, że był to kolejny, ważny, biznesowy krok w przód!

facebook - przygotowanie do e-biznesowej rozgrzewki

Część 2: Fanpage sklepu internetowego – 15 sposobów na zaangażowanie fanów.

To już 2 artykuł z cyklu „porannych rozgrzewek biznesowych”. Są one pisane z myślą o właścicielach sklepów internetowych, którzy chcą pracować nad rozwojem swojego e-biznesu, a nie tylko zajmować się realizowaniem bieżących zamówień. Artykuły zawierają wskazówki i zadania, które pomogą osiągnąć ten cel.

Zobacz 1 część cyklu – Persony.
W przypadku fanpage’a prowadzonego dla marki czy społeczności, podstawowym zadaniem jest zwiększenie zaangażowania, które przerodzi się w zbudowanie lojalnej społeczności i zwiększenie świadomości marki. W przypadku działań dla sklepu internetowego trzeba pójść krok dalej i pamiętać o tym, że podstawowym celem obecności na Facebooku jest po prostu sprzedaż.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#1 Poznaj swoich odbiorców

Jeśli udało Ci się „wejść w buty” swoich klientów, czytelników, fanów (wykonałeś/aś zadania z 1 części cyklu Porannej rozgrzewki biznesowej) – to masz już większe pojęcie o tym jakie treści mogą ich zainteresować oraz co może im się spodobać. W mediach społecznościowych kluczem do sukcesu są właśnie ludzie – jeśli dobrze ich znasz, przyjrzałeś się im, spojrzałeś z ich perspektywy na świat – masz duże szanse na to, że usłyszą Twój głos, będą na niego odpowiadać i stworzą zaangażowaną społeczność Twojej marki.

Jeśli jeszcze nie próbowałeś/aś wejść w buty swoich klientów – spróbuj! Tu przeczytasz o tym po co i jak stworzyć Persony.

Zaangażowanie można uzyskać oferując treści interesujące dla naszych odbiorców – niekoniecznie to zawsze są materiały, które marka chce przekazać. Dodatkowo zawsze warto zadawać pytania czy dawać przestrzeń do dyskusji. Zaangażowanie nie generuje się, jeśli to marka po prostu informuje fanów o czymś. Właściciele sklepu powinni porozmawiać ze swoimi klientami co dla nich byłoby ciekawe, żeby chcieli obserwować i o tym rozmawiać. Może edukacja dookoła produktów? Może ciekawostki? Doświadczenie z użytkowania? Testy konsumenckie? Najważniejsze jest podejście klientocentryczne, czyli takie, gdzie to klient jest dla nas ważny i patrzymy na swoją firmę z jego perspektywy.​
Monika Czaplicka, czaplicka.eu
Przede wszystkim należy zacząć od uniwersalnej zasady skoncentrowania się na perspektywie naszego odbiorcy. Po pierwsze zadajmy sobie pytanie: „Po co odbiorca przychodzi na stronę internetową naszego sklepu internetowego?”
Odpowiedź brzmi: Ponieważ jest mniej lub bardziej zainteresowany zakupem produktów, które znajdują się w ofercie.
A po co miałby chcieć być fanem naszego fanpage’a na Facebooku?
Powodów może być kilka:

  • chce być na bieżąco z nowymi produktami
  • chce być na bieżąco z nowymi promocjami i ofertami specjalnymi,
  • interesują go informacje i aktualności z branży,
  • interesują go korzyści z używania oferowanych produktów i potencjalne sposoby ich wykorzystania,
  • fanpage oferuje praktyczne porady i ciekawostki,
  • fanpage publikuje czasem coś zabawnego, kontrowersyjnego, intrygującego, coś, czym warto się podzielić z innymi.
  • Teraz pozostaje ułożyć plan publikacji nowych postów na fanpage z uwzględnieniem powyższych motywacji odbiorców. Warto mieszać tematy i zachować ich rozsądne proporcje, aby zwiększać szansę na to, że „każdy znajdzie coś dla siebie”.

    Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl
Sklep internetowy sklepowi internetowemu nierówny. Przede wszystkim należy zacząć od tego, jakie cele stoją za wywołaniem zaangażowania na Facebooku. Czyli na czym nam zależy: czy na budowaniu świadomości istnienia marki (przez polubienia, udostępnienia), czy może jednak na przekierowaniu ruchu z fanpage’a na stronę. Nie mniej ważne, co powinno zostać przeprowadzone na samym początku, to poznanie swojej grupy docelowej. Ale nie tylko z uwagi na demografię i wiek, ale także z uwagi na zainteresowania i zachowania (np. polubione strony).

W tym zakresie bardzo dobrze sprawdza się narzędzie Audience Insights (moduł ,,statystyki grupy odbiorców” w Menedżerze Reklam). Co ciekawe, pozwala ono także sprawdzić, jaką formą zaangażowania charakteryzują się nasi potencjalni odbiorcy: jak często komentują, dzielą się wpisami czy też jak często klikają w reklamy na Facebooku. Ten element idealnie może przydać się do porównywania założeń celów do ich faktycznej realizacji.

Generalnie, nie ma takiego czegoś, jak uniwersalne rozwiązania w zakresie zaangażowania na Facebooku dla właścicieli e-sklepów. Oczywiście należy mówić o tym, że istotne są takie kwestie, jak: godziny publikacji wpisów, cykle tematyczne postów czy też ich różnorodność (zdjęcia, galerie, wideo, wpisy z linkiem zewnętrznym), a także posiadanie budżetu na działania płatne (reklama). Ogólnie spisany plan – strategię. Jednakże zanim się do tego dojdzie, należy skrupulatnie poznać, z kim chcemy budować te dwustronne relacje.

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#2 Dbaj o wizerunek

Każda marka go ma, nie każda wie jak pokazać go na swoim profilu. A to błąd. Daj pokochać się swoim fanom! Od oprawy graficznej (dobre cover photo i avatar, uzupełnienie informacji o stronie, spójna grafika do postów) po treści (angażujące, ciekawe, pozycjonujące Twoją markę). Nie bój się mówić o swoich mocnych stronach i osiągnięciach, podkreślaj swoje zalety, ale nie bój się wad i krytyki. (Patrz: obsługa klienta). Obecność w mediach społecznościowych to najlepszy sposób na zbudowanie i utrzymanie pozytywnego wizerunku firmy.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#3 Co już się sprawdziło? – inspiruj się najlepszymi

Obserwuj swoją konkurencję oraz znajdź benchmarki w swojej branży (czyli tych, którzy budują zaangażowane społeczności skupione wokół ich marek). Zwróć szczególną uwagę na to, jakie treści publikują, oraz które z nich skutkują największym zaangażowaniem. Ucz się od tych, którzy już znaleźli najlepszy sposób na dotarcie do grupy odbiorców podobnej do Twojej.

Warto korzystać również z raportów udostępnianych przez firmę Sotrender. Prezentują one istotne dane w odniesieniu do poszczegóknych branż, zawsze można się zainspirować i dowiedzieć kto najlepiej sobie radzi na Facebooku.

#4 Bądź na bieżąco

Facebook ciągle się zmienia. Wymaga on od nas ciągłej adaptacji do swoich reguł. Ostatnie zmiany w zakresie wideo są tego dobrym przykładem. Ale reguły nie ustanawia tylko Facebook, ale również jego użytkownicy. Dla przykładu: 50% użytkowników korzysta z Facebooka z uwagi na komunikator Messenger. Jeszcze większy odsetek (aż 75%) korzysta z grup tematycznych (facebookowy odpowiednik for internetowych).

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#5 Pokaż Fanom co sprzedajesz!

Fani nie mogą domyślać się, co sprzedaje Twoja firma. Ważne aby pokazywać swoje produkty i przede wszystkim swoje produkty! Śmieszne obrazki z Internetu albo zdjęcia z Pinteresta co prawda zbiorą dużo lajków, być może wpłyną na przyrost zaangażowania, ale nie wpłyną na przywiązanie do brandu i sprzedaż. Pokaż nowości ze swojego sklepu, sesje zdjęciowe, aktualne promocje i swoją firmę od kuchni. W atrakcyjny i dopracowany sposób, wykorzystując różne typy postów: graficzne, albumy, video, linki z grafiką czy kolaże. Nie zapominaj o spójnym brandingu, jeżeli posiadasz księgę znaku stosuj się do niej! Dbaj o kolory, zawsze dodawaj swoje logo i nie stosuj więcej niż jednej, góra dwóch czcionek. Dasz się zapamiętać, zbudujesz skojarzenia z marką i wzbudzisz zainteresowanie swoich odbiorców. Nie zapominaj o zachęcie do dyskusji, stosuj wezwania do działania.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

posty produktowe na facebooku
Pokazuj produkty w kontekście – nie wrzucaj samych packshotów, ale zdjęcia, które pokazują produkty w ciekawy sposób, np. w taki jak powinny być używane. Nie zawsze muszą to być profesjonalne sesje zdjęciowe. Przy niskim budżecie do przygotowania i obróbki zdjęć możesz wykorzystać darmowe programy, które są bardzo proste w użyciu. Pamiętaj też, żeby nie odbiegać za bardzo z treścią od profilu działalności, np. jeśli publikujesz cytaty, wykorzystaj takie, które można odnieść do profilu sklepu.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

przykład zastosowania produktu w poście na facebooku

#6 Pisz krótko i treściwie

Krótkie posty (do 80 znaków) cieszą się większym zaangażowaniem niż dłuższe wiadomości. Użytkownicy codziennie zalewani są ogromną ilością informacji – im zwięźlej sformułujesz komunikat, tym większa szansa, że uda im się go przeczytać.

#7 Testuj

Warto przetestować np. różne rodzaje linków, jakie zamieszczasz w postach. Ich postać może przełożyć się na większe lub mniejsze zaangażowanie. Są różne teorie na temat tego, które rozwiązanie jest lepsze – skracanie linków czy używanie pełnego adresu URL.

Skracanie linków niekoniecznie wychodzi na dobre. Biorąc pod uwagę fakt, że użytkownicy lubią wiedzieć, gdzie się ich kieruje. Warto przemyśleć użycie pełnego adresu URL niż zastępować je skróconymi linkami (np. korzystając z bittly, tiny URL itp.). Taki pełny adres często przekłada się na większe zaangażowanie w social media. Nie zawsze jednak dodawanie pełnego adresu URL się sprawdza. Przykładowo linki do konkretnych produktów w sklepie internetowym mogą być zbyt długie, a ich struktura może nie być na tyle przyjazna dla użytkownika, żeby warto było ją eksponować. Spróbuj przetestować, które z tych rozwiązań najlepiej sprawdza się w przypadku Twojego fanpage’a.

#8 Publikuj rano, w czwartki i piątki

Wiele źródeł podaje, że fani bardziej angażują się, jeżeli dotrzemy do nich z naszymi postami w godzinach porannych. Może to wynikać z tego, że wiele osób zaczyna dzień od kawy i prasówki (do której zalicza kanały społecznościowe). Może to być również spowodowane faktem, że rano jest mniej opublikowanych postów i tym samym większe prawdopodobieństwo, że nasz nie zniknie w gąszczu pozostałych.

Sotrender z kolei wskazuje w swoich analizach, że wielu użytkowników jest aktywnych około godziny 16.00/17.00 czyli zaraz po pracy, kiedy mają okazję przeglądać Facebooka np. podróżując komunikacją miejską. Ponadto, najlepiej publikować posty w czwartki i piątki, bo wtedy właśnie rośnie zaangażowanie fanów. Możliwe, że wraz ze zbliżającym się weekendem są oni bardziej skłonni zaglądać na Facebooka.

Trzeba jednak pamiętać, że każda społeczność jest unikalna więc warto w pierwszej kolejności sugerować się tymi danymi, które dotyczą bezpośrednio Twojego fanpage’a. Należy też uwzględnić, że tendencje jakie można zaobserwować nie są stałe – zmieniają się w czasie i trzeba mieć rękę na pulsie. To co sprawdzało się dotychczas niekoniecznie sprawdzi się w przyszłości. Facebook udostępnia możliwość podejrzenia kiedy Twoi fani są najbardziej aktywni na tym portalu. Skorzystaj z tego! Na podstawie tych danych określ kiedy warto publikować swoje treści.

#9 Dbaj o oprawę graficzną

Obraz mówi więcej niż 1000 słów – wszyscy powtarzają to jak mantrę. Warto dodawać zdjęcia, grafiki, kolaże, rysunki do publikowanych treści. Przykuwają one uwagę, dobrze oddają to, co chcemy przekazać czytelnikom, są szybko „pochłaniane” przez fanów i ich użycie niejednokrotnie przekłada się na większe zaangażowanie związane z publikowanym postem.

#10 Zachęcaj do aktywności

Możesz zadawać pytania, które są jasnym komunikatem dla fanów, że czekasz na ich reakcję. Największą skuteczność mają pytania, na które można krótko i szybko odpowiedzieć (wg HubSpot). Trzeba oczywiście wiedzieć o  co pytać. Musisz uważać, aby pytanie nie okazało się zupełnie niedopasowane do branży w której działasz, czy marki, którą reprezentujesz. Pytania „co robicie w weekend?” nie zawsze są dobrym sposobem na uzyskanie zaangażowania. Możesz również bezpośrednio w treści posta poprosić o jego polubienie czy udostępnienie. Ważne, by robić to z rozwagą, nie za często i niezbyt natarczywie, aby nie zostać w oczach fanów spamerem.

Jeśli zaś chodzi o samą „konstrukcję” wpisów na fanpage to warto stosować tu podstawowe zasady psychologii społecznej:

  • kończenie wpisu pytaniem otwartym do odbiorców np. „Jakiego produktu brakuje Wam w naszym sklepie internetowym?”
  • docenianie aktywności fanów np. odpisywanie na każdy komentarz lub nagradzanie najaktywniejszych fanów specjalnymi rabatami lub gadżetami firmowymi
  • prezentowanie tematów, które automatycznie pobudzają emocje odbiorców np. poprzez kontrowersje, szok, wzruszenie, empatię
  • publikację materiałów wirusowych, takich, które już odniosły sukces w internecie i wiadomo, że będą „chwytliwe”

Powyższe techniki powinny być jednak stosowane rozsądnie, a podstawowym kryterium wyboru do publikacji powinna być cały czas pozytywna odpowiedź na pytanie:
„Czy ten materiał będzie ciekawy/przydatny/interesujący/zabawny dla naszych fanów?”

Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl

#11 Dodawaj emotikony

Emotikony mogą mieć duży wpływ na zaangażowanie Twoich fanów. Posty z ich wykorzystaniem uzyskują więcej komentarzy i udostępnień. Tu znajdziesz bogate źródło emotikonek do postów.
Emotikony są nieodłącznym elementem budowania relacji w Internecie. Posługują się nimi wszyscy – niektórzy nawet w nadmiarze. Naukowcy potwierdzili, że kiedy widzimy konkretną “buźkę”, aktywowane są dokładnie te same części mózgu, gdy patrzymy na prawdziwą ludzką twarz. Stosowanie emotikon wpływa więc na zaangażowanie i odbiór treści. Jest to też sposób na wyróżnienie wiadomości z potoku innych informacji na Facebooku. Z perspektywy marki przede wszystkim trzeba wiedzieć, co oznaczają poszczególne emotikony, żeby stosować je prawidłowo i nie zaliczyć wpadki.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#12 Postaw na obsługę klienta

Dlaczego obsługa Klienta jest niezwykle ważna na Facebooku? Bo 1 niezadowolony klient w social media może wywołać lawinę negatywnych komentarzy! A większość osób znajdujących Twój fanpage szuka go po to, by dać upust swojej frustracji lub prosić o pomoc czy też zgłosić reklamację. W takich sytuacjach należy pamiętać o tym, że Klient jest najważniejszy. Nie warto lekceważyć pytań i opinii, warto natomiast wchodzić w interakcję i być zawsze do dyspozycji swoich fanów. Odpowiadaj na wiadomości prywatne, dyskutuj, moderuj swoją społeczność i angażuj wartościowym Klientem. Facebook to świetne miejsce do bezpośredniego kontaktu z Klientami. Wykorzystaj to! Wyciągaj wnioski z sugestii i uwag. Nie lekceważ i nie okłamuj swoich fanów – to zawsze obróci się przeciwko Tobie.

Warto wspomagać się narzędziami do monitorowania sieci , do wyboru masz kilka: Monitori, Sentione, Brand24 czy Newspoint – każde z tych narzędzi możesz przetestować za darmo podczas okresu próbnego.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

monitoring i analiza na facebooku
Wyróżnikiem fanpage’a e-sklepu może być np. mocne postawienie na obsługę klienta. W innym przypadku – skupienie się na upowszechnianiu pewnych wartości, które są wspólne dla grup odbiorców stanowiących tzw. target. Świetnym tego przykładem jest fanpage sklepu internetowego Surge Polonia (https://www.facebook.com/surgepolonia). Trzeba po prostu znaleźć pomysł na siebie nie zapominając, że w tym wszystkim chodzi o dostarczenie określonej wartości dodanej.
Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#13 Wykorzystaj to, co mówią o Tobie inni

Wykorzystaj user generated content. Warto monitorować wzmianki o sklepie nie tylko po to, żeby wyłapywać ewentualne kryzysy, ale też po to, żeby znaleźć treści, które w sposób naturalny tworzą klienci, np. chwaląc się zakupionymi produktami na swoich profilach. Po pierwsze, pozwoli Ci to dołączyć do dyskusji. Po drugie, będzie to dla Ciebie źródło inspiracji do tworzenia nowych treści. Pamiętaj, że jeśli chciałbyś wykorzystać zdjęcia zrobione przez Twoich fanów musisz ich zapytać o zgodę. Żeby zdobyć dobry content stworzony przez klientów możesz też przygotować konkurs, gdzie zadaniem będzie, np. wykonanie zdjęć z konkretnym produktem w ciekawej aranżacji.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#14 Pokaż kulisy pracy w Twojej firmie!

Dobrym pomysłem na zwiększenie zaangażowania fanów jest publikowanie zdjęć, na których można podpatrzeć działalność sklepu zza kulis. Zaprezentuj osoby, które pracują w firmie lub proces pakowania paczek. W taki sposób pokażesz “ludzką twarz” swojego biznesu i wzbudzisz sympatię fanów. Inspirujące przykłady możesz podpatrzeć na fanpage’ach małych sklepów i manufaktur, np. Ministerstwo Dobrego Mydła.
Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl
post z życia firmy

#15 Prowadź kampanię reklamową

Facebook już od dawna nie jest darmowym narzędziem. Nowe algorytmy Facebooka (Edgerank) sprawiają, że Twoje posty docierają do bardzo małej liczby osób, dlatego ich promocja jest niezbędna. To ważniejsze, niż sama promocja profilu. Nie chcesz przecież mieć po prostu fanów, chcesz mieć fanów, którzy widzą Twoje posty i wchodzą w nimi interakcje, a następnie stają się Twoimi Klientami.
Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

Podsumowując

Zapisz wszystko, co teraz przychodzi Ci do głowy. To nowe inspiracje i pomysły na Twój fanpage! Postaraj się je wdrożyć i pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!

Jeśli masz jakiś problem, zagadkę związaną z e-biznesem, kliknij w baner poniżej i opisz mi swój problem! Na łamach bloga postaram się odpowiedzieć na najciekawsze pytania.

masz dla mnie zagadkę?

rezygnacja z subskrybcji
Obrazek

Zagadka czytelnika: Rezygnacja z subskrybcji newslettera – aspekty prawne.

Co jakiś czas kierujecie do mnie swoje zagadki, które staram się rozwikłać. Dziś odpowiem na jedną z nich – zagadka dotyczy obowiązku zamieszczania opcji do rezygnacji z subskrybcji w newsletterach. Czytelniczka jest ciekawa czy prawo, które reguluje tę kwestię w Polsce w podobny sposób odnosi się do niej za granicą (np. w krajach UE). Poprosiłam o wypowiedź w tej sprawie firmę Trusted Shops:
Postanowienia przeciwdziałające wysyłaniu niezamówionych wiadomości (spamu) na szczeblu unijnym opisuje Dyrektywa 2002/58/WE parlamentu europejskiego i rady dotycząca przetwarzania danych osobowych i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej (dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej).

Zgodnie z art. 13 ust. 1 powyższej dyrektywy, dozwolone jest stosowanie e-mail marketingu jedynie wobec abonentów, którzy uprzednio wyrazili na to zgodę. W kontekście ust. 2 tego artykułu, abonenci muszą zostać również „jasno i wyraźnie” poinformowani o możliwości sprzeciwienia się (w sposób wolny od opłat i prosty) wykorzystywaniu elektronicznych danych kontaktowych. Informacji tej należy udzielić zarówno w chwili zbierania danych elektronicznych (moment zapisywania się do newslettera/ biuletynu), jak również przy każdym otrzymaniu wiadomości w przypadku abonentów, którzy początkowo nie sprzeciwili się wykorzystaniu swoich danych osobowych do wysyłki newslettera. Szczegółowe przepisy dotyczące przestrzegania opisanej zasady, mogą się nieco różnić w poszczególnych krajach członkowskich.

Odpowiednie zapisy znajdują się również w polskich regulacjach prawnych, tj. w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ustawie o prawie telekomunikacyjnym oraz ustawie o ochronie danych osobowych. Przykładowo zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę. Ponadto zgodnie z art. 32 tejże ustawy, każdej osobie przysługuje prawo do kontroli przetwarzania danych, które jej dotyczą, a zwłaszcza prawo do m.in. żądania czasowego lub stałego wstrzymania przetwarzania danych lub ich usunięcia. Także art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, regulujący kwestie związane z informacjami handlowymi (reklamami) nakazuje wyrażenie zgody przez odbiorcę na otrzymywanie takich informacji. Zgoda ta może zostać odwołana w dowolnym momencie (art. 4 ust. 1 pkt. 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną).

Aby spełnić wymogi prawne w zakresie umożliwienia odwołania zgody na otrzymywanie newslettera, sklepy internetowe, które wysyłają newsletter, powinny umieścić w nim odpowiedni link umożliwiający rezygnację z dalszej subskrypcji.

Marcin Jędrzejak, Ekspert ds. Prawa w Trusted Shops.
Obowiązek umieszczenia opcji wypisania się z newslettera wynika nie tylko z zapisów prawa, ale również z dobrych praktyk e-mail marketingu. W tym temacie wypowiedziała się również firma FreshMail:
Zgodnie z naszą Polityką Antyspamową link rezygnacji jest nieodzowną częścią każdej wiadomości wysyłanej za pośrednictwem systemu FreshMail. Odbiorca musi mieć zagwarantowaną możliwość szybkiego wypisania się z listy mailingowej. Jest to bardzo dobra praktyka e-mail marketingowa (więcej informacji na temat dobrych praktyk można znaleźć tutaj), chroniąca przez zgłoszeniami SPAMU czy permanentną utratą kontaktu z Klientem. Przede wszystkim jest to jednak wymóg prawny, który reguluje ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Aleksandra Rodzajewska, Account Manager, FreshMail
e-biznes - poranna rozgrzewka
Obrazek

Zagadka 22: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 1: Persony.


Tym postem rozpoczynam serię artykułów, które mają na celu pomóc Ci walczyć z monotonią i dodać skrzydeł. Mają dać Ci poczucie, że robisz „coś ponad” dla swojego e-biznesu. Ale najpierw… opowiem Ci historię pewnej kobiety. Jak to się stanie, że właśnie ona pomoże rozruszać Twój e-biznes? Wszystko zaraz się wyjaśni.

Ania i jej e-biznes

Przestawiam Ci Annę. Anna prowadzi sklep internetowy z rękodziełem. Podobnie jak Ty jest przedsiębiorcą i jest dumna z tego co robi. Jasne – nie jest łatwo. Są chwile kiedy ma ochotę zostawić wszystko co dotąd osiągnęła i zamienić się w zwykłego pracownika, który jest w firmie od 8 do 16 a potem – może mieć wszystko w nosie. Mimo tych chwilowych załamań Ania nie robi tego. Nadal wierzy, że jej biznes to coś więcej niż praca. To jej pasja – nie odda tego za żadne skarby. To też niezależność. Wolność. W głębi duszy wie, że nie zamieniłaby tego na etat.

Ania, która z natury jest osobą ambitną, chciałaby robić wszystko w swoim życiu dobrze i mieć na wszystko czas. Prowadzić firmę i rozwijać się, dbać o swoją rodzinę, spędzać czas z przyjaciółmi, mieć czas na bieganie, na zabawę z kotem. W domu chciałaby mieć zawsze nienagannie czysto. Wszystko wyprane, wyprasowane, poukładane. Żadnego kurzu – zwłaszcza na książkach! Przecież lada moment ma przeczytać tę stertę, która leży koło łóżka, a osadzający się na nich kurz tylko jej przypomina, że ten moment trwa już ponad 3 miesiące.

Sklep z rękodziełem prowadzi od ponad roku. Z jednej strony jest dumna z tego, że najgorszy okres ma już za sobą. Słyszała, że większość sklepów internetowych przestaje istnieć po roku działalności. Czuje, że już jest „ogarnięta” z tematem posiadania własnej firmy. Wie już jakie są plusy i minusy tej sytuacji. Z drugiej strony ma poczucie, że pracuje dużo (mąż mówi, że za dużo). Na pewno pracuje więcej niż jej wszystkie koleżanki (może nawet razem wzięte?). Z kolei one mogą sobie pozwolić na wakacje na Wyspach Kanaryjskich, a ona – cóż… może jeszcze nie w tym roku. Zresztą… kto by się zajął realizacją zamówień jak jej nie będzie?!

Ania lubi pracować, nie przeszkadza jej to, że poświęca dużo czasu na pracę. Problem leży gdzie indziej. Od jakiegoś czasu czuje, że wykonuje tylko bieżące zadania. Zamieniła się z bizneswomen w „realizatorkę zamówień”. Brakuje jej tego entuzjazmu z jakim wybierała swoją platformę sklepową – kiedy mimo, że wszystko było nowe i trudne, to dawało wiele radości i satysfakcji. Nigdy nie zapomni dnia kiedy sklep ruszył i każdy po wpisaniu adresu w przeglądarce mógł zobaczyć jej hand made! Mógł je również kupić! To było coś niesamowitego.

Teraz jej e-biznes jakoś sobie hula. Ania na pewno chciałaby, aby jej sklep mógł w przyszłości konkurować z dużymi portalami w branży – DaWandą czy Etsy, Jasne – to marzenie na miarę osiedlenia się na Marsie ale…czy na pewno niewykonalne? W każdym razie dobrze by było, by jej marka była coraz lepiej rozpoznawalna, a co miesiąc przybywało jej klientów. Przecież nie od razu Kraków zbudowano…No pytanie tylko jak? Jak rozwinąć swój e-biznes, wznieść go na nowy poziom, jak przełamać monotonię wykonywania codziennej „bieżączki”. Potrzebna jest strategia, a potem plan jej realizacji. Ania o tym wiedziała. Tylko jak to zrobić i jak znaleźć na to czas?

No i tu pojawiają się Zagadki e-biznesu

Nie wiem, czy czujesz się podobnie jak Ania. Może ten opis nie do końca odzwierciedla Twoją sytuację, ale…. może coś w tym jest? Masz podobny problem? Jeśli tak to cieszę się, że właśnie czytasz mój blog. Mam nadzieję, że będzie pomocny przy przełamywaniu monotonii samotnego walczenia o swój e-biznes na oceanie Internetu, gdzie miliony sklepów konkurują własnie z Tobą.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Będę publikowała artykuły, które pomogą Ci wykonywać ćwiczenia praktyczne/zadania związane z prowadzeniem i rozwojem sklepu internetowego. Każdy będzie opisywał ile czasu potrzebujesz na wykonanie zadania, co osiągniesz po jego wykonaniu, co potrzebujesz aby je wykonać.

Część 1: Persony w Twoim e-biznesie

persony

Kim są persony?

Persony to Twoi klienci – najprościej mówiąc. Na pewno pamiętasz z marketingu, że zaleca się prowadzić segmentacje klientów. W sytuacji idealnej najlepiej podchodzić do każdego zupełnie indywidualnie, aby osiągnąć najlepsze wyniki ale…. na początek zróbmy coś prostszego. Spróbujmy podzielić Twoich klientów na różne grupy, a dla każdej z tych grup stworzymy tzw. Personę czyli wymyśloną postać, która będzie reprezentowała Twojego klienta.

Po co tworzyć Persony?

To bardzo proste – chodzi o to, aby wczuć się w swojego klienta, bo tylko wtedy możesz najlepiej zaspokoić jego potrzeby i sprawić, aby chciał coś u Ciebie kupić, a po dokonanym zakupie był zadowolony i polecił Cię swoim znajomym. Mimo, że o tworzeniu person dużo się mówi, mam wrażenie, że wiele firm nie wdraża tej idei. Niby mamy świat biznesu skupiony na kliencie. Od wielu lat słyszymy, że „klient nasz Pan”. Jak to się jednak przekłada na nasze działania biznesowe? Czy kiedykolwiek naprawdę zastanawialiśmy się, dla kogo codziennie wykonujemy nasza pracę? Kim jest osoba, która właśnie złożyła zamówienie w naszym sklepie? Kim jest, jak żyje, co lubi a czego nie znosi?

Własnie po to tworzymy Persony. Po pierwsze – musimy zastanowić się nad podanymi wcześniej pytaniami. Po drugie – tworzymy uosobienie naszego idealnego klienta, który otrzyma imię, nazwisko, wizerunek (zdjęcie) oraz opis jego osoby i stylu życia. Po trzecie – wieszamy opis persony w widocznym miejscu w firmie, tak aby w przypadku wszelkich decyzji biznesowych jakie podejmujemy mieć szansę skonfrontować je z naszymi wzorcowymi klientami. Bo jeśli mamy Personę taką jak Ania to wiemy, że chcąc jej sprzedać super żelazko musimy jej pokazać ile czasu zaoszczędzi używając go, a nie będziemy skupiać się na tym, ile oszczędzi na prądzie. Jest to dosyć uproszczony przykład, ale mam nadzieję, że złapiesz ideę.

W biznesie możesz się spotkać z różnym podejściem do zagadnienia Persony. Dla części osób nie jest to narzędzie oparte o dane rzeczywiste, często jest tylko subiektywnym odczuciem na temat naszych klientów. Osobiście uważam, że każda próba postawienia się na miejscu klienta jest potrzebna i może przynieść pozytywne skutki. Przecież jesteśmy ludźmi, znamy się na ludziach. Znamy naszych klientów. Nawet, jeśli nasza Persona będzie w dużej mierze efektem wyobraźni, to myślę, że będzie miała wystarczająco dużo prawdziwych, ludzkich cech, aby stać się użytecznym narzędziem biznesowym. Ponadto proponuję, aby wykorzystać autentyczne dane o klientach zgromadzone np. w Google Analytics lub na Facebooku jako punkt wyjścia do rozważań. Dzięki temu Persony nabiorą bardziej rzeczywistego charakteru.

Tworzenie Person to zabawa

Naprawdę! Poczuj się jak dziecko, rusz wyobraźnię i stwórz swoje persony. Im bardziej szczegółowo opiszesz swój idealny profil klienta, tym lepiej. Kim jest? Ile ma lat? Gdzie mieszka? Te informacje możesz w dużej mierze oprzeć o autentyczne dane. Zaangażuj do zabawy więcej osób: współpracowników, znajomych którzy robią u Ciebie czasem zakupy. Co dwie głowy to nie jedna! Zadanie wykonasz szybciej, sesja będzie kreatywna i może przynieść lepsze rezultaty.

Krok 1 – Profil persony oparty o Google Analytics

Wiek i płeć

Raport, z którego uzyskasz informacje o tym jak wygląda rozkład na grupy wiekowe oraz strukturę płci użytkowników Twojej witryny firmowej czy sklepu internetowego wyświetlisz po zalogowaniu się do konta Analytics.

Pamiętaj, że dane pokazywane w raportach będą odnosiły się do wybranego zakresu czasowego. Upewnij się, że jest on odpowiednio określony zanim zaczniesz je generować. Zakres dat ustawia się w prawym górnym rogu ekranu.

zakres dat w google analytics
W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim opcję Dane demograficzne.
wiek i płeć użytkowników w google analytics


Klikając w opcję „Ogółem”, po prawej stronie ekranu pojawią się wykresy mówiące o strukturze wiekowej i procentowym udziale poszczególnych płci wszystkich użytkowników.
statystyki analytics

Raporty danych demograficznych i zainteresowań są dostępne tylko wtedy, kiedy samodzielnie włączysz tę funkcję na koncie Analytics. Zrobisz to wybierając w menu po lewej stronie moduł Dane demograficzne i klikniesz w przycisk Włącz.

włączenie zbierania danych demograficznych w Analytics

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zobaczysz poniższy komunikat:

uruchomione raporty demograficzne w analytics

Lokalizacja

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim znajduje się opcja Dane geograficzne.

Klikając w opcję „Lokalizacja”, po prawej stronie ekranu pojawią się mapy, na których zaznaczone są obszary, z których łączą się z Internetem Twoi użytkownicy strony lub sklepu. Domyślnie pokazany jest podział na kraje, ale można uzyskać również bardziej szczegółowe informacje np. na poziomie Miejscowości. Kierując się do czytelników znających język polski dlatego tworząc persony przyglądałam się z jakich miast pochodzą moi czytelnicy.
lokalizacja użytkowników w google analytics
Jeśli Twój sklep lub strona posiadają wiele wersji językowych to polecam również analizę raportów na poziomie kraju pochodzenia użytkownika oraz raporty ukryte pod opcją Język.

Przeglądarka

Ważną informacją dla Ciebie będzie to, z jakich przeglądarek korzystają użytkownicy sklepu. Ta wiedza będzie przydatna np. przy testach sklepu internetowego. Wiadomym jest, że trzeba testować sklep na możliwie wszystkich przeglądarkach. Wiemy również, że możesz nie mieć czasu, aby je wykonywać w takim szerokim zakresie. Możliwe, że nie masz komu tego zlecić do wykonania. W tej sytuacji priorytetowo przetestuj sklep na przeglądarkach, z których faktycznie korzysta najwięcej użytkowników Twojego sklepu. Resztę przeglądarek przetestujesz w „mitycznej wolnej chwili”.

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Technologia, a w jest opcja Przeglądarka i system. Wybierając ją dotrzesz do ciekawych informacji na temat tego, jakie systemy operacyjne mają zainstalowane Twoi użytkownicy, na jakich przeglądarkach oglądają sklep, na jakich rozdzielczościach ekranów itd.
technologia, przeglądarka i system w google analytics

Urządzenie

Powoli zagłębiamy się w naszych analizach i zastanawiamy się nad zachowaniami użytkowników. W jaki sposób korzystają z  nternetu? Czy preferuje pracę na laptopie czy może korzystają ze smartfonów? Te dane również możesz uzyskać z Google Analytics.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Zainteresowania

Wypływamy na szerokie wody! Zastanawiamy się czym nasi użytkownicy zajmują się zawodowo? Jakie są ich nawyki i rytuały? Czy Twój klient dojeżdża do pracy autem czy autobusem? A może rowerem? Często pracuje po godzinach czy o 16.00 już zbiera się kurz na jego laptopie? Je na mieście? Je mięso? Oglądają filmy w kinie czy w domu? Ma jeszcze telewizor, czy już z niego nie korzysta? Czym się interesuje? Woli psa czy kota? Staramy się opisać ich maksymalnie szczegółowo. Tu przydatne będzie Google Analytics, Facebook (lub inne portale społecznościowe) i nasza intuicja oraz wiedza o klientach.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Wykorzystanie danych przy tworzeniu Person

Na podstawie tych danych stworzyłam Anię, którą poznałeś wcześniej. Ma 30 lat. W związku z tym, że w grupie czytelników mam prawie tyle samo mężczyzn co kobiet, wybrałam tę płeć, którą łatwiej mi zrozumieć :). Mieszka w Warszawie, bo własnie tam skupia się największa grupa moich czytelników. Ania przegląda internet głównie za pomocą przeglądarki Chrome (co pozwoli zapamiętać mi, że każdą zmianę na blogu muszę na pewno przetestować pod tą przeglądarką, gdyż jest ona najbardziej popularna wśród moich czytelników). Ania wprawdzie najczęściej odwiedza mojego bloga z komputera stacjonarnego sprawdzając czy pojawiło się coś nowego, ale najchętniej czyta moje posty na komórce wykorzystując wolne chwile, kiedy czeka w kolejce u lekarza czy w urzędzie. Korzysta z iPhona.

Zwieńczenie Twojej pracy

Dobrze by było, aby podsumować wszystkie rozważania oraz przedstawić zebrane dane w arkuszach opisujących Twoje Persony. Możesz to zrobić po swojemu, kreatywnie, tak jak chcesz. Możesz też skorzystać np. z arkusza jaki przygotowała firma UXbite:

przykładowy szablon persony źródło: uxbite.com
Źródło: http://uxbite.com/2010/08/tworzenie-person/

Podsumowując

Poświęć chwilę na to, aby postarać się lepiej zrozumieć swoich klientów. To zawsze procentuje. Pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!

Narodziny e-biznesu wywiad
Obrazek

Zagadka 21 – Jak rodzi się e-biznes? Wywiad z Agnieszką Siołek-Cichocką – projektantką zawodowej zmiany.

Jedną z najważniejszych zagadek e-biznesu jest moment jego narodzin. Jak to się dzieje, że z pomysłu na swój e-biznes przechodzimy do działania i zakładamy własną firmę? Czego potrzeba by zamienić marzenia w rzeczywistość?

W ostatnich latach wielu ludzi odważyło się i zamieniło pracę na etacie na własny biznes. Sklepy internetowe rosną jak grzyby po deszczu. Mimo ogromnej konkurencji kolejne osoby decydują się na spróbowanie własnych sił w e-commerce. Jeśli czujesz, że potrzebujesz zmiany i gdzieś w głębi duszy wiesz, że e-biznes to Twoja bajka, ale ciągle nie potrafisz podjąć ostatecznej decyzji czy założyć własny sklep internetowy i stać się swoim własnym szefem – przeczytaj ten wywiad. Na moje pytania odpowie Agnieszka Siołek-Cichocka – pedagog, logopeda, specjalista terapii pedagogicznej oraz projektant zawodowej zmiany. Agnieszka to również autorka cyklu „Uwierz w życie pozaetatowe”, opisując historie ludzi, którzy przeszli swoją metamorfozę zawodową i z pracowników stali się przedsiębiorcami.

narodziny e-biznesu czyli jak założyć sklep internetowy

Wiele osób zgłasza się do Ciebie z potrzebą przeprowadzenia zawodowej zmiany – przejścia z etatu na własny biznes. Czy wszystkie te osoby naprawdę nadają się do założenia własnego biznesu? Skąd pewność, że to dobra decyzja?

Nie wszyscy, którzy się do mnie zgłaszają chcą założyć własną firmę. Sporo osób chce zmienić pracę z etatowej na etatową, tylko przejść do innej branży. I nie każdy nadaje się do prowadzenia własnej firmy, tak jak nie każdy nadaje się do bycia na etacie. To kwestia indywidualna. Z resztą, nie wszyscy chcą mieć własny biznes. Zdecydowanie częściej mam do czynienia z osobami, które chcą zostać na etacie, a świetnie nadawałyby się do otworzenia własnej działalności. Natomiast ci, którzy chcą założyć firmę, powinni to zrobić, po to, aby spróbować swoich sił i przekonać się, jak im w życiu pozaetatowym jest. Oczywiście wdrażając w życie wcześniej zaplanowaną strategię. Nie polecam nikomu rzucania się na głęboką wodę i porywania się z motyką na słońce. Choć znam i takie osoby, którym taki krok wyszedł na dobre.

Wybór między etatem a firmą nie jest kwestią chcenia, ale indywidualnych preferencji, na które składają się predyspozycje osobowościowe, warunki pracy, które rozwijają konkretną osobę oraz jej wartości i mocne strony. To od konfiguracji tych czynników najwięcej zależy. Są osoby, które świetnie sprawdzają się w pracy na etacie i ani myślą to zmieniać. I dobrze. Bo etat nie jest gorszy od firmy. Jest nieodpowiedni, tylko wtedy, kiedy nie jest do nas dopasowany.

A co do pewności, że to dobra decyzja. Mam złą wiadomość. Takiej pewności nie da się osiągnąć przed założeniem firmy, a dopiero wtedy, kiedy zrobi się kilka kroków do przodu. Poza tym szanse powodzenia wzrastają, kiedy jesteśmy dobrze przygotowani. Jeżeli czujemy, że chcemy założyć firmę i mamy opracowaną strategię, warto działać. Mnie to wyszło na dobre ;)

Na stronie piszesz, że najmocniej kibicujesz wszystkim kobietom, które szukają swojej pasji i tworzą własne firmy. Kobieca solidarność?

Najmocniej kibicuję kobietom, ponieważ to nadal im najtrudniej przebić się na rynku pracy. Nie tylko z powodu ekonomiczno-­prawnych schodów, ale i społeczno-­kulturowych stereotypów. Dlatego uważam, że kobiety potrzebują większego wsparcia, najlepiej innych kobiet. Energia płynąca od innych kobiet oraz dobry przykład np. z biznesowo­-kobiecych kręgów wsparcia (przychodzi mi tutaj na myśl Latająca Szkoła Agaty Dutkowskiej ­czy Kreatywny Marketing Urszuli Phelep), projektów dla kobiet (np. projekt Kreatorka Kasi Żbikowskiej), które wspierają przedsiębiorczość, gdzie mogą zasięgnąć rad i poobserwować, w jaki sposób spełniać swoje marzenia i stawiać pierwsze kroki we własnej firmie są czymś niezastąpionym i niezwykle cennym. Co nie znaczy, że nie kibicuję mężczyznom. Dopinguję wszystkim przedsiębiorczym duszom, bez względu na płeć ;)

Z drugiej strony, tym dopingiem sama wyświadczam sobie przysługę, ponieważ chciałabym żyć w kraju kobiet pewnych siebie i świadomych swojej wartości. Przedsiębiorczość, choć nie tylko ona, ma z tym wiele wspólnego. Zawodowa zmiana wiąże się nie tylko ze spełnieniem marzeń, ale także z wyrzeczeniami. Bycie szefem to nie tylko zalety, ale również wady.

Z jakimi wadami tej zmiany najtrudniej się pogodzić? Masz doświadczenie i pracowałaś z wieloma osobami – jesteś w stanie określić na tej podstawie taką listę?

Wady są również kwestią indywidualną. Np. często z wymienianych wad posiadania jednoosobowej firmy jest praca w domu i w samotności. Dla mnie zaś to ogromny plus. Więc i tutaj wiele zależy od charakteru i osobowości. Z tego względu, jestem wyczulona, aby te kwestie rozważyć już przed założeniem firmy i stworzyć profil warunków pracy. W takim profilu należy wyszczególnić, jakie warunki nas rozwijają, a jakie nam szkodzą. W ten sposób można wyeliminować czynniki, które dokładają punktów na szalę minusów własnej działalności. To jednocześnie metoda na zmniejszenie stopnia ryzyka poniesienia porażki.

Ale jeśli już miałabym wymienić jakąś wadę posiadania własnej firmy to są nią niewątpliwie opłaty. Ten temat dotyczy każdego przedsiębiorcy. ZUS, podatki i inne koszta miesięczne utrzymania działalności. Reszta wad jest rzeczą względną i zależy od konkretnej osoby. Bo to, co dla jednego jest minusem, dla kogoś innego może być plusem i na odwrót. Z tego względu jestem wyczulona, aby takie kwestie rozważać tylko i wyłącznie z indywidualnej perspektywy. Z minusami i plusami własnej działalności jest jak z warunkami pracy. Każdy ma swoje. Dlatego nie polecam sugerowania się tym, jak na własnej działalności pracuje się innym. (O plusach i minusach własnej działalności pisałam tutaj.) Dobrym przykładem na to jest projekt „Uwierz w życie pozaetatowe” i sylwetki przedsiębiorczych kobiet, które w nim przedstawiam. Każda z historii pokazuje, że wady i zalety zależą m.in. od charakteru/osobowości, umiejętności i branży, w jakiej działamy.

Poza tym istnieje wiele mitów na temat posiadania własnej firmy i bycia szefem. To przekonania typu: „pracując z pasją, już nigdy nie przepracujesz ani minuty”, „jeśli jesteś dla siebie szefem to możesz wszystko i nic cię nie ogranicza”, „twoja motywacja będzie trwać wiecznie i będziesz ciągle zadowolony i szczęśliwy”, „będziesz pracować mniej”. Takiego myślenia radziłabym się wystrzegać przy planowaniu własnej działalności. Bo absolutnie tak nie jest.

To strach hamuje nas w działaniu. W swoich artykułach określasz bariery na jakie napotykamy w procesie decydowania o założeniu biznesu jako potwory. Jakie potwory najczęściej zabijają w nas odwagę i chęć do zmiany swojego życia? Jak z nimi walczyć?

Lubię bawić się metaforą i porównaniami, dlatego potwory tak bardzo pasują mi do strachów i lęków, jakie hamują nas przed podjęciem działalności. A jest ich naprawdę sporo i jest to temat rzeka.
Te najczęstsze to:

  • brak poczucia własnej wartości i wiary w siebie,
  • przekonanie, że etat jest najlepszą i najbezpieczniejsza formą zarabiania pieniędzy
  • strach przed porażką i przed tym, co powiedzą o nas inni
  • perfekcjonizm
A jak sobie z nimi radzić? Najlepszą formą jest działanie. Małymi kroczkami, po omacku i z błędami, ale działanie. To właśnie w działaniu przekonujemy się o swoich możliwościach i o sile rażenia naszych pomysłów. Działanie uczy nas również, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Pierwszy krok jest najgorszy i budzi największy strach. Warto jednak podjąć to ryzyko, aby zobaczyć co stoi za rogiem i przekonać się, że oprócz naszych czarnych myśli nie ma tak wielu przeszkód. Jeden krok, a później następny – po czasie okazuje się, że przeszliśmy niezły dystans ;) Poza tym działanie umożliwia rozwój i wychodzenie ze strefy własnego komfortu. Z nimi łatwiej pokonać największe strachy.

Czy to możliwe, żeby po założeniu własnego e-biznesu utrzymać „work-life balance”? Jak oddzielić pracę od życia osobistego, rodzinnego? Jak uchronić się przed pracoholizmem i nie zaniedbać rodziny?

To niemożliwe ;)

A tak serio to uważam, że aby osiągnąć w życiu/w pracy równowagę to trzeba ją najpierw zachwiać. Pamiętam pierwszy okres prowadzenia własnej firmy. To był dla mnie ciężki czas. Pracowałam sporo, do ogarnięcia była masa rzeczy a czasu wolnego niewiele. Byłam przemęczona, a moje samopoczucie leciało w dół. Jednak ten etap, teraz z perspektywy czasu, uważam za konieczny. To naturalne, że początki wyglądają właśnie tak. Są po to, aby nauczyć się, jak poruszać się między zadaniami i w jaki sposób nimi zarządzać oraz po to by wyciągnąć z tego właściwe wnioski. Najważniejsze jest to, aby w tym intensywnym czasie dbać o siebie i dawać sobie regularne zastrzyki energii w chwilach zaburzonej równowagi. Bo nie oszukujmy się, takich chwil będzie na początku bardzo dużo.

Ostatnio rodzi się we mnie takie poczucie, że work-life balance zaczyna przybierać formę kolejnego szkodliwego trendu. Ok, zgadzam się z tym, że trzeba dbać o energetyczny balans, ale w życiu i w pracy nie ma jednostajnej harmonii. Nie ma tak, że poziom jest ciągle taki sam. Za to są wzloty i upadki, góry i doliny, chwile mocy i słabości, radości i zwątpienia. Ciągła sinusoida. I dobrze, ponieważ te gorsze momenty również są nam do czegoś potrzebne, chociażby do tego, aby nauczyć się czegoś nowego i rozwijać się. Dlatego myślę, że nie da się osiągnąć permanentnego stanu work-life balanace. Jedyne co ważne, w mojej opinii, to nie siedzieć zbyt długo w dołku, w który zdarza się każdemu z nas od czasu do czasu wpaść.

Z Agnieszką Siołek-Cichocką rozmawiała Aleksandra Błaszczak.

Agnieszka Siołek-Cichocka
Agnieszka Siołek-­Cichocka
Poszukiwacz mocnych stron. Projektant zawodowej zmiany. Logopeda. Autor. Twórca. Wierzy w życie pozaetatowe. Pasjonatka rozwijania potencjału i wydobywania mocnych stron innych. Mieszka w Poznaniu i tutaj prowadzi swoją firmę. Pisze, bo bez pisania czuje się, jak bez ręki. Po godzinach żongluje słowami, bo ma do nich słabość.
bez inwestowania w marke nie wyobrazam sobie prowadzenia biznesu
Obrazek

„Bez inwestowania w markę nie wyobrażam sobie sprzedaży w internecie” – Wywiad z Pauliną Potyrą-Kaczerowską

Tym razem chcę podzielić się z Tobą niezwykłą historią osoby, która jak za dotknięciem magicznej różczki, zmienia blachę w niezwykłą biżuterię. W podobnie magiczny sposób zmieniła swoją pasję w biznes, który dziś daje jej wiele satysfakcji i wolności. Jak sobie radzi prowadząc swój sklep internetowy? Co uważa za podstawę prowadzenia biznesu? Jak rozwija swoją działalność? Zapraszam do inspirującej lektury.

Tradycyjne metody złotnicze to niecodzienne hobby. Skąd taka pasja i pomysł na biznes?

Wszystko zaczęło się od moich zainteresowań. Później zrodziła się pasja do tworzenia biżuterii, a dopiero na końcu pomysł na biznes. Projektowanie, tworzenie różnych form, zabawa materiałami towarzyszy mi od dziecka. Moją ulubioną zabawką był zestaw małego stolarza, w którym była m.in. piła! Potrzeba była we mnie zawsze i przejawiała się w formie różnych pomysłów – rysowanie, rzeźbienie z gliny, zabawa z drewnem, szkłem, malowanie itp. Bawiłam się różnymi materiałami, aż koleżanka któregoś dnia wyciągnęła mnie na weekendowe zajęcia z robienia biżuterii technikami złotniczymi. Wtedy okazało się, że metal jest niezwykle wdzięcznym materiałem i można z niego zrobić cuda. Zafascynowało mnie to, że z tak surowego materiału jak kawał blachy, za pomocą ciężkich i ostrych narzędzi można stworzyć małe, piękne przedmioty, które podkreślają urodę.

Rozbieżność procesu tworzenia od finalnego produktu jest nieprawdopodobna. Żeby to pokazać nakręciłam klip z pracowni, na którym widać jak powstaje piękny, błyszczący pierścionek Princess, który stał się moim flagowym produktem i jest głównym bohaterem w moim logo.

Po jakimś czasie poszłam do szkoły złotniczej, w której spędziłam kilka lat ucząc się złotnictwa. Wybrałam warszawską, prywatną szkołę złotniczą – Wytwórnia Antidotum. To był doskonały wybór. Trafiłam w pełne pasji miejsce, w którym stawia się na rzetelną naukę od podstaw krok po kroku, ale też od początku inicjuje się kreatywność i niezależność projektanta. Przy każdym zadaniu, każdej nowej technice, konsekwentnie wymyślałam w jakim produkcie ją zastosuję. Przez to zaczął mi się klarować konkretny styl. Zamiast odtwarzać i powielać, mogłam ucząc się realizować już spójne, zgodne z moją wizją projekty.

W którymś momencie okazało się, że mam pełne szuflady biżuterii, z których dało się stworzyć lub zbudować kilka kolekcji, a rodzina i znajomi byli już hojnie obdarowani. Do tego w międzyczasie zostałam przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych. Coś trzeba było zdecydować – albo się z tym tematem pożegnać i ciągnąć, co najwyżej, jako hobby albo założyć własną pracownię i zacząć intensywnie pracować nad własną marką. Wybrałam to drugie.

Kiedy podjęłaś decyzję o uruchomieniu sklepu internetowego i dlaczego?

Tak naprawdę właśnie wtedy, kiedy postanowiłam zająć się swoją biżuterią na poważnie. Miałam na celu dwie, a właściwie trzy rzeczy – znaleźć pracownię żeby nie pracować w domu, zacząć budować swoją markę i dotrzeć z nią do klientów. To był trudny czas kiedy równolegle pracowałam w korporacji. Każdy krok musiał być dokładnie przemyślany, bo własna firma pochłaniała mi wieczory, weekendy i urlopy, z czego dużo czasu zajmowało samo wykonywanie biżuterii. Nieocenione w tym czasie było wsparcie ze strony męża, który konsekwentnie popierał moje decyzje, znosił mój permanentny brak czasu, motywował do działania i cieszył się ze mną z pierwszych sukcesów. Wbrew pozorom podjęcie decyzji o porzuceniu kariery w dużej firmie na rzecz własnej, niepewnej działalności wymaga dużo odwagi, wielopłaszczyznowej analizy różnych scenariuszy i mentalnego wsparcia otoczenia.

Zajęło mi to trochę ponad rok. Sklep internetowy był pierwszym pomysłem. Chciałam połączyć miejsce, gdzie można zobaczyć moje portfolio, gdzie mogę odesłać zainteresowanego klienta, który będzie mógł od razu moje produkty kupić i pokazać się światu. Biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości sklep prowadzić można nawet używając telefonu w autobusie. Nadal układam swoją pracę i dobieram narzędzia tak, aby móc pracować z każdego miejsca na ziemi. To mi bardzo ułatwia życie.

Jak wyglądały początki Twojej przygody z e-­biznesem i jak czujesz się w internecie teraz?

Początki były trudne. Nie jest to zdecydowanie biznes bezobsługowy. Prowadzenie sklepu internetowego wymaga wielu dodatkowych aktywności – robienie zdjęć (tego trzeba się nauczyć albo outsource’ować), regularne wrzucanie produktów, aktualizacje, zmienianie ofert i promocji, tworzenie opisów do produktów, budowanie całej koncepcji no i do tego promowanie strony. Prowadzenie sklepu wymagało i wymaga nadal wielu równoległych działań w internecie – obecność w popularnych galeriach internetowych oraz w mediach społecznościowych. Rozkręcanie tego zajęło mi wiele czasu i nadal mam ogromne pole do działania i usprawniania. Wybrałam sobie specyficzną branżę, gdzie ważne jest zaprzyjaźnienie się z klientem. Najlepiej wychodzi to w bezpośrednim kontakcie więc na efekty działań online trzeba zapracować i chwilę poczekać. Nie dzieje się to od razu.

Potyra Design istnieje nie tylko w internecie. Jak powstaje Twoja sieć dystrybucji? Współpracujesz z showroomem w Londynie, Twoją biżuterię można również znaleźć w Lublinie i Warszawie.

To jest to, o czym właśnie mówiłam. Biżuteria, robiona często na zamówienie, nie może istnieć tylko w internecie. Trzeba z nią wyjść do klienta, pokazać mu ją i o niej opowiedzieć. To są rzeczy robione ręcznie, za którymi kryją się konkretne historie. Można je dopasować, zrobić według życzenia, zmienić. Nie jest to produkt powtarzalny i masowy, który sprzedaje się hurtem. Dlatego drugą, ważną odnogą sprzedaży jest dotarcie do miejsc, gdzie ten klient jest i gdzie takich rzeczy poszukuje.

Współpracujące sklepy dobieram bardzo starannie. Sprawdzam do jakiego klienta są skierowane, jakie inne produkty oferują, czy moje produkty będą odpowiednio wyeksponowane i czy obsługa jest odpowiednio przygotowana. Często po czasie weryfikuję realia z moimi oczekiwaniami i jeśli zajdzie taka potrzeba, zmieniam miejsca na nowe.

Zależy mi na tym, żeby moi klienci otrzymywali najwyższą jakość obsługi. Dlatego też m.in. otworzyłam w swojej pracowni showroom, w którym klienci mogą obejrzeć i zmierzyć moją biżuterię, poradzić się, porozmawiać o tym czego szukają. Na miejscu mogę ją modyfikować, zaprojektować, a przy tym, co dla mnie ważne – widzą jak ta biżuteria powstaje. Inaczej jest kupować produkt bezosobowy, a inaczej kiedy jest on dokładnie dopasowany do danej osoby. Bardzo lubię kontakt z moimi klientami. Chętnie się z nimi spotykam. Mam na bieżąco feedback odnośnie produktów i ich potrzeb. Często właśnie po takich rozmowach powstają nowe produkty i kolekcje. Zresztą klientki też lubią do mnie przychodzić. Co może być przyjemniejszego niż parę chwil w przyjemnym, kameralnym, babskim miejscu, gdzie można się napić pysznej herbaty lub kawy przywiezionej z różnych zakątków świata, poplotkować i pomierzyć błyskotki, a przy tym mieć obsługę nakierowaną tylko na siebie? Nic z tym nie może konkurować.

Masz kanał na Facebooku i konto na Pinterest. Czy social media są ważnym elementem promowania Twojej marki?

Social media odgrywają ogromną rolę. Budują wizerunek marki, wiarygodność, tworzą historię, opowiadają z detalami o produkcie i kierują do punktów sprzedaży oraz na stronę. Wielu klientów z offline „pozostaje w kontakcie” z marką poprzez media społecznościowe, a równolegle pojawiają się w ten sposób nowi, którzy szukają tego typu rzeczy. Obecność w social media ma bezpośrednie przełożenie na sprzedaż.

Często bierzesz udział w targach związanych z designem. Czy zainteresowanie osób uczestniczących w tych wydarzeniach przekłada się na liczbę lojalnych klientów Twojej marki?

Targi to trzecia, bardzo istotna, a nie wiem czy nie najważniejsza odnoga sprzedaży w moim biznesie. Tu nie czekam na klienta, a wychodzę bezpośrednio tam, gdzie on jest i tam, gdzie mogę z nim porozmawiać. Dzięki temu nawiązuję najlepszy kontakt z ludźmi, bo widzą, że za tymi błyskotkami stoi żywa osoba, która się pod tą pracą podpisuje. To ma ogromny wpływ na zainteresowanie marką. Osoby, które kupują moje produkty na targach bardzo często do mnie wracają na innych eventach, przychodzą do mnie do pracowni lub po prostu dzwonią kiedy czegoś nowego potrzebują. Często odzywają się do mnie panie i panowie i mówią „Pani Paulino, potrzebuję coś na prezent na imieniny/urodziny/święta dla żony/przyjaciółki/mamy/córki. Będę u Pani za godzinę.” Wtedy siadamy razem i rozmawiamy o tym jaki ta osoba ma typ urody, jaką biżuterię nosi, jak się ubiera i razem coś wybieramy. Czasem już wiem, że córka Pani X lubi długie, etniczne kolczyki, a żona Pana Y delikatną biżuterię i pod tym kątem staram się coś przygotować. Tacy klienci wracają do mnie i wychodzą na każde święta z zestawami dla całej rodziny i dla siebie oczywiście.

W Twoim sklepie internetowym możemy podziwiać galerię z pięknymi zdjęciami wykonanymi na profesjonalnej sesji. Możemy również poznać bliżej Ciebie oraz Twoją pasję dzięki filmowi zamieszczonemu w dziale „O mnie”. Są to interesujące i dobrej jakości materiały. Takie podejście do biznesu na pewno świetnie kształtuje wizerunek, czy ma też przełożenie na sprzedaż? Jakie jest Twoje podejście do inwestowania w swoją markę?

Tak jak już wcześniej mówiłam, sprzedaję produkt, który nie jest masowy, o którym trzeba opowiadać. Film pokazuje co stoi za tymi produktami, kto je wykonuje, jak powstają. Widzimy, że nie robi ich maszyna i mają duszę. Poza tym widzimy, że możemy np. zmienić kolor oczka w pierścionku, rozmiar albo szerokość. Pokazuję w ten sposób też to, że jeśli dana pani marzy od lat o jakiejś kolii, ale nie może jej nigdzie znaleźć, to może właśnie do mnie przyjść bo razem tą kolię stworzymy. Opowiadam o tym zapraszając do mojej pracowni, przez którą trzeba przejść odwiedzając showroom. Klientów z internetu też chciałam do tej pracowni zaprosić w postaci filmu. Ponadto uważam, że dziś określenie „handmade” jest mocno nadużywane. W sieci znaleźć można na to hasło masę różnego rodzaju produktów – od bardzo prostych, typu nawlekane na żyłkę koraliki, które może wykonać w domu każdy (tych jest cała masa, a ich ceny są bardzo niskie) przez biżuterię, w której ktoś zawiesił gotową zawieszkę na gotowy łańcuszek i na tym polegała „ręczna robota”, aż po naprawdę skomplikowane projekty wymagające warsztatu. Muszę się z tego wyróżnić, dlatego też powstał ten klip.

Jeśli chodzi o zdjęcia – bez nich nie mogłabym zaistnieć w internecie. Kupując biżuterię najlepiej ją zmierzyć. Dużo pań i panów ogląda biżuterię na targach, a później zamawia ją w internecie. Jeśli trafi do mnie klient z internetu, który nigdy nie widział tych produktów na żywo, musi dostać dobre, dokładne zdjęcie biżuterii, pokazujące co otrzyma. Najlepiej jak są to zdjęcia wykonane na modelce albo manekinie. Widać wtedy dokładnie długość, rozmiar i łatwiej sobie wyobrazić czy nam lub komuś będzie w tym ładnie. Dlatego jeśli chodzi o przedstawienie marki, to bezwzględnie wyznaję zasadę, że oczywiście z umiarem i odpowiednio do skali biznesu, ale należy w nią inwestować. Bez tego nie wyobrażam sobie sprzedaży w internecie.

Z Pauliną Potyrą-Kaczerowską rozmawiała Aleksandra Błaszczak

paulina potyra
Paulina Potyra-Kaczerowska

Markę Paulina Potyra Design stworzyłam dla kobiet, które cenią sobie indywidualność i wyznają ideę slow fashion. W projektach staram się łączyć nowoczesne wzornictwo z ponadczasową klasyką. Każdy z nich jest unikalny i powstaje według tradycyjnych metod złotniczych w mojej pracowni na warszawskim Mokotowie. Od 2013 roku jestem członkiem Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych. Prowadzę sklep internetowy potyra.com