e-biznes w 365 dni od pomysłu do biznesu
Obrazek

E-biznes w 365 dni – od pomysłu do biznesu

Jeśli komuś powiemy, że chcemy założyć firmę to często pierwsze pytanie jakie prawdopodobnie padnie będzie dotyczyć biznesplanu. Tak…Dobrze jest mieć opracowany biznesplan. To podstawa każdego biznesu, baza do wszystkich działań i punkt startowy w drodze do ubiegania się o jakikolwiek wsparcie finansowe dla naszego pomysłu.

Biznesplan w praktyce

Dziewczyny również miały zamiar przygotować biznesplan. Dowiedziały się dokładnie jak ma wyglądać i co zawierać. Sporo poczytały. Miały dwa podejścia do jego stworzenia. Za pierwszym razem spotkały się w kawiarni, na spokojnie zaczęły spisywać swoje spostrzeżenia, pomysły.Starały się określić wizję i drogę do jej realizacji. Oczywiście trudno wypracować tak obszerny dokument w jedno popołudnie. Umówiły się zatem ponownie, tym razem w domu, na spokojnie – wino, muzyka i komputer. Praca do późnych godzin nocnych. Wynik – mocno niekompletny dokument i poczucie znużenia. Brak chęci do działania. Życie pokazało, że teoria na temat biznesplanu w tym przypadku daleka jest od praktyki. Trzeba było zrobić coś inaczej. Nieszablonowo, nie według tego, o czym piszą w książkach, uczą na uczelniach.

Zrobić to tak, żeby było dobrze

Jesteśmy ludźmi i każdy z nas jest inny. Trudno dziwić się, że osoby kreatywne mają problem z wielogodzinnym siedzeniem i spisywaniem wielostronicowego dokumentu, który w dodatku odnosi się w wielu elementach do treści zupełnie przyziemnych i nudnych takich jak: koszty, ocena rentowności przedsięwzięcia, prognozy finansowe na kilka lat do przodu, analiza ryzyka. Może nawet nie tylko dla ludzi kreatywnych to jest problem – może po prostu dla wszystkich. Skupiając się na tych aspektach entuzjazm szybko zamienia się w niechęć i obawy o to, czy w ogóle jest sens porywać się na własny biznes.

Natrafiliśmy zatem na pierwszy martwy punkt. Rezygnując ze spisania szablonowego biznesplanu dziewczyny prawdopodobnie skazywały się na brak możliwości walki o zewnętrzne finansowanie (konkursy na własną firmę, dotacje, inwestor). Wybrały pogodzenie się z zerowym budżetem na tym etapie przedsięwzięcia – ale to dało im siłę, żeby zrobić kolejny krok w stronę swojej firmy.

Krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu

Z drugiej strony miały swój pomysł na motywowanie się do działania – 365 dni na podjęcie walki o swój biznes. Postanowiły spisać zadania, które pozwolą na szacowanie postępów jakie robią w czasie. Zupełnie spontanicznie powstała poniższa lista:

  • Wymyślenie nazwy firmy
  • Zaprojektowanie logotypu
  • Wymyślenie ogólnej koncepcji, wokół której będzie rozwijał się biznes
  • Zakup domeny www
  • Zakup hostingu
  • Uruchomienie kanału na Facebooku
  • Uruchomienie strony www/sklepu
  • Określenie głównych produktów i usług
  • Znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia produktu
  • Wymyślenie opakowań i znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia opakowań
  • Określenie sposobów wysyłki/dostarczania produktów do klientów
  • Określenie grup docelowych
  • Strategia sprzedaży
  • Przygotowanie niezbędnych treści na stronę/sklep
  • Określenie polityki cenowej
  • Znalezienie swoich mocnych stron i wyróżników oferty, aby o nie oprzeć budowanie przewagi konkurencyjnej
  • Analiza konkurencji
  • Strategia dla kanału Facebook
  • Określenie podmiotów, z którymi warto by było rozpocząć współpracę
  • Ocena rentowności przedsięwzięcia

Powyższe cele nie są ułożone wg jakiejkolwiek hierarchii. Nie ma tu jeszcze wskazanych priorytetów. Każdemu z tych działań dziewczyny przypisały określony udział procentowy w realizacji planu. Było to intuicyjne – im więcej czasu mogło im zająć wykonanie zadania, tym większy udział procentowy został przypisany w ramach całości przedsięwzięcia.

Możliwe, że są lepsze sposoby na start z własnym biznesem, ale ten okazał się na tyle skuteczny, by ruszyć z miejsca. Część zadań pokrywa się z kwestiami, które na etapie biznesplanu również trzeba analizować, co przybliży je w dłuższej perspektywie do tego, aby się przełamać i wrócić do tematu biznesplanu.

Nie wszystko na raz

Dobrze jest dawkować sobie ilość celów do osiągnięcia i mierzyć siły na zamiary. Przykładem takiego podejścia jest uwzględnienie na powyższej liście jedynie Facebooka. Pracy na początku będzie bardzo dużo i lepiej przyłożyć się do jednego kanału społecznościowego niż uruchomić wiele kanałów robiąc to bez pomysłu, rozeznania oraz z ograniczonym czasem (są tylko we dwie i każdy dodatkowy portal to czas, jaki będzie potrzebny do zarządzania nim i umieszczania na nim materiałów, wpisów, zdjęć itd).

Powoli do celu

Dzięki stworzonej liście udało się określić stopień realizacji planu. Przechodząc od pomysłu do działania pojawiły sie też pierwsze koszty. Zobaczymy co będzie dalej :)

e-biznes w 365 dni - od pomysłu do biznesu

e-biznes-w-365-dni-min-1
Obrazek

E-biznes w 365 dni

Czy można założyć i rozkręcić e-biznes w 365 dni? To na pewno byłoby wyzwanie. Biorąc pod uwagę dane przedstawione przez Forbes najtrudniejszy w biznesie jest pierwszy rok. Aż 25 – 30% nowo powstałych przedsiębiorstw kończy swoją działalność właśnie w ciągu pierwszych 365 dni swojego istnienia.

Z biegiem czasu nie jest dużo lepiej – statystycznie po pięciu latach działalności na rynku potrafi utrzymać się zaledwie co trzecie mikroprzedsiębiorstwo. Po co ktoś miałby ryzykować i myśleć o założeniu własnej firmy wiedząc, że zasadniczo ma małe szanse powodzenia? Pewnie dlatego, że niektórym jednak się udaje, a w historii zapisało się wiele przypadków genialnych przedsiębiorców i biznesów, które wyrosły z niczego, a teraz są potentatami na rynku. Nawet Apple zaczynało od garażu. Jak zresztą wielu innych :)

Mamy też dane, mówiące o tym, że 87% właścicieli e-sklepów w Polsce ocenia jego prowadzenie jako opłacalne (badanie PBS dla Eniro Polska). Ponad połowa z ankietowanych określiła sklep internetowy jako swoje jedyne źródło dochodów. To pokazuje, że można na poważnie podchodzić do e-biznesu i oczekiwać, że przyniesie zysk.

W e-commerce wciąż wiele się dzieje, rynek jest niezwykle atrakcyjny i nieustannie rośnie. Codziennie powstają nowe pomysły na biznes w internecie, zakładane są sklepy internetowe – konkurencja jest ogromna. Wystarczy drobiazg, by klient uciekł z jednego e-sklepu do innego. Tylko jedno klikniecie dzieli go przecież od tego, by zapoznać się z ofertą innej firmy.

Myśląc o tym wszystkim patrzę na dwie kobiety. Chyba są trochę szalone biorąc pod uwagę, że planują powalczyć w tych warunkach o rozkręcenie własnego biznesu. Są jak bohaterki serialu „Two broke girls”, które prowadząc prosty biznes chcą zawojować świat. Do tego nie mają na start żadnych pieniędzy. Mają siebie nawzajem, kompetencje potrzebne do zrealizowania planu, mnóstwo pozytywnej energii i sporo kreatywności. Tylko, czy to wystarczy? Nie – potrzeba czegoś jeszcze. „Kreatywność wymaga odwagi” jak twierdził Henri Matisse.

Czy uda im się rozkręcić biznes w 365 dni? Czas to zweryfikuje. Ja zacznę odliczanie i postaram się rozwiązać problemy, które staną im na drodze. To będzie ciekawy rok bez względu na to jak ta przygoda się zakończy. Często przebyta droga jest tak samo cenna jak dojście do celu.

e-bizes w 365 dni