Obrazek

Zagadka 26 – Czy muszę mieć certyfikat SSL dla mojego sklepu internetowego?

Od października 2017 przeglądarka Chrome będzie oznaczać witryny bez aktywnego certyfikatu SSL jako niebezpieczne. Jeśli Twój sklep nadal go nie posiada, to teraz powinien on stać się dla Ciebie priorytetem. I nie dotyczy to tylko sklepów internetowych – każda strona internetowa czy blog, które wymagają podania danych przez klienta (np. podczas wysyłania formularza kontaktowego czy zapisu na newsletter) również powinny go mieć.

Zacznijmy od początku

Jeśli nadal nie do końca rozumiesz co to jest certyfikat SSL i do czego służy – to naprawdę dobry moment, aby dowiedzieć się więcej.

Ocena sytuacji

Główną funkcją certyfikatów SSL jest szyfrowanie danych, dzięki czemu informacje osobiste oraz hasła, którymi posługują się użytkownicy są bezpieczne. Jest to temat niezwykle istotny dla Twoich klientów, a nawet dla Ciebie. Codziennie odwiedzasz wiele stron www a tam korzystasz z formularzy kontaktowych czy podajesz swoje dane. Chcesz na pewno żeby były bezpieczne. Jeśli oczekujesz tego od innych, tym bardziej powinno Ci zależeć aby zapewnić bezpieczeństwo Twoim użytkownikom, czytelnikom, klientom. Do podjęcia decyzji o zakupie certyfikatu powinno przekonać Cię również to, że Google już od dłuższego czasu mocno naciska na ich zakup i nie ma co się łudzić, że odpuści.

Przeglądarka Chrome i komunikat o niebezpieczeństwie

Wyświetlanie komunikatów o niebezpieczeństwie będzie dotyczyło przeglądarki Chrome. Jak to będzie wyglądało? W pasku adresu pojawi się oznaczenie “Niebezpieczna”.

komunikat w przypadku braku certyfikatu ssl w chrome
Źródło: Przykład komunikatu na sklepie internetowym szachownica.com.pl – screen z dnia 12.09.2017.

Bez wątpienia będzie to sygnał ostrzegawczy dla klientów, dla których wiarygodność sprzedającego i bezpieczeństwo zakupów w sieci są podstawą dokonywania transakcji przez internet. Zaufanie bardzo trudno odzyskać, więc czasu na działanie jest już niewiele – październik zbliża się wielkimi krokami. O ile najprostszy certyfikat SSL można zakupić i skonfigurować dość szybko, to bardziej zaawansowane certyfikaty wymagają już przejścia procedury weryfikacyjnej, na którą może zabraknąć Ci czasu.

Chrome nie jest jedyną przeglądarką jaka istnieje, zatem możesz zastanawiać się, czy na pewno warto inwestować w certyfikat SSL. Jeśli kwestia bezpieczeństwa danych klientów jeszcze Cię nie przekonała, to weź pod uwagę, że z Chrome korzysta najwięcej użytkowników na świecie.

statcounter udział przeglądarki chrome na świecie czerwiec 2017

Nie powinieneś/aś tego bagatelizować. W Polsce sytuacja przedstawia się jeszcze bardziej jednoznacznie:
udział przeglądarki chrome w Polsce czerwiec 2017

Twoi użytkownicy

Ogólne trendy korzystania z wyszukiwarek również Cię nie przekonały? Sprawdź jak wielu użytkowników Twojej witryny, bloga czy sklepu internetowego korzysta z przeglądarki Chrome. Odpowiedź znajdziesz w Google Analytics. Zajrzyj do modułu Odbiorcy->Technologia->Przeglądarka i system.

raport z typem przeglądarek użytkowników google analytics

Koszt zakupu certyfikatu SSL

Zastanawiasz się pewnie ile będzie Cię kosztował certyfikat SSL. W zależności od tego jaki wybierzesz, ceny kształtują się średnio od kilkudziesięciu  do nawet kilku tysięcy zł na rok. Zwykle można dostać lepszą ofertę kupując certyfikat od razu na dłużej. Myślę, że certyfikat typu DV nie będzie dla Ciebie dużym obciążeniem finansowym. Większe sklepy mogą się skusić na typ OV lub EV, które są droższe, ale bardziej prestiżowe. Jeśli jednak dopiero zaczynasz przygodę z e-biznesem i nawet 100 zł robi dla Ciebie różnicę, to postaraj się o darmowy certyfikat, który na pewno będzie lepszy niż żaden.

Darmowy certyfikat SSL – Let’s Encrypt

Na rynku znajdziesz też darmowe certyfikaty, jednym z nich jest Let’s Encrypt. Ma on pewne ograniczenia – nie obsługuje np. domen IDN czyli takich, które zawierają np. polskie znaki diakrytyczne i trzeba go odnawiać co 3 miesiące. Obejmuje tylko pojedynczą domenę lub subdomenę.

Wielu dostawców usług hostingowych ma w swojej ofercie możliwość wygenerowania tego certyfikatu w dosyć prosty i automatyczny sposób poprzez panel administracyjny. Ponadto dbają o to, by odnawiał się automatycznie – bez Twojego udziału. Dowiedz się, czy Twój hosting daje Ci taką możliwość. Na potrzeby samej strony www czy bloga taki darmowy certyfikat dla małej firmy będzie wystarczający.

Jaki hosting oferuje Let’s Encrypt?

Bardzo dobrze w moich oczach wypadła instalacja certyfikatu Let’s Encrypt na hostingu Zenbox. Mają przygotowaną instrukcję dla klienta, co trzeba zrobić, krok po kroku, aby  wygenerować i podpiąć certyfikat pod wybraną domenę. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości warto napisać do nich maila – obsługa klienta nieustająco jest na bardzo wysokim poziomie, odpowiadają szybko i konkretnie. Certyfikat będzie się odnawiał automatycznie, więc musisz zająć się sprawą raz i masz ją z głowy.

Udało mi się dowiedzieć, że są również inne firmy, które oferują takie usługi i są to:  OVH, Kei, Unixstorm, myDevil, dhosting, Progreso, The Camels, Starhosting, Webio, Hexcore, atthost. Jeśli masz informację jeszcze o innych (a na pewno jest takich firm o wiele więcej) – daj znać w komentarzu! Uzupełnię ten wpis.

Są też takie, które oferują certyfikaty komercyjne w pakiecie z hostingiem, więc nie ma potrzeby instalowania darmowego Let’s Encrypt. Taką ofertą chwali się firma Hekko.

Znalazłam też przypadek hostingu, który każe sobie płacić za ten darmowy certyfikat i to całkiem sporohttps://www.hostedby.pl/ssl. Wydaje mi się to dziwne, ale co kto lubi. Ja nie chciałabym płacić za coś, co z idei ma być darmowe. Pewnie firma ma na to jakieś argumenty, skąd te ceny, ale mimo wszystko – inni usługodawcy oferują ten darmowy certyfikat za darmo.

Przygotowanie przed i po wdrożeniu protokołu HTTPS

Niestety przy przechodzeniu z protokołu http:// na https:// trzeba pamiętać o kilku dodatkowych kwestiach. Strona www lub sklep może wymagać wcześniejszego przygotowania, a po samym wdrożeniu należy wprowadzić pewne zmiany w Google Analytics i Search Console.

Powodzenia, daj znać jak Ci poszło w komentarzu!

Obrazek

Zagadka 25: Jak zoptymalizować zdjęcia w sklepie internetowym?

Optymalizacja zdjęć w sklepie internetowym jest jedną z istotniejszych spraw, na którą musisz zwrócić szczególną uwagę. Dlaczego? Dzięki temu Twój sklep szybko będzie się ładował w przeglądarkach a to przełoży się na pozytywne doświadczenia związane z dokonywaniem zakupów. Ponadto klienci nie uciekną do konkurencji zniechęceni długim oczekiwaniem na pojawienie się witryny. Te dwa powody są wystarczająco istotne, aby poświęcić chwilę na zgłębienie tego tematu.

Krok 1 – Narzędzia do analizy sklepu internetowego

Zaczniemy od tego aby określić jaka jest aktualna sytuacja Twojego sklepu – jak szybko ładuje się on w przeglądarkach internetowych? Czy problemy związane z szybkością ładowania się wynikają z braku optymalizacji zdjęć i grafik? Mając tę wiedzę będziesz mógł/mogła podjąć działania i potem ocenić ich wynik. Oto narzędzia, które pomogą Ci określić, czy w Twoim sklepie internetowym występuje problem niezoptymalizowanych obrazów.

Kontrowersyjny Page Speed Insights

page speed insights - optymalizacja sklepu internetowego

Jest to narzędzie firmy Google, które mierzy wydajność stron w kontekście przeglądania ich na komputerach lub urządzeniach mobilnych.
Nazwałam je kontrwersyjnym gdyż jest różnie odbierane – jedni uważają, że warto z niego korzystać, inni uczulają, że nie działa dokładnie tak jak byśmy się tego spodziewali. Mimo nazwy sugerującej, że analizie poddana jest przede wszystkim szybkość ładowania się strony, okazuje się, że Page Speed Insights nie bada szybkości ładowania się strony. Dobrze zobrazował ten problem artykuł zamieszczony przez portal WP ROCKET.

Co zatem bada? To narzędzie ma swoje algorytmy służące do oceny witryn i biorą one pod uwagę szybkość ładowania, ale nie jest to jedyny czynnik, który skutkuje oceną w postaci punktów przyznanych stronie. Możesz zatem uznać, że  jest to swego rodzaju papierek lakmusowy, który może Cię ostrzec, że obrazy jakie masz na stronie nie są odpowiednio zoptymalizowane. W swoich działaniach nie skupiaj się zatem na osiągnięciu najlepszego wyniku punktowego, a wykorzystaj fakt, że narzędzie to generuje listę obrazów z informacją, jak bardzo można zredukować ich rozmiar bez uszczerbku dla jakości. Jest to ważne, ponieważ skompresowane obrazy szybciej załadują się na witrynie (im słabsze łącze ma Twój klient tym większe ma to znaczenie) oraz zaoszczędzą transfer użytkownikom np. którzy przeglądają sklep z urządzeń mobilnych.

Pingdom Website Speed Test

test szybkości strony www pingdom

Pod adresem tools.pingdom.com znajdziesz kolejne narzędzie, które analizuje prędkość ładowania strony oraz wskazuje na kilka dodatkowych informacji, które pomogą Ci ocenić swój sklep (np. jaki procent testowanych witryn jest szybszych/wolniejszych niż Twoja). Mamy też podgląd na to jak duże znaczenie wśród wszystkich ocenianych czynników mają zdjęcia w kontekście szybkości ładowania strony.

Google Analytics

google analytics szybkość ładowania witryny
Google Analytics daje wgląd m.in. w dane na temat szybkości wczytywania się witryny. Istnieje kilka raportów, które pozwolą Ci określić jakie strony wpływają najbardziej na wydłużenie czasu ładowania się witryny.
Zidentyfikuj gdzie pojawia się problem.

Wybierz kartę Raportowanie>Wybierz kolejno Zachowanie > Szybkość witryny.
szybkość witryny w google analytics raporty

Webspeed Intensys Tool

Webspeed Intensys Tool do badania szybkości witryny
Kolejne, darmowe narzędzie znajduje się pod adresem webspeed.intensys.pl. Pozwoli Ci ocenić szybkość witryny. Można tu m.in. zobaczyć jak w zależności od szybkości łącza zmienia się czas wczytywania strony i uzyskać informację o tym ile łącznie zajmują grafiki i multimedia na witrynie. Po przeprowadzeniu optymalizacji wskaźnik ten powinien być niższy, co wpłynie również na wynik szybkości ładowania e-sklepu.

Krok 2: Optymalizacja obrazów

Zbadałeś aktualną sytuację sklepu internetowego i wiesz, że masz problem z niezoptymalizowanymi grafikami i zdjęciami? Czas wziąć się do pracy i to zmienić. Zanim zamieścisz w sklepie internetowym lub na stronie jakiekolwiek zdjęcie musisz wykonać 4 operacje: wybrać odpowiedni format pliku, odpowiednio go zapisać, zmniejszyć jego rozmiar (resize) i go skompresować (compress).

Wybór formatu zapisywanego pliku

Optymalizacja obrazów zaczyna się od odpowiedniego określenia jaki format pliku będzie najlepszy do zapisu grafiki, którą chcesz umieścić w internecie:

  • Pliki w stylu fotograficznym powinny być zapisywane w formacje JPEG. Zapewnia on dobrą jakość w stosunku do wielkości zdjęcia. Sprawdza się w przypadku witryn e-commerce. JPEG sprawdzą się też do zrzutów ekranu.
  • Warto wybierać format PNG jeśli zdjęcie ma małą paletę barw i zamiennie stosować z JPEG. Zaletą tego formatu jest mniejsza utrata jakości w stosunku do JPEG, ale wielkość pliku niestety na tym traci. Są one zatem cięższe i może się okazać, że nie opłaca się ich używać, lepiej pozostać przy formacie JPEG.
  • Jeśli obraz zawiera grafikę składającą się z kształtów geometrycznych, rozważ jego konwersję do formatu wektorowego (SVG).
  • Pliki GIF można używać do małych grafik (10 x 10 pikseli) lub o palecie kolorów ograniczonej do 3 barw, ikon a także dla obrazów z animacją.

Nie powinno się używać formatów BMP czy TIFF.

Poniższy schemat obrazuje algorytm wyboru odpowiedniego formatu dla zapisywanego pliku.
algorytm wyboru formatu dla zapisywanego pliku

Polecam Ci zapoznać się również z artykułem, który wyczerpująco opisuje techniczne aspekty optymalizacji zdjęć w internecie. Pomaga jeszcze lepiej zrozumieć wagę tego zagadnienia oraz zasady, którymi należy się kierować. Tłumaczy podstawowe definicje związane z typami obrazów i sposobami ich zapisu.

Wybór opcji “Save for Web”

Programy graficzne mają opcje zapisu pliku z przeznaczeniem do internetu i warto z tych opcji korzystać. W programie Adobe Photoshop jest to np. opcja Save for Web i jej suwak jakości (o zakresie od 1 – 100, wpływający na sposób działania zestawu algorytmów do optymalizacji stratnej i bezstratnej). Warto testować różne ustawienia jakości zapisu by uzyskać jak najlepsze rezultaty przy możliwie największej redukcji rozmiaru zapisanego pliku. Inne sugerowane zabiegi pomagające w kompresji zdjęć to:

  • wycinanie zbędnych obszarów,
  • maksymalna akceptowalna redukcja głębi kolorów,
  • usuwanie komentarzy do obrazów.

Wykorzystaj narzędzia do optymalizacji zdjęć

Jak to często bywa – nasze problemy możemy rozwiązać korzystając z różnorodnych narzędzi. Są one zarówno w wersji desktop jak i dostępne z poziomu przeglądarki. Postaram się zaprezentować kilka tych, które przypadły mi do gustu, ale nie jest to na pewno żaden ranking najlepszych programów do optymalizacji zdjęć. Mimo wszystko mam nadzieję, że znajdziesz tu coś przydatnego :)

Zmiana wielkości zdjęcia

Większość programów graficznych daje możliwość zmiany wielkości grafik do wymiarów jakie dokładnie są nam potrzebne. W tym celu możesz skorzystać z:

  • Photoshop
  • GIMP (darmowy)
  • Paint
  • ImageOptim (Mac)
  • Irfan View (darmowy do niekomercyjnych zastosowań)
  • Zmniejszacz.pl (wersja WEB) – tu możemy dodatkowo nałożyć znak wodny, wykonać proste operacje np. obrócić zdjęcie, dodać proste efekty (rozmycie, sepia itp).
  • Picresize.com (wersja WEB)

Kompresja zdjęć

Do kompresji zdjęć możesz posłużyć się:

Optymalizacja obrazów to sztuka i nauka

Całkowicie zgadzam się z tym co napisał Ilya Grigorik – “Optymalizacja obrazów to zarówno sztuka, jak i nauka: sztuka, ponieważ nie ma jednej właściwej odpowiedzi, jak najlepiej skompresować dany obraz; nauka, ponieważ opracowano wiele technik i algorytmów umożliwiających znaczną redukcję rozmiaru obrazu”. Mierząc się z tym tematem nie bój się eksperymentować z różnymi parametrami programów do kompresji zdjęć, zapisuj wyniki swoich prób, aż znajdziesz optymalne ustawienia dla swoich obrazów.

Nie jest to jednak proces, który zaprowadzi Cię do jedynego słusznego rozwiązania – każde zdjęcie czy obraz ma swoją specyfikę i na ile to możliwie staraj się podejść do nich indywidualnie. Jest to czasochłonne więc pewnie przy określonej skali działalności stanie się uciążliwe i będziesz potrzebował zautomatyzować te działania lub zlecić. Pamiętaj jednak, że każdy wysiłek włożony w optymalizację obrazów w Twoim sklepie internetowym przekłada się na jego szybkość ładowania, więc nawet jedno ustawienie parametrów, które najczęściej się sprawdza dla Twoich potrzeb będzie już krokiem na przód.

Krok 3: Ważne detale

Kiedy już masz zoptymalizowane obrazy pozostaje dodać je na sklep internetowy. Upewnij się, że nazwy plików są adekwatne do tego co obrazek prezentuje i zawierają słowa kluczowe. Pomyśl jakie frazy wpisują użytkownicy poszukujący Twoich produktów, przeanalizuj temat od strony Search Console czy Google Analytics i wykorzystaj te frazy do nazywania plików.

Ważne jest również wykorzystanie atrybut ALT do opisu zdjęcia. ALT to tekst alternatywny, który pojawi się w przeglądarce, jeśli obraz nie zostanie z jakiegoś powodu wyświetlony. Każda platforma sklepowa lub strona powinna mieć możliwość wprowadzenia zawartości tego atrybutu – tu też zadbaj o słowa kluczowe i adekwatny opis zdjęcia. Opisy nie powinny być naszpikowane niepotrzebnymi przymiotnikami, nie mają nic sprzedać a precyzyjnie oddać to, co prezentuje fotografia/baner/grafika. Jeśli zadbasz o nazwy zdjęć i ich atrybuty ALT – uzyskasz maksimum efektu w postaci lepszych pozycji w wyszukiwarkach, a proces optymalizacji grafik będziesz mógł uznać za wykonany w 100%.

Podsumowanie

Dla mnie osobiście najlepszym rozwiązaniem jest dokonanie modyfikacji na plikach w jednym miejscu (zarówno zmniejszenie jak i kompresja) dlatego najwygodniej korzystało mi się przy testach wykonanych do tego artykułu z Imagify.io oraz RIOT.

Wyniki Imagify.io:
dobra jakość, zdjęcie pomniejszone o połowę i skompresowane = zmniejszenie wagi pliku o 75%!. Wadą jest fakt, że ten serwis ma ograniczenia co do korzystania z wersji darmowej (można optymalizować pliki o łącznej wielkości 25MB/miesiąc). Zobaczę czy dla mnie będzie to wystarczające.

Wyniki RIOT – dobra jakość, zdjęcie pomniejszone o połowę i skompresowane = zmniejszenie wagi pliku o 77%!. Z programu korzysta się wygodnie, sam przypomina o zmniejszeniu rozmiaru pliku przed kompresją, działa błyskawicznie i osiąga najlepsze efekty. Można korzystać z niego za darmo.

Jeśli chodzi o samą kompresję to Optimizilla.com też świetnie sobie poradziła z moim plikiem (dobra jakość, zdjęcie pozostało przy swoich oryginalnych rozmiarach = zmniejszenie wagi pliku o 70%!) nie ma ograniczeń co do darmowego jej wykorzystania.

Potrzebujesz pomocy?

Od kilku lat współpracuję ze świetnym fotografem, razem możemy wesprzeć Cię optymalizując zdjęcia w Twoim sklepie internetowym.
Jest to czasochłonny proces, który możesz nam powierzyć i skupić się na innych aspektach Twojego biznesu. Pozwól nam zająć się Twoimi zdjęciami.

Obrazek

Poranna rozgrzewka biznesowa – Business Model Canvas!

W tym roku Ani udało się wreszcie wyjechać na wakacje. Mimo, że zaglądała codziennie na maila sprawdzając czy nie dzieje się coś ważnego, starała się jednak nie pracować. Zamieściła na sklepie internetowym informację o tym, że zamówienia będą realizowane po urlopie. Musiała wreszcie odpocząć i po powrocie czuła się jak nowo narodzona. Miała mnóstwo energii do pracy i cieszyła się na myśl o tym, że znów będzie tworzyć swoje rękodzieło, Zamówienia już czekały na nią w skrzynce e-mail. Podczas odpoczynku, który jej się naprawdę należał, oczyściła myśli i teraz mogła z dystansem spojrzeć na swój e-biznes. Zapragnęła zrobić coś więcej po powrocie do pracy, niż tylko realizacja zamówień. Chciała podnieść swój biznes na nowy poziom. Przede wszystkim znów poczuć, że to ona kieruje nim, a nie płynie z prądem wydarzeń. Codziennie robiła swoje, ale nie było czasu na wyznaczanie nowych ścieżek rozwoju czy nowe przedsięwzięcia.

Robiąc pierwszą “prasówkę” po powrocie do pracy natknęła się na strategyzer.com i Business Model Canvas. To było to, czego teraz potrzebowała! Nigdy nie opisała w żaden sposób swojego modelu biznesowego – firmę prowadziła intuicyjnie. Business Model Canvas był nie tylko ciekawym narzędziem do uporządkowania informacji o prowadzonej działalności. Dawał też możliwość szerszego spojrzenia, wyjścia poza aktualne schematy działania i szukania nowych pomysłów na jego rozwój.

Business Model Canvas

Jeśli chcecie podobnie jak Ania podjąć po urlopie nowe wyzwanie to zapraszam! W kolejnej części porannej rozgrzewki biznesowej chciałam się z Wami podzielić sposobem na tworzenie modeli biznesowych, który jest jednocześnie kreatywny oraz prosty w realizacji.

Kiedy pierwszy raz natrafiłam na Business Model Canvas czułam olśnienie i podekscytowanie. Naprawdę byłam zafascynowana i gotowa rzucić wszystko co właśnie robiłam żeby zagłębić się w ten temat i od razu przećwiczyć jak to działa!

Jeśli ktoś mnie dobrze zna to wie, że takie fale ekscytacji zdarzają mi się dosyć często, choć nie każda taka fala skutkuje poznaniem czegoś, co naprawdę przedstawia istotną wartość. To trochę jak miłość od pierwszego wejrzenia – nie zawsze po poznaniu kogoś bliżej fascynacja będzie się utrzymywała na tym samym poziomie :). Czasem wybrany temat na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, ale z czasem okazuje się, że nie jest godny uwagi. Z Business Model Canvas tak nie było – mimo zagłębiania się w tę ideę nadal czuję to samo podekscytowanie (albo i większe!) i wewnętrzne, mocne przekonanie, że to co robię/czytam/analizuję na temat BMC jest dobre, uzasadnione i genialne.

Co będzie wam potrzebne?

Świetnie nada się tutaj tablica i kreda, tablica z mazakami, czy nawet duży brystol i stół, wokół którego usiądziecie i będziecie rozmyślać nad swoim biznesem. Przydadzą się kolorowe, samoprzylepne karteczki oraz aparat/telefon do fotografowania swoich “wersji” modelu biznesowego (bo w pracy z BMC staramy się stworzyć ich co najmniej kilka).
model biznesowy

Wprowadzenie do Business Model Canvas

Business Model Canvas to model biznesowy, który jest wykorzystywany głównie przez start’upy na całym świecie. Jego autor – Alexander Osterwalder podszed do tematu zupełnie inaczej niż to, z czym dotychczas się spotykałam. Zwykle modele biznesowe były prezentowane w opasłych księgach, a tworząc swój model trzeba było wygenerować tak samo opasły dokument gdzie opisalibyśmy wszystko co powinno zostać przemyślane i ustalone zanim padnie decyzja o wejściu na rynek z nowym pomysłem. BMC tak naprawdę odnosi się do tych samych prawd i zasad ale….Sposób w jaki pracuje się nad nowym pomysłem na biznes jest genialny w swej prostocie i wspiera kreatywność. Dlaczego tak uważam opiszę za chwilę, ale najpierw przedstawię co dokładniej co to jest i jak to działa.

Każdy pomysł na biznes potrzebuje dobrego modelu biznesowego, aby przetrwać na rynku i odnieść sukces. Wczujmy się zatem w osobę, która ma pomysł i chce się sprawdzić jako przedsiębiorca.

Jeśli prowadzisz już swój biznes – nie ma przeszkód by popracować nad swoim modelem biznesowym i odkryć nowe możliwości czy dokonać przełomu w aktualnie realizowanej strategii.

Wizualizacja modelu biznesowego

Jak możemy opracować swój model biznesowy?

Jak się dowiedziliście z filmów, wszystko sprowadza się do tabelki, którą trzeba sobie narysować/wydrukować :)
Business Model Canvas - tworzymy model biznesowy
Źródło: https://cdn.strategyzer.com/

Składają się na nią kluczowe aspekty prowadzenia biznesu, które należy przemyśleć, określić i najlepiej przetestować zanim zaczniemy oficjalnie działać na rynku.

W tabelę wpisujemy:
1. Customer segments – Segmenty klientów, jakie chcemy obsługiwać w ramach prowadzonej przez nas działalności.
2. Value Propositions – Wartość jaką biznes ma przynosić każdemu z wymienionych segmentów.
3. Channels – Kanały czyli punkty styku z klientem.
4. Customer Relationships – Sposoby na utrzymywanie relacji z klientami.
5. Key Resources – Kluczowe zasoby potrzebne do wygenerowania wartości dla klienta.
6. Key Activities – Kluczowe zadania, które będziemy wykonywać, aby dostarczyć wartość dla klienta.
7. Key Partners – Kluczowi partnerzy, którzy pomogą nam odnieść sukces.
8. Cost Structure – Struktura kosztów.
9. Revenue Strims – Strumień przychodów.

Każdy z tych obszarów musi ze sobą współdziałać i się wspierać. Jeśli choć jeden element kuleje, to istnieje duże ryzyko, że nasze przedsięwzięcie się nie powiedzie. Dla tych, który śledzą bloga, chciałabym nawiązać tu do artykułów z serii E-biznes w 365 dni. Tam dziewczyny potrzebowały właśnie kreatywnego podejścia do opisania swojej wizji biznesu. Tradycyjny dokument z opisanym biznesplanem stał się dla nich demotywatorem do założenia biznesu. Tam też sprawdził się BMC, jednak podczas pracy tabelami okazało się, że jeden aspekt całości zablokował rozwój przedsięwzięcia. Dopóki dziewczyny sobie z nim nie poradzą, nie ruszą z biznesem.

Podsumowanie

Na koniec chciałam przedstawić kilka powodów, dla których poleciłabym zastosowanie Business Model Canvas dla kogoś kto chce założyć firmę:

  • wykorzystuje graficzną wizualizację całego zakresu zagadnień, które trzeba przemyśleć, w postaci prostej tabelki mieszczącej się na kartce papieru,
  • prezentuje całościowy obraz biznesu – pracując nad modelem biznesowym widzimy wszystkie jego aspekty. Tylko szerokie spojrzenie na każdy element wprowadzany do planu daje szansę na wyłapanie potencjalnych zagrożeń i zareagowanie zanim jeszcze nastąpią,
  • zachęca do działania i kreatywnego myślenia – po narysowaniu tabelki od razu można przejść do burzy mózgów i np. przyklejania swoich pomysłów w poszczególnych obszarach,
  • sprzyja wspólnej pracy nad rozwojem pomysłu/biznesu – tabelka jest czytelna dla wszystkich, sposób wprowadzania informacji intuicyjny. Tego typu notatki są naprawdę współdzielone, nie tylko z definicji, ale faktycznie jako realne odzwierciedlenie wspólnej pracy koncepcyjnej nad modelem,
  • możliwość obserwacji jak model zmienia się w czasie i wyciągania wniosków (np. dzięki fotografowaniu modelu po każdych wprowadzonych zmianach i archiwizowanie tych zdjęć),
  • idealnie odzwierciedla klimat start-upów, które są pełne zaangażowania, pasji i chęci do działania. Żmudne spisywanie standardowych notatek z tego co i jak powinno być zrobione, aby wprowadzić dany pomysł na rynek, jest o wiele bardziej oderwane od takiego klimatu i może działać demotywująco.

Uważam również, że to podejście świetnie sprawdzi się dla biznesów, które już funkcjonują. Można spróbować odwzorować swój biznes w tabelce BMC i jeszcze raz na niego spojrzeć. Możliwe, że zauważymy nowe drogi rozwoju albo coś, co można by poprawić. Podobnie BMC sprawdzi się przy prowadzaniu nowego produktu czy usługi na rynek, przez firmę która już na nim działa. Zachęcam do spróbowania i opisania w komentarzach czy Business Model Canvas Wam się spodobał, czy pomógł Wam i co udało się dzięki niemu osiągnąć.

Obrazek

E-biznes w 365 dni – od pomysłu do biznesu

Jeśli komuś powiemy, że chcemy założyć firmę to często pierwsze pytanie jakie prawdopodobnie padnie będzie dotyczyć biznesplanu. Tak…Dobrze jest mieć opracowany biznesplan. To podstawa każdego biznesu, baza do wszystkich działań i punkt startowy w drodze do ubiegania się o jakikolwiek wsparcie finansowe dla naszego pomysłu.

Biznesplan w praktyce

Dziewczyny również miały zamiar przygotować biznesplan. Dowiedziały się dokładnie jak ma wyglądać i co zawierać. Sporo poczytały. Miały dwa podejścia do jego stworzenia. Za pierwszym razem spotkały się w kawiarni, na spokojnie zaczęły spisywać swoje spostrzeżenia, pomysły.Starały się określić wizję i drogę do jej realizacji. Oczywiście trudno wypracować tak obszerny dokument w jedno popołudnie. Umówiły się zatem ponownie, tym razem w domu, na spokojnie – wino, muzyka i komputer. Praca do późnych godzin nocnych. Wynik – mocno niekompletny dokument i poczucie znużenia. Brak chęci do działania. Życie pokazało, że teoria na temat biznesplanu w tym przypadku daleka jest od praktyki. Trzeba było zrobić coś inaczej. Nieszablonowo, nie według tego, o czym piszą w książkach, uczą na uczelniach.

Zrobić to tak, żeby było dobrze

Jesteśmy ludźmi i każdy z nas jest inny. Trudno dziwić się, że osoby kreatywne mają problem z wielogodzinnym siedzeniem i spisywaniem wielostronicowego dokumentu, który w dodatku odnosi się w wielu elementach do treści zupełnie przyziemnych i nudnych takich jak: koszty, ocena rentowności przedsięwzięcia, prognozy finansowe na kilka lat do przodu, analiza ryzyka. Może nawet nie tylko dla ludzi kreatywnych to jest problem – może po prostu dla wszystkich. Skupiając się na tych aspektach entuzjazm szybko zamienia się w niechęć i obawy o to, czy w ogóle jest sens porywać się na własny biznes.

Natrafiliśmy zatem na pierwszy martwy punkt. Rezygnując ze spisania szablonowego biznesplanu dziewczyny prawdopodobnie skazywały się na brak możliwości walki o zewnętrzne finansowanie (konkursy na własną firmę, dotacje, inwestor). Wybrały pogodzenie się z zerowym budżetem na tym etapie przedsięwzięcia – ale to dało im siłę, żeby zrobić kolejny krok w stronę swojej firmy.

Krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu

Z drugiej strony miały swój pomysł na motywowanie się do działania – 365 dni na podjęcie walki o swój biznes. Postanowiły spisać zadania, które pozwolą na szacowanie postępów jakie robią w czasie. Zupełnie spontanicznie powstała poniższa lista:

  • Wymyślenie nazwy firmy
  • Zaprojektowanie logotypu
  • Wymyślenie ogólnej koncepcji, wokół której będzie rozwijał się biznes
  • Zakup domeny www
  • Zakup hostingu
  • Uruchomienie kanału na Facebooku
  • Uruchomienie strony www/sklepu
  • Określenie głównych produktów i usług
  • Znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia produktu
  • Wymyślenie opakowań i znalezienie dostawców, którzy zapewnią elementy konieczne do stworzenia opakowań
  • Określenie sposobów wysyłki/dostarczania produktów do klientów
  • Określenie grup docelowych
  • Strategia sprzedaży
  • Przygotowanie niezbędnych treści na stronę/sklep
  • Określenie polityki cenowej
  • Znalezienie swoich mocnych stron i wyróżników oferty, aby o nie oprzeć budowanie przewagi konkurencyjnej
  • Analiza konkurencji
  • Strategia dla kanału Facebook
  • Określenie podmiotów, z którymi warto by było rozpocząć współpracę
  • Ocena rentowności przedsięwzięcia

Powyższe cele nie są ułożone wg jakiejkolwiek hierarchii. Nie ma tu jeszcze wskazanych priorytetów. Każdemu z tych działań dziewczyny przypisały określony udział procentowy w realizacji planu. Było to intuicyjne – im więcej czasu mogło im zająć wykonanie zadania, tym większy udział procentowy został przypisany w ramach całości przedsięwzięcia.

Możliwe, że są lepsze sposoby na start z własnym biznesem, ale ten okazał się na tyle skuteczny, by ruszyć z miejsca. Część zadań pokrywa się z kwestiami, które na etapie biznesplanu również trzeba analizować, co przybliży je w dłuższej perspektywie do tego, aby się przełamać i wrócić do tematu biznesplanu.

Nie wszystko na raz

Dobrze jest dawkować sobie ilość celów do osiągnięcia i mierzyć siły na zamiary. Przykładem takiego podejścia jest uwzględnienie na powyższej liście jedynie Facebooka. Pracy na początku będzie bardzo dużo i lepiej przyłożyć się do jednego kanału społecznościowego niż uruchomić wiele kanałów robiąc to bez pomysłu, rozeznania oraz z ograniczonym czasem (są tylko we dwie i każdy dodatkowy portal to czas, jaki będzie potrzebny do zarządzania nim i umieszczania na nim materiałów, wpisów, zdjęć itd).

Powoli do celu

Dzięki stworzonej liście udało się określić stopień realizacji planu. Przechodząc od pomysłu do działania pojawiły sie też pierwsze koszty. Zobaczymy co będzie dalej :)

e-biznes w 365 dni - od pomysłu do biznesu

Obrazek

E-biznes w 365 dni

Czy można założyć i rozkręcić e-biznes w 365 dni? To na pewno byłoby wyzwanie. Biorąc pod uwagę dane przedstawione przez Forbes najtrudniejszy w biznesie jest pierwszy rok. Aż 25 – 30% nowo powstałych przedsiębiorstw kończy swoją działalność właśnie w ciągu pierwszych 365 dni swojego istnienia.

Z biegiem czasu nie jest dużo lepiej – statystycznie po pięciu latach działalności na rynku potrafi utrzymać się zaledwie co trzecie mikroprzedsiębiorstwo. Po co ktoś miałby ryzykować i myśleć o założeniu własnej firmy wiedząc, że zasadniczo ma małe szanse powodzenia? Pewnie dlatego, że niektórym jednak się udaje, a w historii zapisało się wiele przypadków genialnych przedsiębiorców i biznesów, które wyrosły z niczego, a teraz są potentatami na rynku. Nawet Apple zaczynało od garażu. Jak zresztą wielu innych :)

Mamy też dane, mówiące o tym, że 87% właścicieli e-sklepów w Polsce ocenia jego prowadzenie jako opłacalne (badanie PBS dla Eniro Polska). Ponad połowa z ankietowanych określiła sklep internetowy jako swoje jedyne źródło dochodów. To pokazuje, że można na poważnie podchodzić do e-biznesu i oczekiwać, że przyniesie zysk.

W e-commerce wciąż wiele się dzieje, rynek jest niezwykle atrakcyjny i nieustannie rośnie. Codziennie powstają nowe pomysły na biznes w internecie, zakładane są sklepy internetowe – konkurencja jest ogromna. Wystarczy drobiazg, by klient uciekł z jednego e-sklepu do innego. Tylko jedno klikniecie dzieli go przecież od tego, by zapoznać się z ofertą innej firmy.

Myśląc o tym wszystkim patrzę na dwie kobiety. Chyba są trochę szalone biorąc pod uwagę, że planują powalczyć w tych warunkach o rozkręcenie własnego biznesu. Są jak bohaterki serialu “Two broke girls”, które prowadząc prosty biznes chcą zawojować świat. Do tego nie mają na start żadnych pieniędzy. Mają siebie nawzajem, kompetencje potrzebne do zrealizowania planu, mnóstwo pozytywnej energii i sporo kreatywności. Tylko, czy to wystarczy? Nie – potrzeba czegoś jeszcze. “Kreatywność wymaga odwagi” jak twierdził Henri Matisse.

Czy uda im się rozkręcić biznes w 365 dni? Czas to zweryfikuje. Ja zacznę odliczanie i postaram się rozwiązać problemy, które staną im na drodze. To będzie ciekawy rok bez względu na to jak ta przygoda się zakończy. Często przebyta droga jest tak samo cenna jak dojście do celu.

e-bizes w 365 dni

Obrazek

e-Biznes kontra rzeczywistość – podsumowanie 2016 roku.

Pisanie bloga to przywilej

Kończy się rok, w którym okazało się, że pisanie bloga to przywilej, na który nie każdy może sobie pozwolić. Tym razem padło na mnie. Zmagałam się ze światem realnym i całym ładunkiem emocji, różnorodnością zdarzeń oraz ciągów przyczynowo-skutkowych z nim związanych. Nie starczyło sił i czasu na opisywanie pasji związanych z tym, co internetowe.

Tak osobiście jeszcze nie było

Ten blog nie miał być aż tak osobisty, żeby wykraczał poza zagadnienia związane z e-biznesem. Ale cóż… życie napisało w tym roku inny scenariusz. Bardzo mocno czułam, że żyję w świecie, który mnie otacza – tym namacalnym, który przynosi wiele radości, ale też cierpienia. Czułam, że jestem 100% człowiekiem, który ma słabości, nie ma siły czasem wstać, walczy do upadłego a potem wątpi w to, czy było warto się tak szarpać. Przez to wszystko co przeżyłam, ja się zmieniłam a ze mną zmieniać się będzie ten blog. Czas pokaże jak dalej potoczy się nasza wspólna historia.

Nie sądziłam, że można obudzić się pewnego dnia i dowiedzieć się, że zaginął ktoś kto jest ci bliski. Po prostu zniknął bez śladu. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki rozpłynął się w powietrzu. Bezsilność. To mnie najbardziej zabija – zawsze. Nigdy wcześniej aż tak bardzo nie czułam jakby moje życie zamieniło się w film. Bo przecież takie rzeczy przytrafiają się tylko na filmach… albo po prostu komuś. Bliżej nieokreślonej, nieznanej osobie, o której ktoś mówi w TV czy pisze na FB. Takie rzeczy nie przytrafiają się moim bliskim! A jednak – przytrafiło się.

Niby tłumaczyłam ludziom, że ktoś mi zaginął, że to ważne i że muszę działać, muszę coś zrobić. Miałam jednak wrażenie, że oni słuchali ale nie rozumieli do końca o czym ja mówię. I nie rozumieją do dziś. Bo tego się nie da pojąć – ktoś znika z dnia na dzień, nie masz pojęcia gdzie szukać, od czego zacząć, jesteś przerażony, że już możesz nigdy tej osoby nie zobaczyć. Odtwarzasz w głowie wszystkie chwile, które z nią przeżyłeś i wiesz, że twoje mętne wspomnienia długo nie będą w stanie odwzorowywać Ci dokładnie twarzy tej bliskiej osoby. Boisz się, że nawet to zniknie, rozmaże się i nie zostanie już nic.

Każda mijająca godzina rodziła większe przerażenie. I rozwiewała tę pierwszą nadzieję i przekonanie, że przecież ludzie tak po prostu nie mogą zniknąć. Wszystko miało się szybko wyjaśnić – mieliśmy się z tego śmiać po latach. Ale kolejne dni pokazywały, że ta wizja oddala się. Samotne przeżywanie dramatu. Bezsilność i strach.

Prawie “Happy End”

Nie wiem jak to się stało, że moja desperacja, samozaparcie, modlitwy, logiczne myślenie i błyskawicznie podejmowane decyzje w momentach krytycznych doprowadziły do tego, że osobiście go odnalazłam. To było jeszcze bardziej surrealistyczne niż jego zaginięcie. I jest – wreszcie mój filmowy happy end, którego się nie spodziewałam. Bo życie to nie film i o happy endy dużo trudniej….ale jest.

Niestety szczęśliwe zakończenie nie wygląda na szczęśliwe kiedy teraz patrzę na to, co przechodzimy. Walczymy o powrót do normalnego życia, a to trwa już miesiącami. Chwilami wydaje się, że to tylko przesunięta w czasie agonia. Ale czasem jest dobrze i wiem, że warto było walczyć o to wszystko i przejść tą ciężką i długą drogę. Walczyć zawsze warto – każda walka przecież czegoś uczy.

Czy ten rok mi umknął?

Na blogu wygląda to tak, jakby ten rok mi jakoś umknął mimo, że tak dużo się działo. W pracy rozwinęłam skrzydła, uczę się nieustannie i prę do przodu. Daje mi to wiele radości, a fakt, że mogę kreować w jakim kierunku chcę iść w życiu zawodowym daje mi niesamowitą satysfakcję i chęć do działania. W tym roku postawiłam na rozwój osobisty co było ważnym elementem równoważącym cały chaos, który mnie otaczał.

Mocno skupiłam się też na mojej ukochanej córeczce, która jak każde trzyletnie dziecko potrzebuje wiele uwagi, miłości i czasu. Starałam się wspierać mojego cudownego męża w jego równie intensywnym rozwoju zawodowym. Wiele się zmieniło na lepsze, a ciężka praca przyniosła efekty.

Ten rok to również wiele nieprzespanych nocy spędzonych przy łóżeczku dziecka, wizyt u lekarzy, kombinacji jak wywiązać się ze wszystkich obowiązków i w tym wszystkim nie zatracić siebie. Myślę, że udało nam się to wszystko przejść najlepiej jak można było. Może zabrakło mi czasu na pisanie bloga a mężowi na uprawianie sportu. Może nie byliśmy na tylu spotkaniach z przyjaciółmi, na ilu chcielibyśmy być – ale zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby było dobrze.

Przełomowy rok

Zawsze bujałam w chmurach, dziś też głowę mam wiecznie zajętą wizjami i pomysłami. Ale nogi twardo stąpają po ziemi. Wiem kim jestem, wiem co jest dla mnie najważniejsze. Mam priorytety. Wiem co robię, dokąd zmierzam i wiem, że spełniam się we wszystkim, co uznam za warte zaangażowania. Ten rok pokazał to bardzo dobrze. Dla mnie był przełomowy na wielu płaszczyznach.

Nierozwiązana zagadka 2016 roku

Pozostała mi jednak jedna zagadka, której nie udało mi się rozwiązać – jak wy to robicie? Jak można w tym pędzącym i nieprzewidywalnym świecie prowadzić własny biznes? Ja sobie poradziłam, choć było ciężko. Ale ja nie mam firmy – mam ten komfort, że jak coś się stanie to są ludzie, którzy będą dbać o to, aby firma, w której pracuję prężnie działała. Wiem, że mogę na nich liczyć kiedy moje dziecko zachoruje, albo gdy dzieje się coś tak nieprzewidywalnego jak zaginięcie członka rodziny. Nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś taki jak ja, w 2016 roku byłaby w stanie jeszcze prowadzić swój biznes (np. jednoosobową działalność gospodarczą!). Ja się szybko nie poddaję, walczę do końca, ja zawsze dam radę – ale wiem, że w tym roku z dodatkowym bagażem w postaci własnej firmy nie podołałabym. Naprawdę nie miałam siły na nic więcej niż to, co przeżyłam.

Jak wy to robicie? Jak sobie z tym wszystkim radzicie kiedy świat się nagle wali, choroby przechodzą z dziecka na was i z was na dziecko (i tak w kółko), przyjaciel potrzebuje pomocy, psuje się lodówka, kot szaleje, wszyscy mają pretensje, że poświęcacie im za mało czasu a do tego – codziennie mobilizujecie się do prowadzenia własnej firmy. Bez względu na wszystko. Często bez chorobowego, bez prawdziwego urlopu. Wielki szacun. Jesteście najlepsi.
Obrazek

7 sposobów na zwiększenie konwersji w sklepie intenetowym

Poradnik do pobrania

Firma Trusted Shops przygotowała dla Was poradnik o 7 sposobach na zwiększenie konwersji w sklepie internetowym, które mogą skutkować nawet 10-cio procentowym wzrostem współczynnika konwersji. Zalecenia zostały oparte o badania przeprowadzone przez firmę technologiczną trbo z Monachium z 2014 roku oraz ibi Research na Uniwersytecie w Regensburgu jesienią 2015 roku. Kluczem do rozważań jest optymalizacja procesu zakupu, który powinien być prosty, przejrzysty i możliwie krótki. Jednocześnie musi być bogaty w różnorodne formy płatności oraz dostawy. Każde opuszczenie koszyka powinno być monitorowane i analizowane, aby znaleźć odpowiedź na problemy pojawiające się zwłaszcza na ostatnim etapie procesu – tuż przed finalizacją transakcji.

Ankietowani wskazali wśród głównych przyczyn przerwania składania zamówienia i porzucenia koszyka:

  • zbyt wysokie koszty przesyłki (57%),
  • brak odpowiedniej metody płatności (53%),
  • tańszą ofertę w innym sklepie (33%),
  • zbyt długi czas dostawy (24%),
  • problemy techniczne (20%).
Więcej o tym, jak szybko i łatwo zoptymalizować proces zakupowy w Twoim sklepie internetowym, zmniejszyć wskaźnik porzuceń strony i zwiększyć sprzedaż, dowiesz się z poradnika Trusted Shops dostępnego pod kliknięciu w poniższy baner:

lepsza konwersja w sklepie internetowym - darmowy poradnik

Podziel się swoją opinią na temat tego poradnika!
Obrazek

Zagadka 23: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 2: Zaangażowanie na Facebooku.

Właśnie zaparzyła się aromatyczna kawa. Jej zapach powoli rozchodził się po pokoju, a kubek przyjemnie ogrzewał dłonie. Ania lubiła te chwile o poranku, kiedy mogła spokojnie napić się kawy i powoli rozpocząć pracę. O tej porze telefon milczał, skrzynka mailowa zdawała się jeszcze drzemać. Na około było cicho i można było zaczytać się w ciekawych i inspirujących artykułach, jakie znalazła w Internecie.

Dziś jej uwagę przykuły nagłówki mówiące o social mediach. Jest to temat niezwykle nośny, wszyscy o nim piszą i rozmawiają. Każdy musi być na Facebooku, każda firma musi mieć swój fanpage. A Facebook to dopiero początek… przecież można jeszcze stworzyć konta na Twitterze, Instagramie itd. Mimo tego, że Ania interesowała się tematem social mediów, sporo o nich czytała i z ciekawością podpatrywała działania swojej konkurencji – nie czuła się najpewniej próbując pozyskać nowych fanów czy zaangażować ich do jakichkolwiek działań.

Swoją przygodę z mediami społecznościowymi zaczęła od Facebooka ponieważ prywatnie spędzała na nim dużo czasu i wydawał się jej najbardziej przyjaznym portalem, na jakim mogła spróbować swoich sił. Stworzenie fanpage’a sklepu internetowego było bardzo proste – potem były już tylko schody. Fanpage permanentnie zdawał się być martwy. Każdy post ulatywał w przestrzeń, a Ania czekała na jakikolwiek odzew. Czekała i czekała…i nic. Im dłużej czekała tym więcej czasu zajmowało jej wymyślenie nowego posta. Potem poprawiała go jeszcze kilkukrotnie, żeby na końcu i tak go nie opublikować, bo po tych wszystkich zabiegach wydawał się jej mało interesujący. Nie miała już pomysłów co zrobić, by wreszcie ktoś zareagował na jej starania. Wiedziała za to, że na Facebooku drzemał duży potencjał, którego nie potrafi dobrze wykorzystać.

Wypiła ostatni łyk kawy. Po kilku chwilach dzień nabrał rozpędu. Lista zadań do wykonania szybko się zapełniła, a w głowie kotłowało się coraz to więcej myśli. Telefon rozdzwonił się, skrzynka mailowa zaczęła pękać w szwach od nieprzeczytanych wiadomości. Kolejny dzień w pracy można było uznać za rozpoczęty.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Jeśli, podobnie jak Ania, borykasz się z problemem zaangażowania na Facebooku – zapraszam Cię do przeczytania wskazówek przygotowanych przez ekspertów z branży. Myślę, że po lekturze w Twojej głowie pojawią się nowe pomysły, a po ich wdrożeniu poczujesz, że był to kolejny, ważny, biznesowy krok w przód!

facebook - przygotowanie do e-biznesowej rozgrzewki

Część 2: Fanpage sklepu internetowego – 15 sposobów na zaangażowanie fanów.

To już 2 artykuł z cyklu “porannych rozgrzewek biznesowych”. Są one pisane z myślą o właścicielach sklepów internetowych, którzy chcą pracować nad rozwojem swojego e-biznesu, a nie tylko zajmować się realizowaniem bieżących zamówień. Artykuły zawierają wskazówki i zadania, które pomogą osiągnąć ten cel.
Zobacz 1 część cyklu – Persony.
W przypadku fanpage’a prowadzonego dla marki czy społeczności, podstawowym zadaniem jest zwiększenie zaangażowania, które przerodzi się w zbudowanie lojalnej społeczności i zwiększenie świadomości marki. W przypadku działań dla sklepu internetowego trzeba pójść krok dalej i pamiętać o tym, że podstawowym celem obecności na Facebooku jest po prostu sprzedaż.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#1 Poznaj swoich odbiorców

Jeśli udało Ci się “wejść w buty” swoich klientów, czytelników, fanów (wykonałeś/aś zadania z 1 części cyklu Porannej rozgrzewki biznesowej) – to masz już większe pojęcie o tym jakie treści mogą ich zainteresować oraz co może im się spodobać. W mediach społecznościowych kluczem do sukcesu są właśnie ludzie – jeśli dobrze ich znasz, przyjrzałeś się im, spojrzałeś z ich perspektywy na świat – masz duże szanse na to, że usłyszą Twój głos, będą na niego odpowiadać i stworzą zaangażowaną społeczność Twojej marki.

Jeśli jeszcze nie próbowałeś/aś wejść w buty swoich klientów – spróbuj! Tu przeczytasz o tym po co i jak stworzyć Persony.

Zaangażowanie można uzyskać oferując treści interesujące dla naszych odbiorców – niekoniecznie to zawsze są materiały, które marka chce przekazać. Dodatkowo zawsze warto zadawać pytania czy dawać przestrzeń do dyskusji. Zaangażowanie nie generuje się, jeśli to marka po prostu informuje fanów o czymś. Właściciele sklepu powinni porozmawiać ze swoimi klientami co dla nich byłoby ciekawe, żeby chcieli obserwować i o tym rozmawiać. Może edukacja dookoła produktów? Może ciekawostki? Doświadczenie z użytkowania? Testy konsumenckie? Najważniejsze jest podejście klientocentryczne, czyli takie, gdzie to klient jest dla nas ważny i patrzymy na swoją firmę z jego perspektywy.​

Monika Czaplicka, czaplicka.eu
Przede wszystkim należy zacząć od uniwersalnej zasady skoncentrowania się na perspektywie naszego odbiorcy. Po pierwsze zadajmy sobie pytanie: “Po co odbiorca przychodzi na stronę internetową naszego sklepu internetowego?”
Odpowiedź brzmi: Ponieważ jest mniej lub bardziej zainteresowany zakupem produktów, które znajdują się w ofercie.
A po co miałby chcieć być fanem naszego fanpage’a na Facebooku?
Powodów może być kilka:

  • chce być na bieżąco z nowymi produktami
  • chce być na bieżąco z nowymi promocjami i ofertami specjalnymi,
  • interesują go informacje i aktualności z branży,
  • interesują go korzyści z używania oferowanych produktów i potencjalne sposoby ich wykorzystania,
  • fanpage oferuje praktyczne porady i ciekawostki,
  • fanpage publikuje czasem coś zabawnego, kontrowersyjnego, intrygującego, coś, czym warto się podzielić z innymi.
  • Teraz pozostaje ułożyć plan publikacji nowych postów na fanpage z uwzględnieniem powyższych motywacji odbiorców. Warto mieszać tematy i zachować ich rozsądne proporcje, aby zwiększać szansę na to, że “każdy znajdzie coś dla siebie”.

    Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl
Sklep internetowy sklepowi internetowemu nierówny. Przede wszystkim należy zacząć od tego, jakie cele stoją za wywołaniem zaangażowania na Facebooku. Czyli na czym nam zależy: czy na budowaniu świadomości istnienia marki (przez polubienia, udostępnienia), czy może jednak na przekierowaniu ruchu z fanpage’a na stronę. Nie mniej ważne, co powinno zostać przeprowadzone na samym początku, to poznanie swojej grupy docelowej. Ale nie tylko z uwagi na demografię i wiek, ale także z uwagi na zainteresowania i zachowania (np. polubione strony).

W tym zakresie bardzo dobrze sprawdza się narzędzie Audience Insights (moduł ,,statystyki grupy odbiorców” w Menedżerze Reklam). Co ciekawe, pozwala ono także sprawdzić, jaką formą zaangażowania charakteryzują się nasi potencjalni odbiorcy: jak często komentują, dzielą się wpisami czy też jak często klikają w reklamy na Facebooku. Ten element idealnie może przydać się do porównywania założeń celów do ich faktycznej realizacji.

Generalnie, nie ma takiego czegoś, jak uniwersalne rozwiązania w zakresie zaangażowania na Facebooku dla właścicieli e-sklepów. Oczywiście należy mówić o tym, że istotne są takie kwestie, jak: godziny publikacji wpisów, cykle tematyczne postów czy też ich różnorodność (zdjęcia, galerie, wideo, wpisy z linkiem zewnętrznym), a także posiadanie budżetu na działania płatne (reklama). Ogólnie spisany plan – strategię. Jednakże zanim się do tego dojdzie, należy skrupulatnie poznać, z kim chcemy budować te dwustronne relacje.

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#2 Dbaj o wizerunek

Każda marka go ma, nie każda wie jak pokazać go na swoim profilu. A to błąd. Daj pokochać się swoim fanom! Od oprawy graficznej (dobre cover photo i avatar, uzupełnienie informacji o stronie, spójna grafika do postów) po treści (angażujące, ciekawe, pozycjonujące Twoją markę). Nie bój się mówić o swoich mocnych stronach i osiągnięciach, podkreślaj swoje zalety, ale nie bój się wad i krytyki. (Patrz: obsługa klienta). Obecność w mediach społecznościowych to najlepszy sposób na zbudowanie i utrzymanie pozytywnego wizerunku firmy.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

#3 Co już się sprawdziło? – inspiruj się najlepszymi

Obserwuj swoją konkurencję oraz znajdź benchmarki w swojej branży (czyli tych, którzy budują zaangażowane społeczności skupione wokół ich marek). Zwróć szczególną uwagę na to, jakie treści publikują, oraz które z nich skutkują największym zaangażowaniem. Ucz się od tych, którzy już znaleźli najlepszy sposób na dotarcie do grupy odbiorców podobnej do Twojej.

Warto korzystać również z raportów udostępnianych przez firmę Sotrender. Prezentują one istotne dane w odniesieniu do poszczegóknych branż, zawsze można się zainspirować i dowiedzieć kto najlepiej sobie radzi na Facebooku.

#4 Bądź na bieżąco

Facebook ciągle się zmienia. Wymaga on od nas ciągłej adaptacji do swoich reguł. Ostatnie zmiany w zakresie wideo są tego dobrym przykładem. Ale reguły nie ustanawia tylko Facebook, ale również jego użytkownicy. Dla przykładu: 50% użytkowników korzysta z Facebooka z uwagi na komunikator Messenger. Jeszcze większy odsetek (aż 75%) korzysta z grup tematycznych (facebookowy odpowiednik for internetowych).

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#5 Pokaż Fanom co sprzedajesz!

Fani nie mogą domyślać się, co sprzedaje Twoja firma. Ważne aby pokazywać swoje produkty i przede wszystkim swoje produkty! Śmieszne obrazki z Internetu albo zdjęcia z Pinteresta co prawda zbiorą dużo lajków, być może wpłyną na przyrost zaangażowania, ale nie wpłyną na przywiązanie do brandu i sprzedaż. Pokaż nowości ze swojego sklepu, sesje zdjęciowe, aktualne promocje i swoją firmę od kuchni. W atrakcyjny i dopracowany sposób, wykorzystując różne typy postów: graficzne, albumy, video, linki z grafiką czy kolaże. Nie zapominaj o spójnym brandingu, jeżeli posiadasz księgę znaku stosuj się do niej! Dbaj o kolory, zawsze dodawaj swoje logo i nie stosuj więcej niż jednej, góra dwóch czcionek. Dasz się zapamiętać, zbudujesz skojarzenia z marką i wzbudzisz zainteresowanie swoich odbiorców. Nie zapominaj o zachęcie do dyskusji, stosuj wezwania do działania.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

posty produktowe na facebooku
Pokazuj produkty w kontekście – nie wrzucaj samych packshotów, ale zdjęcia, które pokazują produkty w ciekawy sposób, np. w taki jak powinny być używane. Nie zawsze muszą to być profesjonalne sesje zdjęciowe. Przy niskim budżecie do przygotowania i obróbki zdjęć możesz wykorzystać darmowe programy, które są bardzo proste w użyciu. Pamiętaj też, żeby nie odbiegać za bardzo z treścią od profilu działalności, np. jeśli publikujesz cytaty, wykorzystaj takie, które można odnieść do profilu sklepu.

Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

przykład zastosowania produktu w poście na facebooku

#6 Pisz krótko i treściwie

Krótkie posty (do 80 znaków) cieszą się większym zaangażowaniem niż dłuższe wiadomości. Użytkownicy codziennie zalewani są ogromną ilością informacji – im zwięźlej sformułujesz komunikat, tym większa szansa, że uda im się go przeczytać.

#7 Testuj

Warto przetestować np. różne rodzaje linków, jakie zamieszczasz w postach. Ich postać może przełożyć się na większe lub mniejsze zaangażowanie. Są różne teorie na temat tego, które rozwiązanie jest lepsze – skracanie linków czy używanie pełnego adresu URL.

Skracanie linków niekoniecznie wychodzi na dobre. Biorąc pod uwagę fakt, że użytkownicy lubią wiedzieć, gdzie się ich kieruje. Warto przemyśleć użycie pełnego adresu URL niż zastępować je skróconymi linkami (np. korzystając z bittly, tiny URL itp.). Taki pełny adres często przekłada się na większe zaangażowanie w social media. Nie zawsze jednak dodawanie pełnego adresu URL się sprawdza. Przykładowo linki do konkretnych produktów w sklepie internetowym mogą być zbyt długie, a ich struktura może nie być na tyle przyjazna dla użytkownika, żeby warto było ją eksponować. Spróbuj przetestować, które z tych rozwiązań najlepiej sprawdza się w przypadku Twojego fanpage’a.

#8 Publikuj rano, w czwartki i piątki

Wiele źródeł podaje, że fani bardziej angażują się, jeżeli dotrzemy do nich z naszymi postami w godzinach porannych. Może to wynikać z tego, że wiele osób zaczyna dzień od kawy i prasówki (do której zalicza kanały społecznościowe). Może to być również spowodowane faktem, że rano jest mniej opublikowanych postów i tym samym większe prawdopodobieństwo, że nasz nie zniknie w gąszczu pozostałych.

Sotrender z kolei wskazuje w swoich analizach, że wielu użytkowników jest aktywnych około godziny 16.00/17.00 czyli zaraz po pracy, kiedy mają okazję przeglądać Facebooka np. podróżując komunikacją miejską. Ponadto, najlepiej publikować posty w czwartki i piątki, bo wtedy właśnie rośnie zaangażowanie fanów. Możliwe, że wraz ze zbliżającym się weekendem są oni bardziej skłonni zaglądać na Facebooka.

Trzeba jednak pamiętać, że każda społeczność jest unikalna więc warto w pierwszej kolejności sugerować się tymi danymi, które dotyczą bezpośrednio Twojego fanpage’a. Należy też uwzględnić, że tendencje jakie można zaobserwować nie są stałe – zmieniają się w czasie i trzeba mieć rękę na pulsie. To co sprawdzało się dotychczas niekoniecznie sprawdzi się w przyszłości. Facebook udostępnia możliwość podejrzenia kiedy Twoi fani są najbardziej aktywni na tym portalu. Skorzystaj z tego! Na podstawie tych danych określ kiedy warto publikować swoje treści.

#9 Dbaj o oprawę graficzną

Obraz mówi więcej niż 1000 słów – wszyscy powtarzają to jak mantrę. Warto dodawać zdjęcia, grafiki, kolaże, rysunki do publikowanych treści. Przykuwają one uwagę, dobrze oddają to, co chcemy przekazać czytelnikom, są szybko “pochłaniane” przez fanów i ich użycie niejednokrotnie przekłada się na większe zaangażowanie związane z publikowanym postem.

#10 Zachęcaj do aktywności

Możesz zadawać pytania, które są jasnym komunikatem dla fanów, że czekasz na ich reakcję. Największą skuteczność mają pytania, na które można krótko i szybko odpowiedzieć (wg HubSpot). Trzeba oczywiście wiedzieć o  co pytać. Musisz uważać, aby pytanie nie okazało się zupełnie niedopasowane do branży w której działasz, czy marki, którą reprezentujesz. Pytania “co robicie w weekend?” nie zawsze są dobrym sposobem na uzyskanie zaangażowania. Możesz również bezpośrednio w treści posta poprosić o jego polubienie czy udostępnienie. Ważne, by robić to z rozwagą, nie za często i niezbyt natarczywie, aby nie zostać w oczach fanów spamerem.

Jeśli zaś chodzi o samą “konstrukcję” wpisów na fanpage to warto stosować tu podstawowe zasady psychologii społecznej:

  • kończenie wpisu pytaniem otwartym do odbiorców np. “Jakiego produktu brakuje Wam w naszym sklepie internetowym?”
  • docenianie aktywności fanów np. odpisywanie na każdy komentarz lub nagradzanie najaktywniejszych fanów specjalnymi rabatami lub gadżetami firmowymi
  • prezentowanie tematów, które automatycznie pobudzają emocje odbiorców np. poprzez kontrowersje, szok, wzruszenie, empatię
  • publikację materiałów wirusowych, takich, które już odniosły sukces w internecie i wiadomo, że będą “chwytliwe”

Powyższe techniki powinny być jednak stosowane rozsądnie, a podstawowym kryterium wyboru do publikacji powinna być cały czas pozytywna odpowiedź na pytanie:
“Czy ten materiał będzie ciekawy/przydatny/interesujący/zabawny dla naszych fanów?”

Michał Andrzejewski, marketingowa-moc.pl

#11 Dodawaj emotikony

Emotikony mogą mieć duży wpływ na zaangażowanie Twoich fanów. Posty z ich wykorzystaniem uzyskują więcej komentarzy i udostępnień. Tu znajdziesz bogate źródło emotikonek do postów.
Emotikony są nieodłącznym elementem budowania relacji w Internecie. Posługują się nimi wszyscy – niektórzy nawet w nadmiarze. Naukowcy potwierdzili, że kiedy widzimy konkretną “buźkę”, aktywowane są dokładnie te same części mózgu, gdy patrzymy na prawdziwą ludzką twarz. Stosowanie emotikon wpływa więc na zaangażowanie i odbiór treści. Jest to też sposób na wyróżnienie wiadomości z potoku innych informacji na Facebooku. Z perspektywy marki przede wszystkim trzeba wiedzieć, co oznaczają poszczególne emotikony, żeby stosować je prawidłowo i nie zaliczyć wpadki.

Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#12 Postaw na obsługę klienta

Dlaczego obsługa Klienta jest niezwykle ważna na Facebooku? Bo 1 niezadowolony klient w social media może wywołać lawinę negatywnych komentarzy! A większość osób znajdujących Twój fanpage szuka go po to, by dać upust swojej frustracji lub prosić o pomoc czy też zgłosić reklamację. W takich sytuacjach należy pamiętać o tym, że Klient jest najważniejszy. Nie warto lekceważyć pytań i opinii, warto natomiast wchodzić w interakcję i być zawsze do dyspozycji swoich fanów. Odpowiadaj na wiadomości prywatne, dyskutuj, moderuj swoją społeczność i angażuj wartościowym Klientem. Facebook to świetne miejsce do bezpośredniego kontaktu z Klientami. Wykorzystaj to! Wyciągaj wnioski z sugestii i uwag. Nie lekceważ i nie okłamuj swoich fanów – to zawsze obróci się przeciwko Tobie.

Warto wspomagać się narzędziami do monitorowania sieci , do wyboru masz kilka: Monitori, Sentione, Brand24 czy Newspoint – każde z tych narzędzi możesz przetestować za darmo podczas okresu próbnego.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

monitoring i analiza na facebooku
Wyróżnikiem fanpage’a e-sklepu może być np. mocne postawienie na obsługę klienta. W innym przypadku – skupienie się na upowszechnianiu pewnych wartości, które są wspólne dla grup odbiorców stanowiących tzw. target. Świetnym tego przykładem jest fanpage sklepu internetowego Surge Polonia (https://www.facebook.com/surgepolonia). Trzeba po prostu znaleźć pomysł na siebie nie zapominając, że w tym wszystkim chodzi o dostarczenie określonej wartości dodanej.

Marcin Niewęgłowski, Socjomania

#13 Wykorzystaj to, co mówią o Tobie inni

Wykorzystaj user generated content. Warto monitorować wzmianki o sklepie nie tylko po to, żeby wyłapywać ewentualne kryzysy, ale też po to, żeby znaleźć treści, które w sposób naturalny tworzą klienci, np. chwaląc się zakupionymi produktami na swoich profilach. Po pierwsze, pozwoli Ci to dołączyć do dyskusji. Po drugie, będzie to dla Ciebie źródło inspiracji do tworzenia nowych treści. Pamiętaj, że jeśli chciałbyś wykorzystać zdjęcia zrobione przez Twoich fanów musisz ich zapytać o zgodę. Żeby zdobyć dobry content stworzony przez klientów możesz też przygotować konkurs, gdzie zadaniem będzie, np. wykonanie zdjęć z konkretnym produktem w ciekawej aranżacji.

Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl

#14 Pokaż kulisy pracy w Twojej firmie!

Dobrym pomysłem na zwiększenie zaangażowania fanów jest publikowanie zdjęć, na których można podpatrzeć działalność sklepu zza kulis. Zaprezentuj osoby, które pracują w firmie lub proces pakowania paczek. W taki sposób pokażesz “ludzką twarz” swojego biznesu i wzbudzisz sympatię fanów. Inspirujące przykłady możesz podpatrzeć na fanpage’ach małych sklepów i manufaktur, np. Ministerstwo Dobrego Mydła.

Paulina Kamińska, Freelancer. www.paulinakaminska.pl
post z życia firmy

#15 Prowadź kampanię reklamową

Facebook już od dawna nie jest darmowym narzędziem. Nowe algorytmy Facebooka (Edgerank) sprawiają, że Twoje posty docierają do bardzo małej liczby osób, dlatego ich promocja jest niezbędna. To ważniejsze, niż sama promocja profilu. Nie chcesz przecież mieć po prostu fanów, chcesz mieć fanów, którzy widzą Twoje posty i wchodzą w nimi interakcje, a następnie stają się Twoimi Klientami.

Anna Ledwoń, Creative Director, Click Community

Podsumowując

Zapisz wszystko, co teraz przychodzi Ci do głowy. To nowe inspiracje i pomysły na Twój fanpage! Postaraj się je wdrożyć i pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!

Jeśli masz jakiś problem, zagadkę związaną z e-biznesem, kliknij w baner poniżej i opisz mi swój problem! Na łamach bloga postaram się odpowiedzieć na najciekawsze pytania.

masz dla mnie zagadkę?

Obrazek

Zagadka czytelnika: Rezygnacja z subskrybcji newslettera – aspekty prawne.

Co jakiś czas kierujecie do mnie swoje zagadki, które staram się rozwikłać. Dziś odpowiem na jedną z nich – zagadka dotyczy obowiązku zamieszczania opcji do rezygnacji z subskrybcji w newsletterach. Czytelniczka jest ciekawa czy prawo, które reguluje tę kwestię w Polsce w podobny sposób odnosi się do niej za granicą (np. w krajach UE). Poprosiłam o wypowiedź w tej sprawie firmę Trusted Shops:
Postanowienia przeciwdziałające wysyłaniu niezamówionych wiadomości (spamu) na szczeblu unijnym opisuje Dyrektywa 2002/58/WE parlamentu europejskiego i rady dotycząca przetwarzania danych osobowych i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej (dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej).

Zgodnie z art. 13 ust. 1 powyższej dyrektywy, dozwolone jest stosowanie e-mail marketingu jedynie wobec abonentów, którzy uprzednio wyrazili na to zgodę. W kontekście ust. 2 tego artykułu, abonenci muszą zostać również „jasno i wyraźnie” poinformowani o możliwości sprzeciwienia się (w sposób wolny od opłat i prosty) wykorzystywaniu elektronicznych danych kontaktowych. Informacji tej należy udzielić zarówno w chwili zbierania danych elektronicznych (moment zapisywania się do newslettera/ biuletynu), jak również przy każdym otrzymaniu wiadomości w przypadku abonentów, którzy początkowo nie sprzeciwili się wykorzystaniu swoich danych osobowych do wysyłki newslettera. Szczegółowe przepisy dotyczące przestrzegania opisanej zasady, mogą się nieco różnić w poszczególnych krajach członkowskich.

Odpowiednie zapisy znajdują się również w polskich regulacjach prawnych, tj. w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, ustawie o prawie telekomunikacyjnym oraz ustawie o ochronie danych osobowych. Przykładowo zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę. Ponadto zgodnie z art. 32 tejże ustawy, każdej osobie przysługuje prawo do kontroli przetwarzania danych, które jej dotyczą, a zwłaszcza prawo do m.in. żądania czasowego lub stałego wstrzymania przetwarzania danych lub ich usunięcia. Także art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, regulujący kwestie związane z informacjami handlowymi (reklamami) nakazuje wyrażenie zgody przez odbiorcę na otrzymywanie takich informacji. Zgoda ta może zostać odwołana w dowolnym momencie (art. 4 ust. 1 pkt. 2 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną).

Aby spełnić wymogi prawne w zakresie umożliwienia odwołania zgody na otrzymywanie newslettera, sklepy internetowe, które wysyłają newsletter, powinny umieścić w nim odpowiedni link umożliwiający rezygnację z dalszej subskrypcji.

Marcin Jędrzejak, Ekspert ds. Prawa w Trusted Shops.
Obowiązek umieszczenia opcji wypisania się z newslettera wynika nie tylko z zapisów prawa, ale również z dobrych praktyk e-mail marketingu. W tym temacie wypowiedziała się również firma FreshMail:
Zgodnie z naszą Polityką Antyspamową link rezygnacji jest nieodzowną częścią każdej wiadomości wysyłanej za pośrednictwem systemu FreshMail. Odbiorca musi mieć zagwarantowaną możliwość szybkiego wypisania się z listy mailingowej. Jest to bardzo dobra praktyka e-mail marketingowa (więcej informacji na temat dobrych praktyk można znaleźć tutaj), chroniąca przez zgłoszeniami SPAMU czy permanentną utratą kontaktu z Klientem. Przede wszystkim jest to jednak wymóg prawny, który reguluje ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Aleksandra Rodzajewska, Account Manager, FreshMail
Obrazek

Zagadka 22: Jak rozruszać swój e-biznes czyli poranna rozgrzewka biznesowa. Część 1: Persony.


Tym postem rozpoczynam serię artykułów, które mają na celu pomóc Ci walczyć z monotonią i dodać skrzydeł. Mają dać Ci poczucie, że robisz “coś ponad” dla swojego e-biznesu. Ale najpierw… opowiem Ci historię pewnej kobiety. Jak to się stanie, że właśnie ona pomoże rozruszać Twój e-biznes? Wszystko zaraz się wyjaśni.

Ania i jej e-biznes

Przestawiam Ci Annę. Anna prowadzi sklep internetowy z rękodziełem. Podobnie jak Ty jest przedsiębiorcą i jest dumna z tego co robi. Jasne – nie jest łatwo. Są chwile kiedy ma ochotę zostawić wszystko co dotąd osiągnęła i zamienić się w zwykłego pracownika, który jest w firmie od 8 do 16 a potem – może mieć wszystko w nosie. Mimo tych chwilowych załamań Ania nie robi tego. Nadal wierzy, że jej biznes to coś więcej niż praca. To jej pasja – nie odda tego za żadne skarby. To też niezależność. Wolność. W głębi duszy wie, że nie zamieniłaby tego na etat.

Ania, która z natury jest osobą ambitną, chciałaby robić wszystko w swoim życiu dobrze i mieć na wszystko czas. Prowadzić firmę i rozwijać się, dbać o swoją rodzinę, spędzać czas z przyjaciółmi, mieć czas na bieganie, na zabawę z kotem. W domu chciałaby mieć zawsze nienagannie czysto. Wszystko wyprane, wyprasowane, poukładane. Żadnego kurzu – zwłaszcza na książkach! Przecież lada moment ma przeczytać tę stertę, która leży koło łóżka, a osadzający się na nich kurz tylko jej przypomina, że ten moment trwa już ponad 3 miesiące.

Sklep z rękodziełem prowadzi od ponad roku. Z jednej strony jest dumna z tego, że najgorszy okres ma już za sobą. Słyszała, że większość sklepów internetowych przestaje istnieć po roku działalności. Czuje, że już jest “ogarnięta” z tematem posiadania własnej firmy. Wie już jakie są plusy i minusy tej sytuacji. Z drugiej strony ma poczucie, że pracuje dużo (mąż mówi, że za dużo). Na pewno pracuje więcej niż jej wszystkie koleżanki (może nawet razem wzięte?). Z kolei one mogą sobie pozwolić na wakacje na Wyspach Kanaryjskich, a ona – cóż… może jeszcze nie w tym roku. Zresztą… kto by się zajął realizacją zamówień jak jej nie będzie?!

Ania lubi pracować, nie przeszkadza jej to, że poświęca dużo czasu na pracę. Problem leży gdzie indziej. Od jakiegoś czasu czuje, że wykonuje tylko bieżące zadania. Zamieniła się z bizneswomen w “realizatorkę zamówień”. Brakuje jej tego entuzjazmu z jakim wybierała swoją platformę sklepową – kiedy mimo, że wszystko było nowe i trudne, to dawało wiele radości i satysfakcji. Nigdy nie zapomni dnia kiedy sklep ruszył i każdy po wpisaniu adresu w przeglądarce mógł zobaczyć jej hand made! Mógł je również kupić! To było coś niesamowitego.

Teraz jej e-biznes jakoś sobie hula. Ania na pewno chciałaby, aby jej sklep mógł w przyszłości konkurować z dużymi portalami w branży – DaWandą czy Etsy, Jasne – to marzenie na miarę osiedlenia się na Marsie ale…czy na pewno niewykonalne? W każdym razie dobrze by było, by jej marka była coraz lepiej rozpoznawalna, a co miesiąc przybywało jej klientów. Przecież nie od razu Kraków zbudowano…No pytanie tylko jak? Jak rozwinąć swój e-biznes, wznieść go na nowy poziom, jak przełamać monotonię wykonywania codziennej “bieżączki”. Potrzebna jest strategia, a potem plan jej realizacji. Ania o tym wiedziała. Tylko jak to zrobić i jak znaleźć na to czas?

No i tu pojawiają się Zagadki e-biznesu

Nie wiem, czy czujesz się podobnie jak Ania. Może ten opis nie do końca odzwierciedla Twoją sytuację, ale…. może coś w tym jest? Masz podobny problem? Jeśli tak to cieszę się, że właśnie czytasz mój blog. Mam nadzieję, że będzie pomocny przy przełamywaniu monotonii samotnego walczenia o swój e-biznes na oceanie Internetu, gdzie miliony sklepów konkurują własnie z Tobą.

Podejmij ze mną wyzwanie e-biznesowe

Będę publikowała artykuły, które pomogą Ci wykonywać ćwiczenia praktyczne/zadania związane z prowadzeniem i rozwojem sklepu internetowego. Każdy będzie opisywał ile czasu potrzebujesz na wykonanie zadania, co osiągniesz po jego wykonaniu, co potrzebujesz aby je wykonać.

Część 1: Persony w Twoim e-biznesie

persony

Kim są persony?

Persony to Twoi klienci – najprościej mówiąc. Na pewno pamiętasz z marketingu, że zaleca się prowadzić segmentacje klientów. W sytuacji idealnej najlepiej podchodzić do każdego zupełnie indywidualnie, aby osiągnąć najlepsze wyniki ale…. na początek zróbmy coś prostszego. Spróbujmy podzielić Twoich klientów na różne grupy, a dla każdej z tych grup stworzymy tzw. Personę czyli wymyśloną postać, która będzie reprezentowała Twojego klienta.

Po co tworzyć Persony?

To bardzo proste – chodzi o to, aby wczuć się w swojego klienta, bo tylko wtedy możesz najlepiej zaspokoić jego potrzeby i sprawić, aby chciał coś u Ciebie kupić, a po dokonanym zakupie był zadowolony i polecił Cię swoim znajomym. Mimo, że o tworzeniu person dużo się mówi, mam wrażenie, że wiele firm nie wdraża tej idei. Niby mamy świat biznesu skupiony na kliencie. Od wielu lat słyszymy, że “klient nasz Pan”. Jak to się jednak przekłada na nasze działania biznesowe? Czy kiedykolwiek naprawdę zastanawialiśmy się, dla kogo codziennie wykonujemy nasza pracę? Kim jest osoba, która właśnie złożyła zamówienie w naszym sklepie? Kim jest, jak żyje, co lubi a czego nie znosi?

Własnie po to tworzymy Persony. Po pierwsze – musimy zastanowić się nad podanymi wcześniej pytaniami. Po drugie – tworzymy uosobienie naszego idealnego klienta, który otrzyma imię, nazwisko, wizerunek (zdjęcie) oraz opis jego osoby i stylu życia. Po trzecie – wieszamy opis persony w widocznym miejscu w firmie, tak aby w przypadku wszelkich decyzji biznesowych jakie podejmujemy mieć szansę skonfrontować je z naszymi wzorcowymi klientami. Bo jeśli mamy Personę taką jak Ania to wiemy, że chcąc jej sprzedać super żelazko musimy jej pokazać ile czasu zaoszczędzi używając go, a nie będziemy skupiać się na tym, ile oszczędzi na prądzie. Jest to dosyć uproszczony przykład, ale mam nadzieję, że złapiesz ideę.

W biznesie możesz się spotkać z różnym podejściem do zagadnienia Persony. Dla części osób nie jest to narzędzie oparte o dane rzeczywiste, często jest tylko subiektywnym odczuciem na temat naszych klientów. Osobiście uważam, że każda próba postawienia się na miejscu klienta jest potrzebna i może przynieść pozytywne skutki. Przecież jesteśmy ludźmi, znamy się na ludziach. Znamy naszych klientów. Nawet, jeśli nasza Persona będzie w dużej mierze efektem wyobraźni, to myślę, że będzie miała wystarczająco dużo prawdziwych, ludzkich cech, aby stać się użytecznym narzędziem biznesowym. Ponadto proponuję, aby wykorzystać autentyczne dane o klientach zgromadzone np. w Google Analytics lub na Facebooku jako punkt wyjścia do rozważań. Dzięki temu Persony nabiorą bardziej rzeczywistego charakteru.

Tworzenie Person to zabawa

Naprawdę! Poczuj się jak dziecko, rusz wyobraźnię i stwórz swoje persony. Im bardziej szczegółowo opiszesz swój idealny profil klienta, tym lepiej. Kim jest? Ile ma lat? Gdzie mieszka? Te informacje możesz w dużej mierze oprzeć o autentyczne dane. Zaangażuj do zabawy więcej osób: współpracowników, znajomych którzy robią u Ciebie czasem zakupy. Co dwie głowy to nie jedna! Zadanie wykonasz szybciej, sesja będzie kreatywna i może przynieść lepsze rezultaty.

Krok 1 – Profil persony oparty o Google Analytics

Wiek i płeć

Raport, z którego uzyskasz informacje o tym jak wygląda rozkład na grupy wiekowe oraz strukturę płci użytkowników Twojej witryny firmowej czy sklepu internetowego wyświetlisz po zalogowaniu się do konta Analytics.

Pamiętaj, że dane pokazywane w raportach będą odnosiły się do wybranego zakresu czasowego. Upewnij się, że jest on odpowiednio określony zanim zaczniesz je generować. Zakres dat ustawia się w prawym górnym rogu ekranu.

zakres dat w google analytics
W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim opcję Dane demograficzne.
wiek i płeć użytkowników w google analytics


Klikając w opcję “Ogółem”, po prawej stronie ekranu pojawią się wykresy mówiące o strukturze wiekowej i procentowym udziale poszczególnych płci wszystkich użytkowników.
statystyki analytics

Raporty danych demograficznych i zainteresowań są dostępne tylko wtedy, kiedy samodzielnie włączysz tę funkcję na koncie Analytics. Zrobisz to wybierając w menu po lewej stronie moduł Dane demograficzne i klikniesz w przycisk Włącz.
włączenie zbierania danych demograficznych w Analytics
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zobaczysz poniższy komunikat:
uruchomione raporty demograficzne w analytics

Lokalizacja

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Odbiorcy, a w nim znajduje się opcja Dane geograficzne.

Klikając w opcję “Lokalizacja”, po prawej stronie ekranu pojawią się mapy, na których zaznaczone są obszary, z których łączą się z Internetem Twoi użytkownicy strony lub sklepu. Domyślnie pokazany jest podział na kraje, ale można uzyskać również bardziej szczegółowe informacje np. na poziomie Miejscowości. Kierując się do czytelników znających język polski dlatego tworząc persony przyglądałam się z jakich miast pochodzą moi czytelnicy.
lokalizacja użytkowników w google analytics
Jeśli Twój sklep lub strona posiadają wiele wersji językowych to polecam również analizę raportów na poziomie kraju pochodzenia użytkownika oraz raporty ukryte pod opcją Język.

Przeglądarka

Ważną informacją dla Ciebie będzie to, z jakich przeglądarek korzystają użytkownicy sklepu. Ta wiedza będzie przydatna np. przy testach sklepu internetowego. Wiadomym jest, że trzeba testować sklep na możliwie wszystkich przeglądarkach. Wiemy również, że możesz nie mieć czasu, aby je wykonywać w takim szerokim zakresie. Możliwe, że nie masz komu tego zlecić do wykonania. W tej sytuacji priorytetowo przetestuj sklep na przeglądarkach, z których faktycznie korzysta najwięcej użytkowników Twojego sklepu. Resztę przeglądarek przetestujesz w “mitycznej wolnej chwili”.

W menu po lewej stronie ekranu znajdziesz moduł Technologia, a w jest opcja Przeglądarka i system. Wybierając ją dotrzesz do ciekawych informacji na temat tego, jakie systemy operacyjne mają zainstalowane Twoi użytkownicy, na jakich przeglądarkach oglądają sklep, na jakich rozdzielczościach ekranów itd.
technologia, przeglądarka i system w google analytics

Urządzenie

Powoli zagłębiamy się w naszych analizach i zastanawiamy się nad zachowaniami użytkowników. W jaki sposób korzystają z  nternetu? Czy preferuje pracę na laptopie czy może korzystają ze smartfonów? Te dane również możesz uzyskać z Google Analytics.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Zainteresowania

Wypływamy na szerokie wody! Zastanawiamy się czym nasi użytkownicy zajmują się zawodowo? Jakie są ich nawyki i rytuały? Czy Twój klient dojeżdża do pracy autem czy autobusem? A może rowerem? Często pracuje po godzinach czy o 16.00 już zbiera się kurz na jego laptopie? Je na mieście? Je mięso? Oglądają filmy w kinie czy w domu? Ma jeszcze telewizor, czy już z niego nie korzysta? Czym się interesuje? Woli psa czy kota? Staramy się opisać ich maksymalnie szczegółowo. Tu przydatne będzie Google Analytics, Facebook (lub inne portale społecznościowe) i nasza intuicja oraz wiedza o klientach.

technologia, przeglądarka i system w google analytics

Wykorzystanie danych przy tworzeniu Person

Na podstawie tych danych stworzyłam Anię, którą poznałeś wcześniej. Ma 30 lat. W związku z tym, że w grupie czytelników mam prawie tyle samo mężczyzn co kobiet, wybrałam tę płeć, którą łatwiej mi zrozumieć :). Mieszka w Warszawie, bo własnie tam skupia się największa grupa moich czytelników. Ania przegląda internet głównie za pomocą przeglądarki Chrome (co pozwoli zapamiętać mi, że każdą zmianę na blogu muszę na pewno przetestować pod tą przeglądarką, gdyż jest ona najbardziej popularna wśród moich czytelników). Ania wprawdzie najczęściej odwiedza mojego bloga z komputera stacjonarnego sprawdzając czy pojawiło się coś nowego, ale najchętniej czyta moje posty na komórce wykorzystując wolne chwile, kiedy czeka w kolejce u lekarza czy w urzędzie. Korzysta z iPhona.

Zwieńczenie Twojej pracy

Dobrze by było, aby podsumować wszystkie rozważania oraz przedstawić zebrane dane w arkuszach opisujących Twoje Persony. Możesz to zrobić po swojemu, kreatywnie, tak jak chcesz. Możesz też skorzystać np. z arkusza jaki przygotowała firma UXbite:

przykładowy szablon persony źródło: uxbite.com
Źródło: http://uxbite.com/2010/08/tworzenie-person/

Podsumowując

Poświęć chwilę na to, aby postarać się lepiej zrozumieć swoich klientów. To zawsze procentuje. Pochwal się jak Ci poszło! Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić kolejnego artykułu z serii porannych rozgrzewek biznesowych!